Informacje

14.05.2017 11:49 Zbrodnia z czasów PRL

Brutalnie pobity w komisariacie.
34 lata temu zmarł Grzegorz Przemyk

SERWISY:

34 lata temu, 14 maja 1983 roku, zmarł w szpitalu 19-letni maturzysta Grzegorz Przemyk. Zatrzymany przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, a następnie brutalnie pobity w komisariacie na warszawskim Starym Mieście. Była to jedna z najgłośniejszych zbrodni aparatu władzy PRL.

12 maja 1983 roku milicjanci zabrali maturzystę Grzegorza Przemyka z pl. Zamkowego w Warszawie na komisariat. Tam został ciężko pobity - dostał kilkadziesiąt ciosów pałkami w barki i plecy oraz kilkanaście ciosów w brzuch. Przewieziony do szpitala zmarł po dwóch dniach.

Pogrzeb Przemyka 19 maja na Cmentarzu Powązkowskim stał się wielką manifestacją sprzeciwu wobec władzy komunistycznej. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, w tym wielka liczba młodzieży. Pogrzeb poprzedziła msza święta odprawiona dzięki staraniom ks. Jerzego Popiełuszki w kościele św. Stanisława Kostki.

"Ma być tylko jedna wersja"

Prokuratura wszczęła wprawdzie śledztwo w sprawie śmierci Przemyka, ale jednocześnie władze podjęły bezprawne działania mające uchronić milicjantów przed karą. Winą chciano obarczyć sanitariuszy, którzy wieźli Przemyka z komisariatu do szpitala.

W aktach sprawy zachowała się notatka ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka: "Ma być tylko jedna wersja śledztwa - sanitariusze". O tej tezie, jako jedynie słusznej, mówiła oficjalna propaganda, która prowadziła też kampanię zniesławiania matki Przemyka i jego otoczenia.

Do tej sprawy Biuro Polityczne KC PZPR powołało specjalny zespół pod kierownictwem odpowiedzialnego za bezpieczeństwo byłego szefa MSW gen. Mirosława Milewskiego (nie żyje od kliku lat). - Gdybyśmy chcieli rozprawić się z Przemykiem, wzięlibyśmy fachowców - mówił Kiszczak na posiedzeniu tego zespołu latem 1983 roku.

CZYTAJ WYWIAD TVN24.PL Z GRZEGORZEM ŁAZAREWICZEM, AUTOREM KSIĄŻKI O ŚMIERCI GRZEGORZA PRZEMYKA "ŻEBY NIE BYŁO ŚLADÓW"

Zastraszanie świadka

Realizując wytyczne zespołu, SB zastraszała głównego świadka Cezarego F., który wraz z Przemykiem był w komisariacie. Próbowano go skompromitować, wcielić do wojska, namawiano do wyjazdu za granicę, otoczono gronem współpracowników SB, którzy namawiali go do zmiany zeznań i inwigilowali. Istniał nawet niezrealizowany pomysł, żeby upozorować jego wypadek samochodowy.

Podczas tzw. okazania F. nie miał szans rozpoznania milicjantów bijących Grzegorza, bo władze zebrały wtedy kilkudziesięciu milicjantów, którzy wskutek działań plastyka mało różnili się między sobą.

Inwigilowano prowadzących sprawę prokuratorów (ich notatki trafiały do SB), a oskarżonych milicjantów i świadków instruowano, jak mają zeznawać. - Ci funkcjonariusze to barany: mówię im, jak mają zeznawać, a oni nic nie rozumieją - skarżył się, jak wynika z akt, wysoki rangą oficer MO, który instruował milicjantów.

Pod zmyślonymi zarzutami na pół roku aresztowano pełnomocnika Sadowskiej, mec. Macieja Bednarkiewicza, a przeciwko mec. Władysławowi Sile-Nowickiemu wszczęto postępowanie karne, zarzucając mu "poniżanie naczelnych organów władzy państwowej". Stracił też pracę prokurator, który sprzeciwiał się bezprawnym praktykom MSW. Przynajmniej o części bezprawnych działań miał wiedzieć ówczesny przywódca PRL gen. Wojciech Jaruzelski.

Kilka prób skazania

W lipcu 1984 roku, po wyreżyserowanym przez władze procesie, sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka dwóch milicjantów - Ireneusza K. (który zatrzymał Przemyka) i Arkadiusza Denkiewicza (dyżurnego komisariatu, który nawoływał do bicia, mówiąc: "Bijcie tak, żeby nie było śladów"). Natomiast na 2 i 2,5 roku więzienia skazani zostali za nieudzielenie pomocy pobitemu, po wymuszeniu w śledztwie nieprawdziwych zeznań, dwaj sanitariusze, którzy wieźli Przemyka z komisariatu do szpitala.

Po 1989 roku, gdy uchylono wyroki wydane w 1984 roku, sprawa wróciła do sądu. Ireneusz K. został w 1997 roku uniewinniony przez Sąd Wojewódzki w Warszawie, a D. został skazany na dwa lata więzienia, ale nie odsiedział ani dnia, bo według psychiatrów, odbycie kary uniemożliwiał jego stan psychiczny.

Kolejne procesy K. ruszały trzykrotnie: w 2000 roku, w 2003 roku i 2004 roku. Za pierwszym razem sąd uznał, że sprawa się przedawniła, za drugim - uniewinnił K., dopiero w maju 2008 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Ireneusza K. za winnego i skazał na 8 lat więzienia, ale w wyniku amnestii kara została zmniejszona o połowę. Sąd uznał wtedy, że pobicie, którego skutkiem była śmierć Przemyka, było przestępstwem popełnionym przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych i w związku z tym nie doszło do przedawnienia.

Przedawnienie sprawy

Wyrok ten został jednak uchylony w grudniu 2009 roku przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, który uznał, że sprawa przedawniła się 1 stycznia 2005 roku. Sąd Apelacyjny uznał, że pobicie, którego skutkiem była śmierć Grzegorza, nie mieściło się w pojęciu "ciężkiego uszczerbku na zdrowiu", czy "ciężkiego uszkodzenia ciała", o którym mowa w art. 105 par. 2 kodeksu karnego.

Kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego złożył w 2010 roku do Sądu Najwyższego ówczesny prokurator generalny, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Sąd Najwyższy oddalił jednak kasację, bo uznał ją za bezzasadną. Wskazał, że Sąd Okręgowy uznał milicjanta za winnego, ale jednocześnie nie stwierdził, by była to zbrodnia komunistyczna, która - zgodnie z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - przedawnia się dopiero po 30. latach. Skoro nie zaskarżyli tego ani prokurator ani pełnomocnik ojca Przemyka, to - według Sądu Najwyższego - Sąd Apelacyjny nie mógł stwierdzić, że była to zbrodnia komunistyczna i musiał sprawę umorzyć.

IPN podjął próbę

Śledztwo w sprawie śmierci Przemyka prowadził również Instytut Pamięci Narodowej. W 2009 roku zarzuty utrudniania wyjaśnienia śmierci Przemyka usłyszał były minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak, jednak z powodu przedawnienia karalności IPN umorzył w 2012 roku postępowania przeciwko niemu i 20 innym podejrzanym.

Od postanowienia śledczych IPN odwołali się do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia m.in. ojciec Przemyka - Leopold, Cezary F. - przyjaciel maturzysty i świadek bicia go przez milicję oraz dawny adwokat matki Przemyka - mec. Maciej Bednarkiewicz. Żądali wznowienia postępowania, ale w maju 2013 roku warszawski sąd utrzymał w mocy decyzję śledczych IPN.

PAP/kw/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 12:53 kubat

    Licznik~Licznik

    ILE KOMENTARZY ZOSTAŁO WYCIĘTYCH POD TYM ARTYKUŁEM!?

    Zapewne wszystkie opisujące fakty prawdziwe.

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 12:52 ~kubat

    A jaka była geneza całego incydentu? Czy znajdzie się jakiś odważny dziennikarz śledczy by to opisać??? Cenzura raczej nie puści tego pytania.

  • długi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 12:49 ~długi

    Licznik~Licznik

    ILE KOMENTARZY ZOSTAŁO WYCIĘTYCH POD TYM ARTYKUŁEM!?

    Wszystkie mówiące prawdę o tym zdarzeniu. Przemyk to przecież "bojownik o wolność i demokrację"

  • Licznik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.05.2017 09:08 ~Licznik

    ILE KOMENTARZY ZOSTAŁO WYCIĘTYCH POD TYM ARTYKUŁEM!?

  • wwiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.05.2017 12:30 ~wwiak

    maniak~maniak

    Jeden ze smutnych symboli tamtych lat.Rodzinie do dziś należą się kondolencje.
    Ale dziś niestety właśnie kraj zawraca ponownie w kierunku tych czasów,tyle że pod przykrywką demokratycznie wybranego rządu.

    Człowieku co ty piszesz?
    Przez prawie 30 lat twojej "wolnej" Polski, mordercy nie poniesli zadnej kary, a ty chcesz status quo? Dobrze ze przyszedl PIS i ze robi porzadek z takimi jak ty.

  • maniak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.05.2017 08:53 ~maniak

    Jeden ze smutnych symboli tamtych lat.Rodzinie do dziś należą się kondolencje.
    Ale dziś niestety właśnie kraj zawraca ponownie w kierunku tych czasów,tyle że pod przykrywką demokratycznie wybranego rządu.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »