Informacje

16.08.2016 06:04 ZBIORY MUZEUM, KTÓRE NIE ISTNIEJE

Czapla z powstańczą skrytką
i 7,5 miliona innych historii

SERWISY:

Czapla z zaszytą pieczęcią z powstania styczniowego czy tablica dla Mikołaja I wyciągnięta z wnętrza... słonia. W magazynie pod Warszawą, w gablotach i słojach kryje się kilka milionów eksponatów! Niektóre na lepszy czas czekają od ponad 200 lat.

"Od czasów ucieczki Wacława Przybylskiego za granicę miałem pieczęć sekretariatu Litwy u siebie, schowałem ją we wnętrzu wypchanego okazu starej czapli. Wiedział o tem tylko Stanisław Wysocki. Żałuje dziś mocno, że album Ławcewicza nie spoczął we wnętrzu Suhaka, byłby uratowany od zniszczenia" - czytamy w pamiętniku Benedykta Dybowskiego, przyrodnika, który w latach 1862 - 64 pracował w Polskim Instytucie Zoologicznym.

W roku 1863, gdy wybuchło powstanie styczniowe, właśnie w pracowni profesora Dybowskiego - Komisarza na Litwę i Białoruś - odbywały się spotkania powstańczego Rządu Narodowego. Wypchane zwierzęta były nie tylko nastrojowym tłem dla tych konspiracyjnych zebrań, ale też doskonałymi skrytkami. W czapli przechowano pieczęć, a antylopa skrywała Album Ławcewicza - dokument powstańczego rządu narodowego. Niestety, antylopa nie miała szczęścia - spłonęła w czasie II Wojny Światowej. Za to czapla do dziś stoi zamknięta w gablocie, w niepozornym magazynie, w pod Warszawą. A wraz z nią... 7,5 miliona okazów zwierząt.

Arka Noego

- Tych historii jest więcej, a zwierzęta są tylko pretekstem do ich opowiedzenia. Te magazyny to taka nasza Arka Noego, która gromadzi nie tylko zwierzęta, ale i historię. Historię ludzi, historię Polski - przekonuje Dariusz Iwan, kierownik kolekcji.

Bo choć instytut ma niewiarygodną kolekcję eksponatów, to wciąż nie ma siedziby. W trzech magazynach, na skraju puszczy Kampinoskiej czekają na nią niezwykłe okazy. Wypchane, ususzone, wypreparowane; ssaki, ptaki i płazy. Jedne wyglądają nieśmiało zza gablot, inne kurzą się w ciemnościach, a niektóre prezentują tam swoje zęby i pazury. Są tu prawdziwe skarby – na przykład egzotyczne gatunki lub zwierzęta, które dawno wymarły. - Kiedyś przyjechali do nas naukowcy z Ekwadoru. Chcieli zobaczyć ptaki, których w ich kraju od dawna nie ma – wspomina profesor.

Na co dzień tę imponującą kolekcję oglądać mogą jedynie pracownicy PAN i nieliczni goście. Wypchane zwierzęta stoją więc jedne obok drugich, w ciemności. W szufladach i szafach leżą zasuszone motyle i owady. W słojach z formaliną - zwierzęta morskie. W drewnianych skrzyniach - dziesiątki ptaków i ssaków. Z jednej strony widok jest przygnębiający czy nawet przerażający - z drugiej powalający swoim ogromem zbiór.

Raz na jakiś czas trafiają się w nim eksponaty z historią, jak czapla Dybowskiego albo słoń, który wydawał się "zwykłym" okazem, do czasu aż ktoś zajrzał do wnętrza i… wyciągnął tablicę z podziękowaniami dla cara Mikołaja I.

"Nayjasnieyszy Mikołaj Iszy Cesarz Wszech Rossyy. Król Polski. & c. przysłał w darze Uniwersytetowi Królewsk. Warszawskiemu tego Słonia w 1827 R. z Petersburga. Wypchał go w Warszawie Jan Szmitd Porucznik Korpusu Weteranów Polskich w 1828 Roku. Rysunku i proporcyi pilnował w tey robocie Professor Blank pod Dyrekcją Professora Jarockiego, który mimo swe przełożenia musiał kości głowy oddadź do Gabinetu Anatomicznego, a miejsce tychże zastąpić głową drewnianą za którą snycerz Wąsowicz wziął 18. dukatów".

Rozmawiają 200 lat

Niestety, eksponaty i ich historie nieprędko staną się powszechnie dostępne, choć starania o to trwają pod ponad dwóch wieków. Nie udało się bowiem stworzyć Muzeum Historii Naturalnej, podobnego do tych istniejących w Paryżu (od 1793 roku) czy Londynie (od 1873) - w Polsce są tylko rozmowy, które trwają od chwili założenia Uniwersytetu Warszawskiego.

W 1818 lub 1819 roku, za sprawą zoologa, autora prac o pajęczakach, ptakach i gadach Feliksa Jarockiego powstał Gabinet Zoologiczny. Początkowo mieścił się w tzw. gmachu muzealnym (obecnie Instytut Historii UW przy Krakowskim Przedmieściu). Eksponowane tam zbiory zostały zakupione od barona Sylwiusza Minkwitza za Śląska, który z zamiłowania był ornitologiem (chciał mieć w  kolekcji po jednym okazie każdego ptaka występującego na terenie ówczesnych Niemiec. Zbierał je od 1772 roku, i mówi się, że do celu zabrakowało mu raptem 40 okazów).

Ale w czasie powstania listopadowego działalność naukowa na uniwersytecie zamarła, a szans na stworzenie tak wielkiej instytucji nie było przez cały okres zaborów. - Dopiero po odzyskaniu niepodległości podjęto próbę powołania muzeum. Ale skończyło się jedynie na stworzeniu instytucji, która nie doczekała się siedziby. W dodatku w czasie I wojny część zbiorów ucierpiała – opowiada Iwan.

- W latach 30 powstał projekt, którego autorem był Marian Spychalski, późniejszy przewodniczy rady państwa, wcześniej minister obrony narodowej. Ale znów się nie udało. Po II wojnie brano pod uwagę stworzenie muzeum w Zamku Ujazdowskim. Później mówiono również o Kampusie Ochota, Pradze, a jeszcze później pojawił się Park w Powsinie. W 1989 roku o pomyśle zapomniano, a eksponaty trafiły do magazynów, do Łomnej - wspomina.

Czekają, aż ożyje dzik

Niespodziewanie, na początku 2016 roku pojawiła się nadzieja. Do burmistrza Pragi Północ Wojciecha Zabłockiego zgłosili się naukowcy z PAN-u. Chcieli zorganizować wycieczki po Pradze, a przy okazji opowiedzieli o marzeniach dotyczących Muzeum Historii Naturalnej.

- Pomyślałem, że mogę przekazać teren Fortu Śliwickiego pod budowę obiektu - mówi burmistrz. I dodaje: - Mamy już zgodę Hanny Gronkiewicz-Waltz na bezpłatne udostępnienie terenu. Przedstawiliśmy wiceprezydentowi Michałowi Olszewskiemu projekt umowy, a podpiszemy ją, gdy ustaliśmy, kto miałby prowadzić muzeum. Warunkiem jest, żeby miasto nie ponosiło kosztów budowy i późniejszej działalności - zastrzega Zabłocki.

I dodaje: - Inna możliwość to nawiązanie współpracy pomiędzy instytutem zoologii a ogrodem zoologicznym. Jeżeli to nie wypali, postaramy się o stworzenie muzeum z budżetu państwa – zapowiada Zabłocki, który zapalił się do pomysłu. Rozmawiał już na ten temat z profesorem Aleksandrem Bobko, sekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Nie możemy pozwolić, by wartościowe eksponaty niszczały w Łomnej. Przedstawiliśmy pomysły wiceministrowi. Umówiliśmy się, ze jeżeli wyczerpią się inne drogi, wrócimy do tematu - mówi burmistrz Pragi.

To wciąż niewiele i do samej budowy droga jest jeszcze bardzo daleka. Ale profesor Iwan wie już nawet, jak mogłaby wyglądać pierwsza sala muzeum. - Można sobie wyobrazić ogrom tych wszystkich zwierząt w jednej sali. Niezależnie jakie mają nazwy, gdzie żyją, to wielkie stado zrobi na każdym wrażenie. I to powinna być pierwsza wystawa, i pierwsze wrażanie każdego, kto by przyszedł i zobaczył. Żebyśmy sobie zdali sprawę z tego piękna, z tej różnorodności natury - rozmarza się.

Czy po 200 latach w końcu się uda? - W środowisku żartujemy, ze jeżeli muzeum powstanie, jeden z wypchanych dzików ożyje i sam tam pójdzie - odpowiada naukowiec.

Klaudia Ziółkowska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • limonka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.08.2016 13:36 ~limonka

    Kapitalne! To byłoby unikatowe muzeum w skali świata - muzeum historii naturalnej, które "przy okazji" jest muzeum historii Polski! Trzymam kciuki, żeby powstało!

  • Irokez

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.08.2016 08:56 ~Irokez

    Do końca chcą fort zniszczyć? A może zamiast MSNu w centrum stworzyć właśnie Muzeum Historii Naturalnej, łączący w sobie i te zbiory, i Muzeum Ewolucji, i Geologiczne, i może jeszcze jakieś (Etnograficzne, jak w muzeum w Nowym Jorku?). Jak tak koniecznie chcą zabudować Plac Defilad, to by chociaż z pożytkiem to zrobili.

  • cmd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.08.2016 12:05 ~cmd

    nie lubię oglądać wypchanych zwierząt

  • zdelegalizować myślistwo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.08.2016 10:49 zdelegaliz…

    ciekawe jak eksponaty niszczeją bo na pewno nie ma tam warunków odpowiednich do przechowywania

  • Mars

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.08.2016 09:16 ~Mars

    I to jest Polska właśnie! Gadanie,gadanie,gadanie i na gadaniu poprzestanie.I tylko żal i tylko wstyd bo inni mają,a nie MY.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »