Informacje

20.07.2018 07:35 proces doradcy polityków

Biegły: ktoś mógł wgrać lub ściągnąć pliki na komputer Piotra T.


Czwartek był kolejnym dniem procesu Piotra T. Były doradca polityków jest oskarżony o posiadanie "w celu udostępniania" pornografii z udziałem dzieci. Sąd przesłuchał biegłego informatyka, który zeznał, że ktoś mógł wgrać takie pliki albo ściągnąć je zdalnie na komputer oskarżonego.

Czwartkowa rozprawa Piotra T. miała rozpocząć się o godzinie 9 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ. Oskarżonego jednak nie dowieziono. Sędzia Magdalena Garstka-Gliwa tłumaczyła po konsultacji z aresztem śledczym na Białołęce, że nie dotarł tam oryginał nakazu doprowadzenia. Kiedy go zaś w końcu wysłano, T. nie miał kto konwojować, bo wszystkie policyjne siły miały być zadysponowane przed Sejm, by pilnować protestujących w sprawie sądów.

Przesłuchania informatyków

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak na pytanie stwierdził, że konwój do sądu nie ma nic wspólnego z zabezpieczaniem manifestacji. - Informacja ta jest nieprawdziwa. Właściwy nakaz doprowadzenia trafił dopiero w czwartek i zostało ono zrealizowane w trybie nadzwyczajnym - poinformował.

T. przywieziono do sądu po godz. 13. Wtedy dopiero można było rozpocząć przesłuchania biegłych informatyków, bo oskarżony chciał być przy tym obecny.

- Zasadniczym celem mojej opinii było stwierdzenie, czy na zabezpieczonych dyskach w postaci laptopów znajdują się filmy pornograficzne z dziećmi oraz ślady aktywności dotyczące udostępniania tych treści. Wyselekcjonowałem te pliki, które - moim zdaniem - zawierały takie treści, i zgrałem na inny nośnik, zabezpieczony przed ingerencją. Przekazałem to do dalszej analizy w Komendzie Stołecznej Policji – powiedział biegły Witold Kornacki.

Mógł nie mieć świadomości

W laptopie i pendrive'ach T. nie było pornografii. Biegły musiał odzyskać dane skasowane z nośników, by dotrzeć do tych treści. Stwierdził także, że zwykły użytkownik mógł nie mieć świadomości, że treści pornograficzne tam kiedykolwiek były. - Ich nazwy nie wskazywały na to, że jest to pornografia dziecięca. Część była nieczytelna, bo były to pliki tymczasowe z programu aMule, których proces ściągania nie dobiegł końca. One były, ale się nie odtwarzały – poinformował biegły.

Ekspert największy ruch zaobserwował 25 czerwca 2015 roku, gdy od północy do godziny 8 na laptop T. pobrano w sumie około 53 GB plików z pornografią. Policja wkroczyła do domu oskarżonego dosłownie kilka minut później. Według prokuratury, oskarżony umieścił pedofilskie filmy w folderze "kosz" po tym, jak zobaczył funkcjonariuszy przed domem.

Kornacki poinformował jednak sąd, że program aMule mógł ściągać pliki z internetu do dowolnego folderu, nawet bezpośrednio do kosza, choć nie jest to standardem. Powiedział również, że ktoś mógł do badanego przez niego komputera wgrać pedofilskie treści, a nawet wgrać efekty działania programu aMule bez jego instalowania.

Obrońca Piotr T. zapytał, czy wgranie takiej zawartości mogłoby sprawiać wrażenie, że na tym komputerze taką treść pobierano. - Moim zdaniem mogłoby – powiedział biegły.

Kto używał pendrive'ów?

Ekspert ocenił także, że można zdalnie zarządzać ściąganiem przez program aMule, np. z innego komputera. Ktoś, kto by to robił, musiałby jednak wcześniej choć raz fizycznie korzystać z komputera T. Nie da się natomiast na odległość niczego przemieszczać między folderami ani usuwać.

Biegły odniósł się również do najcięższego zarzutu, który ciąży na oskarżonym. Chodzi o posiadanie pornografii z udziałem dzieci w celu jej rozpowszechniania, co jest zagrożone karą od dwóch do 12 lat więzienia.

- Udostępnianie plików innym osobom wynika z zasady działania programu aMule. To, co jest pobierane, jest od razu udostępniane. Nie wiem, czy ten program zawsze informuje o tym użytkownika – powiedział i dodał, że sprzęt, który badał, nie był zabezpieczony tzw. sumą kontrolną, chroniącą przed modyfikowaniem treści. Dostał go w opieczętowanych i opisanych kopertach.

- Czy jest pan pewien, że te nośniki nie zostały w żaden sposób zmodyfikowane od czasu zabezpieczenia do czasu przekazania ich panu? - pytał obrońca. - Nie mogę mieć takiej pewności. Spreparowanie zawartości tych nośników byłoby możliwe, ale wymagałoby specjalistycznej wiedzy – odpowiedział ekspert.

Informatyk nie był w stanie stwierdzić, czy nośniki, które okazał mu sąd, są tymi samymi, które badał, bo nie miały numerów seryjnych. - Wyglądały tak samo – zeznał.

Na pytanie adwokata, czy można ustalić, kto w dniu nagrywania plików używał pendrive'ów, odparł: Ja nie jestem w stanie tego stwierdzić. Nie znalazłem na tych pendrive'ach śladów osoby, która mogła ich używać.

Oskarżony zapytał biegłego, czy spotkał się z przypadkiem gromadzenia pornografii w formie skasowanej. -Nie. Na ogół użytkownicy mają takie pliki zgromadzone w wyodrębnionych folderach - powiedział Kornacki. Drugi biegły Mariusz Sokolski opisał, jakie nośniki zbadał i powiedział, że w telefonie i pendrive'ach zabezpieczonych u T. znalazł pliki, które określił jako "młode, roznegliżowane kobiety".

Z uwagi na późną godzinę i zmęczenie stron sędzia Magdalena Garstka-Gliwa przerwała procedowanie. Biegły Sokolski będzie jeszcze przesłuchiwany w październiku.

Zatrzymany w październiku

Piotr T. został zatrzymany pod koniec października 2017 roku. Od tamtej pory przebywa w areszcie. Przyjechał wówczas z Kambodży, by w hotelu na warszawskim Okęciu prowadzić szkolenie dla pracowników firmy ubezpieczeniowej. Zarzuty, które mu przedstawiono, były konsekwencją prowadzonego od 2015 roku śledztwa. Podczas międzynarodowej policyjnej akcji antypedofilskiej o kryptonimie RINA w domu Piotra T. zabezpieczono komputery i nośniki pamięci, z których biegli informatycy odzyskali ponad 3,5 tys. plików z pornografią z udziałem dzieci.

Obrona T. chce udowodnić, że pedofilskie treści ktoś mógł mu podrzucić.

PAP/kz/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • buhahahahaha

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 18:49 ~buhahahahaha

    biegły od wciskania ciemnoty~biegły od wciskania ciemnoty

    Panie biegły, to mogły zrobić kosmici? Czy pan to wziął pod uwagę? Komu udostępniał komputer i hasło do logowania? Kosmitom?


    eMule i aMule mają zdalny dostęp. Wystarczy aktywować i można się połączyć przez przeglądarkę i włączyć pobieranie dowolnego pliku. Nie trzeba hasła bo "mułek" z takim dostępem chodzi jako proces tła. Oczywiście można ten dostęp zabezpieczyć hasłem ale nie trzeba.....

  • biegły od wciskania ciemnoty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 18:11 ~biegły od…

    Panie biegły, to mogły zrobić kosmici? Czy pan to wziął pod uwagę? Komu udostępniał komputer i hasło do logowania? Kosmitom?

  • GeorgeskuOrwelescu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 16:55 ~GeorgeskuOrwelescu

    1984.
    Dziękuję.

  • OrwellNaHoryzoncie1984

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 16:54 ~OrwellNaHo…

    Ciekawe,że najwięcej pobierano tuż przed wejściem Policji do domu.
    Ludzie... służby robią sądy i wszystkich dookoła w balona. TO śmierdzi na kilometr.

    Oczywiście nie popieram pedofilii i nie mam dla nich litości, ale ta sprawa śmierdzi na kilometr polityką. Chciałbym komisji, która prześwietli służby specjalne i znajdzie odpowiedź na pytanie czy ingenerowały w laptopa przed zatrzymaniem czy nie.

  • bmnnbbnb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 15:58 ~bmnnbbnb

    aMule, eMule i inne tego typu mają w sporej części wbudowane sterowanie zdalne za pomocą przeglądarki. Wystarczy to odpalić w konfiguracji i można się zdalnie łączyć. Oczywiście domyślnie nie jest to odpalone, ale kto wie jaką wersję miał na komputerze, może poprawioną.
    Myślę też, że wypadałoby się przyjrzeć osobom które były zaangażowane w śledztwo kiedy pierwszy raz zatrzymano T.
    Skoro policja czekała aż się pliki "dociągną" to można mieć pewność, że sami je podłożyli. A skoro podłożyli to mieli i udostępnili (z racji protokołu) nie tylko panu T. A więc popełnili poważne przestępstwo, bo o ile w przypadku udostępnienia panu T. można mówić o prowokacji, to w przypadku innych to już jawne udostępnianie.
    Biorąc pod uwagę, że skądś musieli te materiały mieć - zachodzi podejrzenie że sami w tym siedzą.

  • uggugu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 15:54 ~uggugu

    facio aligacio~facio aligacio

    każdy kto broni tego pana powinien być poddany dokładnemu badaniu na wykrywaczu kłamstw. Jest duże prawdopodobieństwo że ci co robią z niego ofiarę mają podobne skłonności i powinni być dożywotnio izolowani.


    Zacznijmy jednak badanie od ciebie i twojej rodziny. Mam duże podejrzenia, że możesz mieć takie skłonności. Trzeba to sprawdzić!

  • Adam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 14:46 ~Adam

    Bardzo fajny artykuł!

  • facio aligacio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 14:37 ~facio aligacio

    każdy kto broni tego pana powinien być poddany dokładnemu badaniu na wykrywaczu kłamstw. Jest duże prawdopodobieństwo że ci co robią z niego ofiarę mają podobne skłonności i powinni być dożywotnio izolowani.

  • Zibi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 13:08 ~Zibi

    Sprawa jest co najmniej podejrzana od strony technicznej. Nie wiadomo jakim sprzętem dysponował pan T. i jaki ma poziom wiedzy IT ale widać, że nie szyfrował swoich nośników danych a to stwarza możliwość prostego podkładania "dowodów" przez upolitycznione służby.

    Poza tym mógł zostać celowo lub przypadkowo zarażony malware, który nielegalne pliki pobierał. Nie on jeden nie zachował ostrożności.

  • Stara

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 12:51 ~Stara

    Max~Max

    To ten sam Piotr T który chętnie fotografował się z 14-letnią Tajką?

    Ona ma więcej niż 14 lat i jest jego żoną. Swoją drogą, jak na Tajkę, to staro wygląda.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Koza buszuje po parku. "Właściciel powiedział, że jest u dentysty"

Koza buszuje po parku. "Właściciel powiedział, że jest u dentysty"

Koza terroryzuje Park Praski - zaalarmowała reporterka24. Na Kontakt24 wysłała zdjęcie zwierzęcia z dostojną brodą i budzącymi respekt rogami. Według relacji... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »