Informacje

08.07.2014 07:50 szkolenia w wojskowym instytucie medycznym w warszawie

Byli gromowcy będą szkolić z medycyny pola walki

SERWISY:

Do dyspozycji mają niewielki plecak medyczny. Towarzyszy im ogromna presja czasu i niebezpieczeństwo - mowa o medykach, którzy na misjach w Afganistanie czy Iraku udzielali pomocy poszkodowanym. Po powrocie do kraju coraz chętniej medycynę pola walki popularyzują w polskich szpitalach. Takie szkolenia z udziałem byłych gromowców ruszają w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

Na misjach najczęściej mają do czynienia z poważnymi krwotokami, odmą opłucną (muszą zaopatrywać rany postrzałowe klatki piersiowej) i udrażniać drogi oddechowe. Uszkodzenia ciała są bardzo rozległe i skomplikowane. Do tego trzeba działać pod ogromną presją czasu i w niebezpieczeństwie.

Pomoc udzielana jest jeszcze na polu walki (jeśli atak przeciwnika został odparty). Tam każdy ruch paramedyka musi być precyzyjny i błyskawiczny. Przykładowo jeśli mamy krwotok trzeba założyć stazę (opaskę uciskową), później zastosować środki hemostatyczne (uszczelnia naczynia krwionośne, skraca czas krwawienia).

Na końcu pacjent trafia do szpitala polowego.

Szkolenie z GROM-em

Ppłk dr n. med. Robert Brzozowski spędził na misjach w Afganistanie w sumie trzy lata. Za każdym razem był szefem zespołu chirurgicznego. Na co dzień kieruje zakładem medycyny pola walki Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Teraz po powrocie do Polski wspólnie z innymi lekarzami szkoli wojskowych i cywilnych lekarzy oraz ratowników. Brzozowski na nasz przenosi techniki ratownictwa, które w Afganistanie czy Iraku były stosowane w ekstremalnych warunkach. Pomagać mu w tym będą byli operatorzy-paramedycy jednostki GROM zrzeszeni w Grom Group - szkolenia ruszają w Wojskowym Instytucie Medycznym.

- Nasi najbardziej doświadczeni operatorzy, choć zdejmują mundury, to utrzymują kontakt z jednostką. Liczę na to, że współpraca pozwoli na uruchomienie nowych jeszcze lepiej dostosowanych do odpowiedzi na współczesne zagrożenia kursów czy programów szkoleń. Nie tylko dla medyków w mundurach, ale też cywili, którzy od wojska mogą się bardzo dużo nauczyć – mówi płk Piotr Gąstał, dowódca GROM-u.

Segregacja pacjentów

Czego można nauczyć się w Warszawie? – W większości szpitali jest lekarz i pielęgniarka, którzy jak przyjedzie ranny to biegają wokół niego i starają się za wszelką cenę przywrócić mu funkcje życiowe, jednak ta praca nie ma uporządkowanego charakteru – podkreśla ppłk Brzozowski.

Według wojskowego, powinien działać zespół, gdzie każdy ma przypisane zadanie. – Jest między innymi lekarz lewy i prawy. Jest osoba odpowiedzialna za drogi oddechowe. Wykonywane jest badanie ultrasonograficzne w trybie fast (szybkie badanie po urazach wewnętrznych – red.) – wymienia lekarz.

Jak dodaje, utworzenie takiego zespołu urazowego i koordynacja działań daje większe szanse powodzenia. Koordynację ma też wspomóc nawyk triażu (segregowania – red.) rannych. To szczególnie sprawdza się przy masowych zdarzeniach, kiedy mamy wielu rannych.

- To właśnie było największym wyzwaniem w Afganistanie. Musieliśmy ocenić, które przypadki wymagają natychmiastowego opatrzenia, a które nie. Musieliśmy też oddzielić pacjentów, gdzie nie było szans na ratunek – wspomina podpułkownik Brzozowski.

Lekarze i ratownicy na szkoleniu dowiedzą się również jak stosować różne środki medyczne. - Wiele osób posiada stazę, ale nie wie jak ją zastosować. W tym przypadku ważne jest jej prawidłowe założenie. Mając doświadczenie z pola walki wiemy jak intensywne może być krwawienie – wyjaśnia ppłk. Brozowski.

- Zespół medyków udzielający pomocy musi działać jak technicy w pit-stopie Formuły 1. W krótkim czasie zmienia się opony i tankuje maszynę, chwilę po tym bolid może jechać w dalszą drogę - porównuje Brzozowski.

I dodaje: - Każdy jest odpowiedzialny za konkretną rzecz. Działanie jest przemyślane i skoordynowane.

bf

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • del

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.07.2014 21:13 ~del

    karga~karga

    Polscy PJ-e, niesamowicie trudna walka ale jaka satysfakcja, gdy uratują życie.

    Pisz po polsku, bo gimbaza nie wie co to "PJ"

  • karga

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.07.2014 17:15 ~karga

    Polscy PJ-e, niesamowicie trudna walka ale jaka satysfakcja, gdy uratują życie.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »