Informacje

10.05.2012 05:38 ROZMOWA Z PROJEKTANTEM MUZEUM SZTUKI NOWOCZESNEJ

Christian Kerez: "Zostałem
kozłem ofiarnym"

SERWISY:

- To koniec tego projektu i koniec mojej pracy w Warszawie - mówi o decyzji ratusza szwajcarski architekt Christian Kerez. Miasto zerwało umowę na projekt gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Decyzja zapadła w ostatnich dniach kwietnia. Ratusz wypowiedział umowę i złożył w sądzie pozew. Domaga się od architekta, by ten zapłacił kary umowne za opóźnienie w przygotowaniu projektu oraz za odstąpienie od umowy z jego winy. W sumie chodzi o 7 milionów złotych.

Ratusz zarzuca architektowi, że ten nie złożył w terminie projektu wraz z wnioskiem o pozwolenie na budowę. Twierdzi też, że wstrzymał prace projektowe, a od władz miasta ciągle chciał więcej pieniędzy, m.in. za przeloty między Zurychem, a Warszawą.

Konflikt z architektem trwał niemal od chwili, gdy wygrał on konkurs na projekt budynku. Najpierw chodziło o wysokość honorarium, potem o sam budynek. W ostatnich miesiącach urzędnicy przekonywali jednak, że rozmowy są konstruktywne i zmierzają we właściwym kierunku.

30 kwietnia ratusz wypowiedział umowę i złożył pozew.

Karol Kobos: Co się właściwie stało?

Christian Kerez: Dostałem od władz Warszawy list, z którego wynika, że zostałem zwolniony.

Bez podania powodu?

Oficjalnym powodem jest to, że nie zapłaciłem kar umownych za opóźnienie projektu.

A zapłacił pan?

Nie, dlatego że od samego początku uważam, że zostały naliczone bezpodstawnie. Prosiłem nawet, by ocenili to niezależni prawnicy, ale ratusz się nie zgodził. Miasto uważa, że nie wywiązałem się ze zobowiązania polegającego na przygotowaniu projektu i uzyskaniu pozwolenia na budowę. Tyle że do zdobycia pozwolenia potrzebny jest akt własności ziemi, na której chce się budować. A działki, na których miało powstać muzeum, nie należą do miasta (jakiś czas temu okazało się, że do trzech działek są roszczenia - red.). Ratusz wie o tym od dawna i nie ma żadnego pomysłu, jak wybrnąć z tej sytuacji. Wymyślili więc sobie, że zrobią ze mnie kozła ofiarnego.

Przez ostatni rok cały czas słyszeliśmy, że wprawdzie rozmowy są trudne, ale idą w dobrym kierunku. Było inaczej?

Nie było żadnych merytorycznych rozmów. Za każdym razem, gdy proponowałem jakieś rozwiązanie, słyszałem tylko że kary znów wzrosły i mam zapłacić. Teraz okazuje się, że wynoszą już 5,5 miliona złotych. To niedorzeczne.

Jakie rozwiązania pan proponował?

Chciałem nawet zgodzić się na te kary, ale przy okazji proponowałem nowy harmonogram prac i płatności, który pozwoliłby nam skończyć projekt. W moim biurze cały czas trwały prace. Wprowadzaliśmy wszystkie zmiany, o które prosił ratusz, a to kosztuje. Muszę płacić swoim pracownikom, a Warszawa nie płaciła mi od dwóch lat. Straciłem przez ten projekt fortunę.

Miasto twierdzi, że to pan ciągle żądał od nich dodatkowych pieniędzy.

Ale to miasto wciąż miało dla nas dodatkowe zlecenia. Najpierw okazało się, że mamy zaprojektować teatr, o którym wcześniej nie było mowy. Potem doszedł projekt  zagospodarowania placu przed muzeum. Ostatnia zmiana dotyczyła konstrukcji całego budynku. Zaprojektowaliśmy ją tak, by dało się budować niezależnie od tego, na jakim etapie będzie budowa tunelu II linii metra. W międzyczasie ratusz zmienił też plan miejscowy, więc musieliśmy projekt dostosować do nowych ustaleń.

Ten projekt jest skończony?

Nie, ponieważ nie da się zakończyć projektu, nie mając wszystkich dokumentów, w tym tych związanych z własnością ziemi.

Co dalej? Ratusz podał pana do sądu. Będzie pan walczył?

Nie rozmawiałem jeszcze z moimi prawnikami, ale mówiąc szczerze nie wierzę w to, że znajdę tu sprawiedliwość. Przez pięć lat byłem traktowany niesprawiedliwie, oskarżany o różne rzeczy. To nie daje mi nadziei na sprawiedliwość w polskim sądzie.

A co z projektem - jest jeszcze szansa, że pan go dokończy?

Nie, nie ma już żadnej szansy. Walczyłem o niego przez ostatnie trzy lata, ale w moim odczuciu władze Warszawy po prostu nie chcą go zrealizować. I nie chodzi o to, że jest kryzys, brakuje pieniędzy, a inwestycja jest trudna - gdyby z tego powodu ratusz zawiesił prace nad projektem, zrozumiałbym to. Nie chodzi też o mnie - gdyby tak było, zwolniono by mnie dawno temu, bo umowa na to pozwalała.

O co zatem chodzi?

O to, że władze Warszawy nie mają pomysłu, jak wybrnąć z problemów z własnością działek.

Prezydent Wojciechowicz mówi, że ktoś inny może dokończyć pana projekt.

To możliwe z prawnego punktu widzenia, ale znów wracamy do kwestii działek - bez nich po prostu nie da się tego zrobić. Każdy inny architekt natknie się na te same przeszkody.

Można zrobić kolejny konkurs.

Tak, ale najpierw trzeba będzie zmienić plan miejscowy, tak by budynek miał inny kształt i ominął sporne działki. Nie wiem też, czy ktoś będzie chciał w nim wystartować. Myślę, że moje przejścia skutecznie zniechęcą do tego wielu architektów.

Odwiedzi pan jeszcze Warszawę?

Z pewnością będę musiał pozamykać tu wiele spraw. Poza tym poznałem tu wielu wspaniałych ludzi, którzy rozumieli mój projekt. Miałem z ich strony dużo wsparcia. Pod tym względem Polska okazała się niezwykłym miejscem. Architekt jest zwykle samotny w walce o swoją wizję - ze mną było inaczej.

Nie pan pierwszy przegrał z klątwą placu Defilad, którego nie udało się zabudować od przeszło 20 lat. Nie zdetronizował pan Pałacu Kultury, choć takie było oczekiwanie, gdy ogłaszano ten konkurs.

Nie przegrałem z Pałacem Kultury ani z historią, tylko ze współczesną rzeczywistością. Warszawscy urzędnicy nie liczą się z opinią mieszkańców miasta i nie czują nad sobą kontroli. To musi się zmienić, jeśli Warszawa ma być nowoczesnym, przyjaznym miastem.

rozmawiał Karol Kobos

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Kolo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2017 07:59 ~Kolo

    Coś kręci ten architekt. Mówi, że nawet chciał się zgodzić na te kary, czyli jakieś podstawy do nałożenia tych kar były.

  • Sir J

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.03.2014 17:00 Sir J

    POlaczki nawet wyksztalceni sie kluca - zalosne jak ma byc dobrze....w tym kraju

  • pani architekt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2013 02:14 ~pani architekt

    tagus : Christian Kerez jest szanowanym i docenianym na calym swiecie architektem. Jest czlowiekiem "robiacym swoje", ktory nie bawi sie w stararchitekta. Przy takim
    doswiadczeniu i wiedzy nigdy nie pozwolilby sobie na "olewackie" podejscie do tak ogromnego projektu. Wiadomo co za tym idzie, strata kasy i klopoty. Kto pakuje sie w cos takiego dobrowolnie? Warszawa jest specyficznym miastem, zero przepisow, absurdalbe przepisy lub urzednicy na tronie. Kazdy architekt to zna.

  • tagus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.05.2012 19:06 ~tagus

    Można oczywiście winić urząd - ale nie w tym przypadku. Pan Kerez podpisał umowę i przez lata nie wypełniał jej postanowień (np. nie wprowadzał poprawek żądanych - zgodnie z umową właśnie - przez inwestora), za to chętnie brał kasę. A kiedy okazało się, że nie daje rady (projekt konkretnego budynku to coś więcej niż łądny rysunek i ciekawa koncepcja), zrzuca winę na zamawiającego.
    Pomyślcie - zamawiacie coś, płacicie, a dostajecie tylko część i to jeszcze spartoloną. Ciekawe, kto by się poczuł szczęśliwy po takiej transkacji... Trzeba go było pogonić 4 lata temu...

  • xXx

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2012 11:08 ~xXx

    Architekt~Architekt

    sprawa wygląda ... dziwnie. Dziwne, że nie jest podana relacja drugiej strony - czyli urzędu. Jeżeli miasto wypełniło oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane, to nie ma problemu, żeby złożyć wniosek o pozwolenie na budowę. Do wniosku o pozwolenie na budowę nie jest potrzebny żaden inny dokument nazywany w materiale "aktem własności". Zresztą, nawet jeżeli miasto nie jest właścicielem działek, to projekt budowlany mógł bez przeszkód być wykonany - tylko wniosku o pozwolenie nie można było złożyć - ale projekt mógł zostać inwestorowi przekazany. "A działki, na których miało powstać muzeum, nie należą do miasta (jakiś czas temu okazało się, że do trzech działek są roszczenia - red.)." - to działki nie należą do miasta, czy działki należą do miasta tylko komuś się wydaje, że powinny mu zostać przekazane (odzyskane)? Albo albo... Dużo tych "ale" i dlatego nie przesądzałbym winy urzędu. I prosiłbym redakcję o dokładniejsze, spójne informacje.
    dobrze napisane.

    Zawsze można spróbować się dogadać z inwestorem. Projekt trzeba skończyć, spróbować oddać, pokazać inwestorowi zaawansowanie prac. liczyć na wypłacenie części pieniędzy. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście - nie trzeba odrazu lecieć z gorącym tematem do dziennikarzy

  • CZ69

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 20:25 ~CZ69

    DYLETANTEM JESTEŚ POTWORNYM I NIE WIESZ O CO CHODZI KOMPLETNIE. SCHOWAJ SIE Z TYM TWOIM DOMKIEM BO TO NIE TA SKALA.

    vpw~vpw

    Kozioł ofiarny, który wziął kilka milionów złotych za papierkową robotę. To nie jest zbudowanie budynku ale koncepcja i narysowanie jej. Dużo dłubaniny ale nie za takie pieniądze. Przypomina mi się budowa własnego domu i przedział cenowy usług architektów. Tragedia - za nazwisko.

  • ktos

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 19:25 ~ktos

    co za wstyd.... ciekawe, ze zadnemu zagranicznemu architektowi nie udalo sie do tej pory wybudowac cokolwiek w tym "polskim bajzlu" poza tym to chyab jasne ze kazda zmiana przy projekcie na taka skale to czyjs poswiecony czas a to OCZYWISCIE dodatkowe koszta...ludzie kto pracuje za friko?

  • rzeczywistosc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 18:52 ~rzeczywistosc

    Nie przegrałem z Pałacem Kultury ani z historią, tylko ze współczesną rzeczywistością. Warszawscy urzędnicy nie liczą się z opinią mieszkańców miasta i nie czują nad sobą kontroli. To musi się zmienić, jeśli Warszawa ma być nowoczesnym, przyjaznym miastem...znow zacytuje, jak inni bo to zdanie można wyryć w marmurze-spotkałam się z tym brakiem kontroli i chyba dyletanstwem w domu kultury śródmieście, aż szkoda..

  • Architekt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 18:14 ~Architekt

    sprawa wygląda ... dziwnie. Dziwne, że nie jest podana relacja drugiej strony - czyli urzędu. Jeżeli miasto wypełniło oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane, to nie ma problemu, żeby złożyć wniosek o pozwolenie na budowę. Do wniosku o pozwolenie na budowę nie jest potrzebny żaden inny dokument nazywany w materiale "aktem własności". Zresztą, nawet jeżeli miasto nie jest właścicielem działek, to projekt budowlany mógł bez przeszkód być wykonany - tylko wniosku o pozwolenie nie można było złożyć - ale projekt mógł zostać inwestorowi przekazany. "A działki, na których miało powstać muzeum, nie należą do miasta (jakiś czas temu okazało się, że do trzech działek są roszczenia - red.)." - to działki nie należą do miasta, czy działki należą do miasta tylko komuś się wydaje, że powinny mu zostać przekazane (odzyskane)? Albo albo... Dużo tych "ale" i dlatego nie przesądzałbym winy urzędu. I prosiłbym redakcję o dokładniejsze, spójne informacje.

  • asad

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 16:48 ~asad

    "Nie przegrałem z Pałacem Kultury ani z historią, tylko ze współczesną rzeczywistością. Warszawscy urzędnicy nie liczą się z opinią mieszkańców miasta i nie czują nad sobą kontroli. To musi się zmienić, jeśli Warszawa ma być nowoczesnym, przyjaznym miastem."

    RACJA!!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »