Informacje

11.04.2014 06:15 obrona chce uniewiennienia mariusza b.

Ciał nie znaleziono, ślad zapachu dowodem. 33-latkowi grozi dożywocie

Sąd Okręgowy ma wydać dziś wyrok w bezprecedensowej sprawie. 33-letni menadżer Mariusz B. oskarżony jest o zabójstwo czterech osób – męża i córki swojej kochanki, uczestnika kursu tańca, który z nią tańczył, i księdza jednej z warszawskich parafii- w przeszłości miał molestować B. Proces był poszlakowy. Do dzisiaj nie odnaleziono ciał. Obrona chce uniewinnienia, a prokurator dożywocia.

Historia sięga początku lat 90-tych. Wtedy nastoletnim Mariuszem B. (pochodził z rozbitej rodziny) zaopiekował ksiądz jednej z warszawskich parafii.

Chłopak w kościelnym chórze, poznał 40-letniego Zbigniewa D., a później także jego żonę Małgorzatę. Jak donosiły "Gazeta Stołeczna" i "Polityka", B. zamieszkał z parą oraz ich córką, Olą.

Oskarżony bardzo zbliżył się do Małgorzaty. Niedługo po tym urodziła im się córka.

Zniknęli ojciec i córka

Śledczy ustalili, że w 2006 roku, Mariusz B. miał uprowadzić Zbigniewa D. i zmusić go do podpisania polisy ubezpieczeniowej na rzecz żony. Chodziło o 2 miliony złotych.

Kilka dni później B. miał ponownie uprowadzić D. i jego 18-letnią córkę oraz udusić ich w okolicach Pułtuska.

Powodem zazdrość i pieniądze?

Po roku B. miał uprowadzić 55-letniego Henryka S., z którym Małgorzata D. tańczyła tango w klubie tańca. Zazdrość oraz sprawy finansowe były, według prokuratury, powodem zbrodni. Mariusz B. chciał go zmusić do podania numerów PIN kart bankomatowych i wyłudzić od jego rodziny 50 tys. zł.

Ostatnią ofiarą B. miał być ksiądz zamordowany w 2008 r. w okolicach Pułtuska. Według ustaleń dziennikarzy "Gazety Stołecznej", B. był w latach 90. w bliskiej relacji z księdzem Piotrem, który odkrył w nim talent muzyczny; później miał molestować chłopaka. Znaleziono po nim tylko pusty samochód, ciała nie.

"101 proc. pewności"

Kilka dni temu, podczas mów końcowych, obrona wniosła o uniewinnienie B. i drugiego oskarżonego Krzysztofa R. (miał zacierać ślady - przyp. PAP).

Ich obrońca, adwokat Jan Woźniak mówił, że jeśli w poszlakowym procesie istnieje choć cień wątpliwości, to nie może być wyroku skazującego, bo na to sąd musi mieć 101 proc. pewności. W mowie końcowej obrońca wyliczał wątpliwości, jakie dostrzega w tej sprawie.

Wątpliwości

Zdaniem Woźniaka B. nie miał żadnego motywu w zabiciu D., bo był on zadłużony, a B. wiedział, że ostatecznie nie zawarto umowy na wypłatę 2 mln zł ubezpieczenia po śmierci D.

Według adwokata są poważne wątpliwości, czy D. i jego córka rzeczywiście nie żyją, bo są świadkowie zeznający, że ich widzieli, a sam D. "miał powody, by się usunąć".

Woźniak podkreślił, że jedynym dowodem na zabójstwo księdza jest ślad zapachowy B. z auta kapłana. Tymczasem B. nie zaprzeczał, że wcześniej nim jechał, a badań osmologicznych dokonano bez powiadamiania obrony.

"Policjanci bili". Śledztwo umorzone

Adwokat stwierdził, że obaj oskarżeni byli bici przez policję po zatrzymaniu, a zatem nie można ich słów brać pod uwagę jako wymuszonych. Woźniak powiedział, że dotyczy to zwłaszcza wyjaśnień R., iż to B. używał telefonów na kartę - co jest jedną z podstaw zarzutu w sprawie zabójstwa D. i jego córki. Woźniak wymieniał takie obrażenia B. i R., jak zasinienia całego ciała; ślad na pachwinie po rażeniu paralizatorem w genitalia, zasinienia na podeszwach. Zapisywał je lekarz z aresztu, do którego obaj wracali z policyjnych przesłuchań.

Śledztwo ws. pobicia przez policjantów umorzono.

"Czy jest możliwy taki zbieg okoliczności?"

- Sprawa jest też nietypowa dlatego, bo fałszywego alibi oskarżonemu dostarcza matka i żona ofiar, która od początku z oskarżonymi się solidaryzuje - mówił przed tygodniem w swej mowie prok. Przemysław Nowak.

Wniósł o wymierzenie B. kary dożywocia za każde z zabójstw, a łącznie - dożywotniego więzienia z zastrzeżeniem, że mógłby się on ubiegać o warunkowe zwolnienie po 35 latach kary.

Prokurator wskazał, że w ustaleniu ciągu poszlak pomogły billingi oraz dane o logowaniu telefonów oskarżonych - w tym używane przez nich tylko do przestępstw aparaty na karty prepaid.

Oskarżyciel przypomniał, że biegli psychologowie i seksuolog stwierdzili u B. osobowość psychopatyczną, tendencję do kłamania, niskie poczucie winy i skłonność do narzucania innym swej woli.

Prok. Nowak zakończył swe wystąpienie pytaniem: czy jest możliwy taki zbieg okoliczności, że giną cztery osoby w podobnych okolicznościach, a jedynym wspólnym mianownikiem są B. i Małgorzata D.?

Rodziny chcą 350 tys. zł

Pełnomocnicy rodziny zabitych Henryka S. oraz księdza poparli akt oskarżenia i dołączyli do niego żądanie zasądzenia zadośćuczynień za doznane krzywdy na łączną sumę ok. 350 tys. zł.

Pokrzywdzoną w sprawie jest też Małgorzata D., jako że zabity został jej mąż i córka, ale w procesie nie występuje.

B. oskarżono też o to, że wspólnie ze swym kuzynem Krzysztofem R. usiłował wyłudzić 50 tys. zł od rodziny jednej z ofiar i posługiwał się kartami kredytowymi zamordowanych. R. miał też zacierać ślady zbrodni. Oskarżyciel chce dla niego kary 8 lat więzienia. Obrońca wniósł o uniewinnienie.

"Ofiara siedzi na sali"

Jako anegdotę w kontekście tej sprawy media cytowały przywoływaną przez obrońcę B. historię. Pod koniec poszlakowego procesu o zabójstwo, który toczył się za granicą, adwokat miał przeprowadzić specyficzny "eksperyment". Zwracając się do sądu powiedział, że ofiara siedzi na sali, w której odbywa się rozprawa.

Konsternacja sądu miała być dowodem na to, że rozstrzygający nie są pewni, że ta osoba nie żyje.

PAP,bf//mz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Kompletna bzdura

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 13:20 Kompletna bzdura

    nie wiem czy jest winny, czy też nie, to ma zbadać sąd. podejrzewam jednak że w cywilizowanym kraju nie doszło by do tego by przed sądem stanął ktoś przeciwko komu nie ma dowodów. w cywilizownym kraju, sędzia by się uśmiał i pogonił prokuraturę. natomiast u nas, w dalszym ciągu funkcjonuje system mówiący że sąd ma pomagać prokuraturze. taki właśnie system wprowadzono po wojnie. jak było zapotrzebowanie by kogoś posadzić, to prokuratura spokojnie mogła oskarżać, jak coś jej nie wychodziło ( brak dowodów ) to sąd nie uniewinniał tylko kazał uzupełniać dowody, i tak do znudzenia. nie wymyśliłem tego sam, to niedawne słowa byłego ministra sprawiedliwości. ponoć niedługo ma się zmienić, sąd nie będzie mógł toczyć postępowanie jeżeli prokuratura nie przedstawi dowodów. również w czasie sprawy, sąd nie będzie miał obowiązku przeprowadzania jakby powtórnego śledztwa razem z prokuraturą. obecnie tak to wygląda, i będąc zobowiązany do pomagania prokuraturze i przeprowadzania śledztwa, sąd się identyfikuje ze stroną oskarżycielem i kiełkuje w nim przekonanie że oskarżony jest winny.

  • jajakobyły

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 12:57 ~jajakobyły

    mają być dowody a nie domysły , zgodnie z prawem nie wyjaśnione okoliczności nie mogą być brane na niekorzyść oskarżonego.Nawet gdyby się przyznał a nie było by innego dowodu nie mógłby być skazany.

  • waldemaro1

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 12:08 waldemaro1

    Pan Nikt~Pan Nikt

    NIE MA TRUPA NIE MA ZBRODNI "twarde prawo"...


    Kolego....narzędzie zbrodni jest wówczas "corpus delicti",gdy ujawni się zbrodnię,a tej nie ujawniono,bo nie ma ciał. Praktycznie nie można skazać za morderstwo,jeśli nie ma zwłok zaginionych.

  • piotr

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 12:07 ~piotr

    Zenek, czy ty wierzysz na słowo każdemu psycholowi który powie, że go policja biła? Każdy może tak powiedzieć, i jeszcze polecieć z tym do "Interwencji" żeby z siebie ofiarę na cały kraj zrobić.

  • sensat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 11:41 ~sensat

    "Adwokat stwierdził, że obaj oskarżeni byli bici przez policję po zatrzymaniu, a zatem nie można ich słów brać pod uwagę jako wymuszonych." wciąż są takie doniesienia w wielu sprawach ,i co? Ten sąd słyszy tak poważny zarzut i nie reaguje ?.

  • sensat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 11:38 ~sensat

    " później miał molestować chłopaka." Ksiądz??? co za niespotykany przypadek.

  • sowa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 11:24 ~sowa

    Przecież to Słowik

  • iks

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 10:43 ~iks

    od kiedy zabójstwo na niską szkodliwość społeczną czynu?

  • yadzka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 10:23 ~yadzka

    Jak mozna wogole oskarżać kogoś nie mając dowodów? I nie będąc pewnym czy zbrodnia miała miejsce? To jak jakiś proces Kawki. Może i zabił.ale gdzie ciała i twarde dowody? Może ci ludzie nie żyją. Ale to nie on zabił?

  • trol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2014 10:17 ~trol

    Gdyby miał gram trawki przy sobie to od razu by poleciał za kratki, a tak tylko zabójstwo...eee tam

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »