Informacje

07.02.2014 10:00 Zaczynamy dyskusję

Czy warto grodzić Ogród Saski? "Nie róbmy skansenu"

SERWISY:


Czy warto ogrodzić Ogród Saski? Varsavianiści przekonują, że tak, bo poprawi to bezpieczeństwo i estetykę. Przedstawiciele ruchów miejskich twierdzą, że to myślenie jest anachroniczne, a parki powinny być otwarte. Mieszkańcy są podzieleni, a urzędnicy profilaktycznie chowają głowę w piasek.

Ujazdowski, Żeromskiego, Dreszera, Królikarnia, Łazienki Królewskie… Ogrodzenia ma większość zabytkowych parków w Warszawie. Niedawno, wbrew części mieszkańców, metalowy płot zyskał także Ogród Krasińskich. Aktualny pozostaje projekt rewitalizacji Parku Skaryszewskiego, który również zakłada odtworzenie historycznego ogrodzenia. Zasadnym wydaje się więc postawienie pytania czy następny w kolejce do grodzenia nie powinien być Ogród Saski. Maciej Figurski z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy (ZOK) na tak postawione pytanie odpowiada twierdząco. Dlaczego?

- Parki muszą być grodzone, bo samo ogrodzenie może mieć wartość zabytkową lub estetyczną, bo uczy to szacunku dla własności publicznej, bo parki nie są noclegownią "elementu", bo ułatwia to utrzymywanie ich w zadbaniu, bo zniechęca to do prób okrajania ich przez zabudowę, bo tak było i ma pozostać – wylicza varsavianista. Zastrzega przy tym, że te argumenty dotyczą parków historycznych, a nie wszystkich terenów zielonych w graniach miasta.

Oddzielał handlarzy od "towarzystwa"

Co do historyczności Ogrodu Saskiego wątpliwości nie ma. Ten pierwszy park miejski stolicy otwarto dla publiczności 17 maja 1727 roku. Wejście możliwe było tylko przez jedną z dwóch bram: od strony wschodniej, czyli Pałacu Saskiego, oraz zachodniej – przez plac Żelaznej Bramy. Plac istnieje do dziś (zajmuje teren wokół pomnika Tadeusz Kościuszki), ale wyglądem i charakterem zupełnie nie przypomina miejsca sprzed lat. Wówczas tamta okolica tętniła handlem znacznie bardziej niż dziś. Dwie potężna Hale Mirowskie, obok Bazar Janasza i Gościnny Dwór. Setki sklepów, stoisk, kramów, tysiące kłębiących się ludzi. Rzeczywistość wytwornego Ogrodu Saskiego z barokowymi rzeźbami i wypielęgnowanymi kwiatami nieco do tego nie przystawała. Stąd masywna brama a przed nią strażnik.

- Strażnicy mieli za zadanie pilnować wejść, by nie dopuścić osób niestosownie ubranych – wyglądających na służbę, bądź z pakunkami. Chodziło o to, by przez ogród nie skracali sobie drogi służący, załatwiający różne sprawy. Spieszący się, pchający wózki, dźwigający zakupy subiekci, zakłócaliby spokój "towarzystwu" – tłumaczy varsavianista Ryszard Mączewski z fundacji Warszawa1939.pl.

Zburzyli mur, dostawili bramy

Pierwotnie od strony ul. Królewskiej park ogrodzony był masywnym murem, co miało związek z mieszczącymi się tam ujeżdżalnią, stajniami czy lazaretem wojskowym. Kilkadziesiąt lat później, w ramach modernizacji parku, mur zastąpiono metalowym parkanem z podmurówką. Z czasem przybyło też kilka bram.

Ogród stał się bardziej demokratycznym gdyż oprócz osób przybywających dla przechadzki, oraz dzieci z bonami i piastunkami, stanowi on niezmiernie ważny punkt komunikacyi: znakomicie skraca drogę przy przejściu z jednych do drugich dzielnic miasta – pisali w "Przewodniku po Warszawie i jej okolicach na rok 1873/74" Feliks Fryze i Ignacy Hodorowicz.

Ryszard Mączewski zwraca uwagę, że z demokracją w zabytkowych parkach nie należy jednak przesadzać. – Nie powinno być tak, że wszędzie można wydeptywać wygodne ścieżki przez trawnik – przekonuje. – Nie miałbym nic przeciwko ogrodzeniu Saskiego, ale taką decyzję należy poprzedzić szczegółową analizą. Trzeba się zastanowić, czy przez park nie biegnie uczęszczany szlak komunikacyjny, którego zamknięcie utrudni życie relatywnie dużej grupie ludzi – zwraca uwagę.

"Grodzenie byłoby ryzykowne"

Zalety grodzenia parków dostrzega też inny varsavianista Jarosław Zieliński. – Taki park staje się bytem skończonym. Ogrodzenie pozwala utrzymać porządek i bezpieczeństwo. Teren ogrodzony jest na pewno mniej narażony na dewastację. Jestem zwolennikiem grodzenia parków, które historycznie były grodzone, i które dziś da się ogrodzić w sensownych granicach – argumentuje, ale zaraz dodaje, że w przypadku Saskiego ma poważne wątpliwości. - Ogród Saski w dawnych granicach nie istnieje – jego część poszła pod Pałac Zamoyskich, okroiła go także budowa Marszałkowskiej. Ponadto niejasna jest przyszłość pod teren, na którym stał Pałac Brühla, nie wiadomo w czyje przejdzie ręce. Na tym etapie grodzenie byłoby ryzykowne – przekonuje varsavianista.

- Widzę sporę problemy w sensie funkcjonalnym, bo jeśli grodzić, to całość, a rzeczywistość przestrzenna, relacje jakie występują nie do końca na to pozwalają. Zmieniły się granice parku, więc nawet nie byłoby to odtwarzanie, a nowa koncepcja – zwraca uwagę Piotr Brabander, stołeczny konserwator zabytków.

Rzeczywiście, chcąc zachować wierność historii, Żelazną Bramę należałoby ustawić na trawniku oddzielającym jezdnie Marszałkowskiej. Zdaniem przedstawicieli ruchów miejskich dowodzi to absurdalności pomysłu grodzenia.

Przyjazna przestrzeń czy skansen?

- Parki są przestrzenią publiczną i elementem szlaków komunikacyjnych, dlatego powinny być rozgrodzone. Na czym powinno nam zależeć, na przyjaznej przestrzeni do życia, czy robieniu skansenu? – pyta Joanna Erbel, miejska aktywiska. Nie przekonują jej także argumenty, że parkan to sposób na poprawę bezpieczeństwa i antidotum na zakusy deweloperów. – Lepszym sposobem na bezpieczeństwo jest oświetlenie, a odpowiedzią na zapędy deweloperów powinien być plan miejscowy, nie płot – twierdzi.

W podobnym tonie wypowiada się Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Miasto jest Nasze. – Parki są dla ludzi i to ich potrzeby powinny być głównie brane pod uwagę. Park ogrodzony zostaje wycięty z tkanki miejskiej, przestaje być zintegrowany z otoczeniem – wyjaśnia i, podobnie jak Erbel, zdecydowanie odrzuca argument deweloperski. – To byłby symptom głębokiej choroby państwa. Takie sprawy należy regulować planami zagospodarowania przestrzennego czy ustawą reprywatyzacyjną, a nie płotami. Przyjęcie takiego argumentu oznaczałoby poddanie się jakiemuś brutalnemu dyktatowi – dodaje.

Śpiewak zwraca również uwagę, że parkan może pociągać za sobą szereg restrykcji. – Zamykanie na noc, zakaz wprowadzania psów, jeżdżenia na rowerze czy rolkach. Jestem pewien, że szybko ujawniłaby się mania regulowania – podsumowuje.

"Taki wniosek nie wpłynął”

Dyskusji na temat grodzenia parku unika jego gospodarz Zarząd Oczyszczania Miasta. - O tym jak w przyszłości miałby wyglądać Ogród Saski decyduje stołeczny konserwator zabytków, który to wydając wytyczne do projektu rewaloryzacji i akceptując ten projekt określa zakres prac i elementy mające odtwarzać historyczny kształt parku – mówi Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM.

Jednak stołeczny konserwator przekonuje, że w tej kwestii inicjatywa nie należy do niego. - Nie widzę podstawy, aby występować z taką inicjatywą. Ogród Saski ma swojego właściciela i taka decyzja leży po jego stronie. Oczywiście, gdyby projekt się pojawił musiałby zostać zaakceptowany przez konserwatora. Na razie taki wniosek do mnie nie wpłynął – informuje Piotr Brabander.

Wygląda na to, że prędko taki dokument na jego biurko nie trafi. - W najbliższych planach ZOM nie ma wystąpienia do stołecznego konserwatora zabytków o wytyczne do projektu rewaloryzacji Ogrodu Saskiego – przyznaje Fryczyńska.

A co Wy myślicie o ogrodzeniu Ogrodu Saskiego? Zachęcamy do udziału w sondzie i dyskusji na forum tvnwarszawa.pl.

Grodzić czy nie grodzić? Pytaliśmy w Parku Skaryszewskim:

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Len

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.02.2014 00:13 ~Len

    Oczywiscie, ze grodzic!!!!! To ma byc wypasiony park w centrum miasta, a nie skwerek przez , ktory przebiegaja sobie psy, zeby sie zalatwic. Co to za slepcy bez przerwy poddaja pod watpliwosc grodzenie Saskiego, czy Skaryszewskiego. Moze bezdomni, co to lubia sobie na lawkach pospac bez specjalnych konsekwencji.

  • AKO

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.02.2014 14:50 ~AKO

    I wynocha z psami z parku.

  • Kuba

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.02.2014 12:35 ~Kuba

    Niech najpierw wymienią żarówki w latarniach, a oni biorą się już za ogrodzenie. Później niech ogrodzą jeszcze kolumnę Zygmunta i Zamek Królewski - ten w Wilanowie jest ogrodzony - więc czemu nie... Wszytstko ogrodzimy...

  • Ryś

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.02.2014 09:13 ~Ryś

    Każdy ma swoje racje. Mamy wzorce światowe, ogrodzone parki, ogrodzone zamki, twierdze i pałace, i także parki. Mamy też światowe przykłady radzenia sobie z porządkiem, bezpieczeństwem, tradycją bez fos, murów i ogrodzeń. Jednym z czołowych założeń regulujących budownicto miejskie, i nie tylko miejskie, jest zasada budowania zgodnie z duchem obecnej epoki, pokolnia, aktualnych czasów budowy. Udawanie starego jest nieświatowe. Cofanie się, inspirownie, upamiętnienie jest dobre ale trudne.
    Nie ogrodzenia parków są jednak w Warszawie problemem. Poblemem jest coś zdecydownie istotniejsze. Warszawa wykazuje chęć odgrodzenia się od Polski, której jest stolicą. Przy dywagacjach na jakikolwiek temat, wrogość pewnej grupy Warszawiaków do Polaków pochodzących z innych stron Polski, przypomina tę wrogość jaką odczuwają wygradzani i wyrzucani za mur Palestyńczycy. Czytając i słuchając niby starych i niby warszawian, można odnieść wrażenie, że podobieństwo niechęci do ościennych ludów i upatrywanie nadziei w wysokich murach nie jest przypadkowe.

  • zdolu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.02.2014 08:23 ~zdolu

    ZOMO by się ucieszyło!

  • rikos

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.02.2014 23:18 ~rikos

    Grodzić? TAK!!!! Inaczej bydło rozniesie go "na cztery wiatry"

  • hihiha

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.02.2014 19:55 ~hihiha

    Gadanie sobie a muzom. Nie ma mowy o zadnej decyzji w tej sprawie. Nie ma kasy i tyle.

  • warszawiak od pokoleń

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.02.2014 13:03 ~warszawiak…


    Tak, tak dla grodzenia. Zachwycamy się Lindynem czy Barceloną, ich parkami i skwerami. A tam wszystko ogrodzone. Ogrodzone pięknymi parkanami. Tzw. aktywistom grodzenie kojarzy się z tanią siatką bądź płotem, którymi były otoczone ich rodzinne wiejskie chałupy. A my mówimy o prestiżowym parkanie. To nie tylko ogrodzenie, to jednocześnie estetyczna architektura porządkująca miasto. Popatrzmy na park Ujazdowski - od lat estetyczny, piękny, bez naćpanej hołoty i dewastacji. I takich parków chcą warszawiacy. Chcemy odrobiny wielkomiejskiego, europejskiego standardu. A nie tylko rozjechanych klepisk zamiast trawników, lewackich wesprejowanych melin zwanych skłotami czy parków zasikanych i zarzygsnych, bo jacyś tzw. aktywiści mają taki pomysł. Chcemy pięknej Warszawy. I niech jej nam nie urządza podejrzany element.

  • warszawiak od pokoleń

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.02.2014 13:02 ~warszawiak…

    Tat. Tak dla grodzenia. Zachwycamy się Lindynem czy Barceloną, ich parkami i skwerami. A tam wszystko ogrodzone. Ogrodzone pięknymi parkanami. Tzw. aktywistom grodzenie kojarzy się z tanią siatką bądź płotem, którymi były otoczone ich rodzinne wiejskie chałupy. A my mówimy o prestiżowym parkanie. To nie tylko ogrodzenie, to jednocześnie estetyczna architektura porządkująca miasto. Popatrzmy na park Ujazdowski - od lat estetyczny, piękny, bez naćpanej hołoty i dewastacji. I takich parków chcą warszawiacy. Chcemy odrobiny wielkomiejskiego, europejskiego standardu. A nie tylko rozjechanych klepisk zamiast trawników, lewackich wesprejowanych melin zwanych skłotami czy parków zasikanych i zarzygsnych, bo jacyś tzw. aktywiści mają taki pomysł. Chcemy pięknej Warszawy. I niech jej nam nie urządza podejrzany element.

  • starzyński

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.02.2014 13:00 ~starzyński

    Tak dla grodzenia. Zachwycamy się Lindynem czy Barceloną, ich parkami i skwerami. A tam wszystko ogrodzone. Ogrodzone pięknymi parkanami. Tzw. aktywistom grodzenie kojarzy się z tanią siatką bądź płotem, którymi były otoczone ich rodzinne wiejskie chałupy. A my mówimy o prestiżowym parkanie. To nie tylko ogrodzenie, to jednocześnie estetyczna architektura porządkująca miasto. Popatrzmy na park Ujazdowski - od lat estetyczny, piękny, bez naćpanej hołoty i dewastacji. I takich parków chcą warszawiacy. Chcemy odrobiny wielkomiejskiego, europejskiego standardu. A nie tylko rozjechanych klepisk zamiast trawników, lewackich wesprejowanych melin zwanych skłotami czy parków zasikanych i zarzyganych, bo jacyś tzw. aktywiści mają taki pomysł. Chcemy pięknej Warszawy. I niech jej nam nie urządza podejrzany element.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »