Informacje

27.02.2017 15:39 pierwszy taki wyrok od lat

Była strażniczka i jej wspólnik skazani za brutalne morderstwo

SERWISY:


To już pewne. Monika A., była funkcjonariuszka służby więziennej i jej znajomy Grzegorz R. są winni zabójstwa starszego mężczyzny. Aleksandrowi P. poderżnęli gardło, by przejąć jego majątek. Sąd Apelacyjny w Warszawie w poniedziałek utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok w tej sprawie.

- Kary wymierzone oskarżonym są bardzo surowe, ale trudno w realiach tej sprawy przyjąć, aby były to kary rażąco niewspółmierne - podkreślała podczas poniedziałkowej rozprawy sędzia Ewa Plawgo z Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Sąd w całości odrzucił apelacje wniesione przez obrońców 33-letniej Moniki A. oraz 22-letniego Grzegorza R.

Oboje byli sądzeni za zabójstwo z "motywacji zasługującej na szczególne potępienie". Ona, jako inicjatorka tej zbrodni została skazana na dożywocie. On, zwerbowany do pomocy, spędzi w więzieniu 25 lat. Oboje zostali też pozbawieni praw publicznych na dziesięć lat.

Po raz pierwszy w tej dekadzie warszawski sąd orzekł karę dożywotniego pozbawienia wolności wobec kobiety.

Zrzucali na siebie winę

To była jedna z najbardziej wyrachowanych zbrodni ostatnich lat. Monika A., w przeszłości bibliotekarka, strażniczka więzienna, później księgowa, z wyższym wykształceniem (zawód wyuczony: zarządzanie przedsiębiorstwem zintegrowanej Europy) i wysokim ilorazem inteligencji, matka 9-letniego chłopca, zdecydowała się zabić 86-letniego Aleksandra P., by przejąć mieszkania w centrum Warszawy, których właścicielem był starszy pan.

Sąd podkreślał w poniedziałek, że oskarżona znała sytuację majątkową swojej ofiary, wiedziała, że mężczyzna żyje samotnie, nie utrzymuje bliskich kontaktów z rodziną. - Miała motyw finansowy, motyw do tego, by pozbawić życia Aleksandra P. – mówiła sędzia Plawgo.

Ale Monika A. sama nie była w stanie przeprowadzić zabójstwa. Wzięła do pomocy młodszego o 11 lat Grzegorza R., chłopaka siostry swojej przyjaciółki. Później zresztą całą winę próbowała zwalić na niego. On nie pozostał jej dłużny. Podczas przesłuchania przyznał, że był w mieszkaniu w chwili zbrodni, ale twierdził, że to Monika poderżnęła gardło Aleksandrowi P.

- Oskarżeni obrali dość specyficzną, acz dopuszczalną formę obrony, przerzucając na siebie odpowiedzialność za zabójstwo. W związku z tym, sąd nie do końca był w stanie odtworzyć przebieg wydarzeń – mówiła sędzia Plawgo. Nie udało się jednoznacznie ustalić, kto zadał ten jeden śmiertelny cios. – Jednak to, kto uderzył Aleksandra P. nożem, pozostaje bez znaczenia – zaznaczyła sędzia. Byli razem, razem dokonali zbrodni, razem odpowiedzieli za nią przed sądem.

Z kolei sąd pierwszej instancji uznał, że Grzegorz R. był tylko "narzędziem" rękach Moniki A., ale "narzędziem świadomym".

Kamera ukryta w pilocie

Monika A. nie tylko zaplanowała zabójstwo, ale też zrobiła wiele, by przejąć mieszkania. Przez kilka miesięcy ćwiczyła podpis ofiary, szukała notariusza, który pomógłby jej sfinalizować przepisanie nieruchomości.

- Monika chciała znaleźć notariusza na tzw. du… - mówił w śledztwie jeden ze świadków. Oskarżona miała go uwieść, a gdyby się opierał, to zaszantażować nagraniem z ukrytej kamery. Taką kamerę (w pilocie od telewizora) policja znalazła w jednym z mieszkań. W aktach sprawy jest korespondencja sms-owa z prawnikiem z Trójmiasta, który chciał skorzystać z nietypowych praktyk seksualnych oferowanych przez oskarżoną. Ostatecznie notariusz nie spotkał się z oskarżoną. Najprawdopodobniej przestraszył się. Policja nie ustaliła jego tożsamości.

Aleksander P. zginął na początku maja 2014 r. w wynajętym przez A. mieszkaniu na Sadybie. Zabójcy upchnęli jego ciało w walizce (kupionej specjalnie w tym celu, już po zabójstwie), a następnie wywieźli w okolice Płońska i zakopali. Ślady krwi w mieszkaniu uprzątnęli m.in. malując zachlapane ściany.

Po trzech tygodniach Monika A. uznała, że zwłoki trzeba przenieść w inne miejsce i spalić. Do pomocy wzięli Olę (wówczas 15-letnią), dziewczynę Grzegorza R. To właśnie ona opowiedziała o wszystkim swojej siostrze (czyli przyjaciółce Moniki A.), a ta z kolei swojemu chłopakowi, który był policjantem w komendzie w Nowym Dworze Mazowieckim. W ten sposób, półtora miesiąca po zbrodni, o sprawie dowiedziała się prokuratura. Wcześniej Aleksandra P. nikt nie szukał, bo nikt się jego losem nie interesował.

"Sprawa jak z filmu braci Cohen"

- W ocenie sądu, to sprawa rodem z mrocznego, skandynawskiego kryminału albo (filmu - red.) braci Cohen. Ale zdarzenia, które się wydarzyły, to nie jest fabuła wymyślona przez Jo Nesbø czy Ethana Coena. To rzeczywistość, która miała miejsce niespełna dwa lata temu w nieodległych miejscach od miejsca, w którym się aktualnie znajdujemy - mówił w kwietniu 2016 r. sędzia Michał Piotrowski ogłaszając pierwszy wyrok w tej sprawie.

Sędzia przytoczył list, w którym skazana opisywała samą siebie: "Zła jestem głównie na siebie, bo pod postacią słodkiej dziewczyny i namiętnej kobiety zawsze krył się okrutny demon, który tylko czeka aby zaatakować i wbić swoje kły w szyję potencjalnych ofiar".

- Okoliczności tej sprawy, w ocenie sądu nakazują zgodzić się z tym metaforycznym, może nieco grafomańskim, ale trafnym opisem oskarżonej dokonanym przez nią samą – dodawał sędzia Piotrowski. - To nie są surowe kary, to kary sprawiedliwe. Tylko w ten sposób oskarżeni mogą zrozumieć ogrom zła, jakie wyrządzili. Ta sprawa pokazuje, do czego jest zdolny człowiek, kiedy kieruje się chciwością – podsumowywał sędzia.

Choć wcześniej podczas rozpraw Monika A. wielokrotnie płakała (prok. Maciej Godzisz mówił, że potrafi płakać na zawołanie) w chwili ogłaszania wyroku sądu pierwszej instancji jej twarz pozostała nieruchoma.

Jak zareagowała na informację o utrzymaniu wyroku w mocy? Nie wiadomo. Ani Moniki A., ani Grzegorza R. nie było w poniedziałek w sądzie.

TAKI WYROK WYDAŁ SĄD OKRĘGOWY:


Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • asdf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.02.2018 08:37 ~asdf

    Ten sędzia sam jest grafomanem. Z tymi braćmi COhen to było żałosne.

  • Niki

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2017 10:41 ~Niki

    Johnny~Johnny

    I jak tu byc przeciwnym karze smierci...

    Pokaż mi choć jednego, który jest temu przeciwny

  • ewa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2017 09:12 ~ewa

    Tylko KS byłby sprawiedliwy i raz na zawsze pozbywamy się chwastów. Społeczeństwo nie ponosiło by też dużych kosztów dożywotniego lub wieloletniego utrzymania.

  • Leśny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2017 09:11 ~Leśny


    Pit~Pit

    A teraz darmowe wakacje do końca życia i to my za nie zapłacimy po 3000 PLN/ miesiąc ja jej i jego utrzymanie. Przecież i tak nie będzie już niej żadnego pożytku. Po co taką karmić? Przynajmniej nie zdemoralizuje syna w czasie widzeń gdyby nagle "zniknęła".
    kpina~kpina

    Dokładnie, dlatego powinna być krótka piłka: na terenie więzienia hala, gdzie przez 10h dziennie taka siedzi i np szyje ubrania dla biednych dzieci. Co to za wymysł: kwatera z friko, ogrzewanie za friko, obiadki za friko... nawet na ubezpieczenie zdrowotne nie muszą zarabiać. :/

    Tylko ciężkie roboty mają jakiś sens, ale to niedopuszczalne w "nowoczesnej" Europie, w której największym problemem osadzonego są stare gry komputerowe.

  • Johnny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.02.2017 18:35 ~Johnny

    I jak tu byc przeciwnym karze smierci...

  • aniol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.02.2017 18:32 ~aniol

    tak o karze smierci jeszcze nikt nie pomyslal,opieka zarcie,dach kto ma to placic podatnik a ilu pracuje w tym kraju raju.

  • kpina

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.02.2017 17:48 ~kpina

    Pit~Pit

    A teraz darmowe wakacje do końca życia i to my za nie zapłacimy po 3000 PLN/ miesiąc ja jej i jego utrzymanie. Przecież i tak nie będzie już niej żadnego pożytku. Po co taką karmić? Przynajmniej nie zdemoralizuje syna w czasie widzeń gdyby nagle "zniknęła".

    Dokładnie, dlatego powinna być krótka piłka: na terenie więzienia hala, gdzie przez 10h dziennie taka siedzi i np szyje ubrania dla biednych dzieci. Co to za wymysł: kwatera z friko, ogrzewanie za friko, obiadki za friko... nawet na ubezpieczenie zdrowotne nie muszą zarabiać. :/

  • Emil

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.02.2017 16:24 ~Emil

    Wyrok moim zdaniem sprawiedliwy, zwłaszcza na jej syna.

  • kurator

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.02.2017 16:10 ~kurator

    A co z dzieckiem?Trafi do bidula?

  • Pit

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.02.2017 16:07 ~Pit

    A teraz darmowe wakacje do końca życia i to my za nie zapłacimy po 3000 PLN/ miesiąc ja jej i jego utrzymanie. Przecież i tak nie będzie już niej żadnego pożytku. Po co taką karmić? Przynajmniej nie zdemoralizuje syna w czasie widzeń gdyby nagle "zniknęła".

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »