Informacje

03.10.2018 09:57 doradca polityków przed sądem

Biegły informatyk: nie potrafiłbym włamać się do komputera Piotra T.

SERWISY:

Podczas kolejnej rozprawy Piotra T. uzupełniającą opinię złożył biegły informatyk, który badał między innymi komputer i telefon oskarżonego.

Wtorkowa rozprawa była najprawdopodobniej jedną z ostatnich, jakie odbyły się w sprawie oskarżonego Piotra T. Mimo że przed sądem przesłuchiwana była tylko jedna osoba - biegły z zakresu informatyki - rozprawa trwała (z przerwą) ponad cztery godziny.

"Laptop odporny na ataki"

Mariusz Sokolski jest biegłym informatykiem i jednocześnie funkcjonariuszem policji. - Na listach warszawskich sądów okręgowych jest kilkudziesięciu biegłych informatyków, a jakimś dziwnym trafem został powołany człowiek związany z organami ścigania. To nie jest okoliczność pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia -  powiedziała mecenas Beata Czechowicz.

Biegły Sokolski badał nośniki pendrive zabezpieczone w domu Piotra T., laptopa i jego komórkę. Przyznał, że zawartość pendrive’ów badał bez sporządzania kopii binarnej, bo przeglądał je za pośrednictwem blokera zapewniającego "integralność treści" zapisanych na nośnikach.

Sokolski przyznał, że nie może stwierdzić, czy w dane na nośnikach ktoś nie ingerował między momentem ich zabezpieczenia a chwilą, w której dostał je do badania. Biegły stwierdził, że laptop T. miał "w porównaniu z innymi system operacyjny bardzo bezpieczny i odporny na ataki z zewnątrz", chociaż ma "szereg luk". - Na badanym dysku sprawdzałem obecność plików zainfekowanych, mogących tworzyć wirusy albo przejąć władzę nad komputerem. Nie znalazłem ich - powiedział ekspert. Dodał, że sam nie potrafiłby się włamać do komputera T., żeby zdalnie ściągnąć mu na przykład pedofilską pornografię.

Biegły stwierdził, że przy tak dużej liczbie nielegalnych plików jest mało prawdopodobne, by ktoś pobrał je, włamując się na komputer T. Sokolski zaznaczył jednak, że stuprocentową pewność, czy doszło do włamania do systemu operacyjnego daje wykonanie "analizy powłamaniowej", ale on takiej nie sporządzał, bo nie było wniosku.

1175 zakładek, w tym trzy z pornografią

Informatyk zeznał, że celem jego badań było poszukiwanie innych danych niż filmy pornograficzne, które wskazywałaby, kto był użytkownikiem pendrive'ów. Sokolski powiedział, że znalazł na nośnikach zdjęcia Piotra T. z jakimś mężczyzną oraz znanym politykiem. Biegły uznał, że pendrive'y należały do T., ale "są to urządzenia przenośne, może się nimi posługiwać każdy. Nie ma możliwości ustalenia właściciela".

Sokolski odniósł się także do informacji zabezpieczonych w telefonie T. Miało tam być 1175 zakładek do stron internetowych, w tym trzy z dziecięcą pornografią. Jednak w chwili wykonywania ekspertyzy linki te były już nieaktywne. Informatyk zeznał, że taka liczba zakładek mogła powstać w wyniku "sparowania się innych urządzeń firmy Apple", bo na tym konkretnym telefonie nie było śladów ich przeglądania.

Poruszony był także wątek programu eMule, za którego pośrednictwem - według prokuratury - były doradca polityków miał przez lata pobierać pornografię z udziałem dzieci i zwierząt, jednocześnie udostępniając ją innym użytkownikom tego programu.

"Czuję się wrabiany"

Piotr T. kolejny raz zapewniał, że nigdy nie korzystał z tego programu. - Gdyby miało mi to nawet uratować życie, to ja nie potrafię ściągnąć żadnego pliku, a tym bardziej zboczonego - powiedział T.

T. wygłosił we wtorek przed sądem oświadczenie. - Nie jestem w stanie przekazać, co czuje człowiek trzymany w klatce za czyny, których nie popełnił. Czuję się wrabiany w coś, czego nigdy nie popełniłem. Ja nie jestem w areszcie tymczasowym ani wydobywczym. To jest areszt eliminacyjny. Moje życie zostało skasowane, mam tego świadomość - powiedział.

Zgodnie z decyzją sądu tymczasowy areszt wobec Piotra T. ma być stosowany do 15 października. Nie wiadomo, czy zostanie przedłużony. W czwartek 4 października ma odbyć się ostatnia z zaplanowanych rozpraw. Przesłuchani zostaną ostatni świadkowie. Jeżeli nie będzie nowych wniosków dowodowych, proces najprawdopodobniej się wtedy zakończy. Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że mowy końcowe stron zostaną przełożone na inny termin. Dopiero po ich wygłoszeniu sąd wyda wyrok.

W sprawie odbyło się dotąd sześć rozpraw. Podczas nich przesłuchano rodzinę Piotra T., wspólników, uczestników szkoleń, które organizował, towarzysza podróży do Kambodży. Opinię złożył także inny biegły informatyk, który stwierdził, że pedofilskie treści mogły zostać przez kogoś wgrane do komputera T.

Rok od zatrzymania

Piotr T. został zatrzymany pod koniec października 2017 roku. Od tamtej pory przebywa w areszcie. Przyjechał wówczas z Kambodży, by w hotelu na warszawskim Okęciu prowadzić szkolenie dla pracowników firmy ubezpieczeniowej. Zarzuty, które mu przedstawiono, były konsekwencją prowadzonego od 2015 roku śledztwa. Podczas międzynarodowej policyjnej akcji antypedofilskiej o kryptonimie RINA w domu Piotra T. zabezpieczono komputery i nośniki pamięci, z których biegli informatycy odzyskali ponad 3,5 tys. plików z pornografią z udziałem dzieci.

Obrona T. stara się udowodnić, że pedofilskie treści ktoś mógł mu podrzucić.

Piotrowi T. grozi do 12 lat więzienia.

Zobacz wcześniejsze materiały z procesu Piotra T:

PAP/kw/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • zwwe

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2018 09:16 ~zwwe

    zagadki wszechświata~zagadki wszechświata

    Jeśli człowiek, zatrudniony na stanowisku informatyka w policji, przyznaje się publicznie, że nie jest w stanie wejść na prywatny komputer...

    ... to jakim cudem wiedzieli co ma na komputerze i penach, że weszli akurat do niego? :)

    Informatyk zajmujący się bezpieczeństwem w korpo zarabia kilkanaście tysięcy, informatyk w policji 3000. Myślisz, że ten drugi pracowałby w policji gdyby był tak dobry jak ten pierwszy?

  • Jogajło

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 18:26 ~Jogajło

    winny~winny

    pliki plikami ale wyjaśnijcie do czego były mu potrzebne fałszywe odznaki policyjne?
    https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,chcial-na-stale-zamieszkac-w-kambodzy-nowe-szczegoly-sprawy-piotra-t,245619.html
    cytuje:
    "Późnym wieczorem, od ochrony hotelu odebrała je matka Piotra T. Wśród nich były także zagadkowe przedmioty, takie jak polska legitymacja policyjna, legitymacja stowarzyszenia International Police Cooperation, legitymacja rencistów i emerytów policyjnych, legitymacje Motocyklowego Stowarzyszenia Służb Mundurowych, a także odznaka w kształcie tej używanej przez agentów FBI i legitymacje organizacji pozarządowych, zajmujących się pomocą dzieciom z Kambodży."

    Tylko, że czym innym jest oskarżenie człowieka o fałszerstwo lub nawet podszywanie się pod policjanta, a zupełnie czym innym jest oskarżenie go o pedofilię. A my się zastanawiamy, czy znalezienie na komputerze plików z pornografią, jest od razu dowodem na pedofilię właściciela. Bo jeśli tak, to absolutnie nikt nie jest w tym kraju bezpieczny.
    Przecież dzisiaj każdy dzieciak jest w stanie, dla jaj, wgrać niepostrzeżenie na komputer swojemu kumplowi brzydkie rzeczy. I to nawet kilka razy. A właściciel nawet się nie zorientuje. Nie trzeba być do tego hackerem. Wystarczy zdobyć zaufanie ofiary.
    Mnie kolega kiedyś dla żartu założył hasło w BIOSie. Nie musiał się wcale włamywać do mojego komputera. Wykorzystał moją chwilę nieuwagi i zrobił swoje. Kiedy się zorientowałem on dawno był już u siebie w domu. Nie zostawił żadnych śladów, gdyby się nie przyznał, nigdy bym nie wiedział, że to on.

  • winny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 16:02 ~winny

    pliki plikami ale wyjaśnijcie do czego były mu potrzebne fałszywe odznaki policyjne?
    https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,chcial-na-stale-zamieszkac-w-kambodzy-nowe-szczegoly-sprawy-piotra-t,245619.html
    cytuje:
    "Późnym wieczorem, od ochrony hotelu odebrała je matka Piotra T. Wśród nich były także zagadkowe przedmioty, takie jak polska legitymacja policyjna, legitymacja stowarzyszenia International Police Cooperation, legitymacja rencistów i emerytów policyjnych, legitymacje Motocyklowego Stowarzyszenia Służb Mundurowych, a także odznaka w kształcie tej używanej przez agentów FBI i legitymacje organizacji pozarządowych, zajmujących się pomocą dzieciom z Kambodży."

  • IfNormatyk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 15:56 ~IfNormatyk

    Jeżeli mam fizyczny dostęp do komputera, to jedynie szyfrowanie dysków broni przed ingerencją w ich zawartość.
    Jeżeli by miał szyfrowane dyski to bez hasła od użytkownika nie poznali by ich zawartości.

  • Krzysiek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 15:55 ~Krzysiek

    experci~experci

    A ja nie potrafił bym pilotować samolot.
    Czy też mogę zostać biegłym sądowym?


    Do komisji smoleńskiej się zgłoś.

  • Krzysiek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 15:28 ~Krzysiek

    zagadki wszechświata~zagadki wszechświata

    Jeśli człowiek, zatrudniony na stanowisku informatyka w policji, przyznaje się publicznie, że nie jest w stanie wejść na prywatny komputer...

    ... to jakim cudem wiedzieli co ma na komputerze i penach, że weszli akurat do niego? :)


    Monitorowali ruch emule i to też nie jakoś specjalnie tylko po prostu sami udostępniają i patrzą kto ściąga.

  • działania pozorne

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 15:16 ~działania pozorne

    3500 tysiąca zdjęć? Czyli 3500 razy, ktoś skrzywdził dziecko.
    Ile osób z tych, którzy te zdjęcia robili i te dzieci na zdjęciach realnie krzywdzili, złapała ta dzielna policja? Ilu fotografów? Ilu "opiekunów"?
    Naprawdę sądzą, że jak wyłapią wszystkich podglądaczy internetowych to czarodziejsko znikną prawdziwi pedofile, bandyci fizycznie krzywdzący bezbronne dzieci???
    Dlaczego nie blokują stron pedofilskich?

  • SSpecjalne

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 15:04 ~SSpecjalne

    zagadki wszechświata~zagadki wszechświata

    Jeśli człowiek, zatrudniony na stanowisku informatyka w policji, przyznaje się publicznie, że nie jest w stanie wejść na prywatny komputer...

    ... to jakim cudem wiedzieli co ma na komputerze i penach, że weszli akurat do niego? :)

    Widocznie ktoś policji nakazał, do kogo mają zapukać i co sprawdzić i na jak długo zamknąć

  • Ostrożnie

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 15:03 ~Ostrożnie

    tomek~tomek

    3,5 tys plików ktoś mu wgrał? I nie da się stwierdzić że były otwierane (oglądane), że użytkownik wyszukiwał je w internecie, że zbiór powstawał wieloetapowo. Nie da się stwierdzić kiedy kopiowano zdjęcia na pendrive. Człowiek po prostu miał takie ilości plików i ich nie zauważył. Miał na komputerze, pendrivach. Wszystko podrzucone ale śladów fizycznego włamania do mieszkania nie ma

    Tomek, mógłbyś się mocno zdziwić, co jest na TWOIM komputerze, oraz ile tego jest :)
    A gdyby ktoś chciał Ci zrobić "żarcik", to policja i u Ciebie mogłaby znaleźć coś nielegalnego ;) I kto by Ci wtedy uwierzył, że jesteś niewinny?
    W czasach gdy ludzie mają w domach dyski twarde o pojemności mierzonej w terabajtach, łatwo można przeoczyć pojawienie się 3,5 tysiąca niepożądanych plików. Zwykły GIMP ma ponad 4 tysiące plików.
    Tak poważne oskarżenia jak oskarżenie o pedofilię, wymagają NIEPODWAŻALNYCH dowodów. Inaczej to jest zwykłe polowanie na czarownice a nie żaden wymiar sprawiedliwości. Na podstawie pokazowych procesów "o czary" skazywani niewinni ludzie tacy jak Tomek Komenda, podczas gdy prawdziwi przestępcy cieszą się pełną bezkarnością. Myślę, że wszyscy wiemy o kogo chodzi.

  • grożba

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2018 15:02 ~grożba


    Warszawiak~Warszawiak

    Kolego, tylko jest taki mały szczegół...
    - zespól policjantów stał dwie godziny pod jego domem, od 6'tej do około 8'mej rano, a 'weszli' chyba 8:15 gdzie pobieranie/zdalne przesyłanie tych plików skończyło się o 8:08 , więc...
    - czemu nie weszli o 6-tej, czy 7-mej ???
    Chłopina niewinny, wrabiają go bo nie poszedł na jakiś układ/szantaż. To aż razi w oczy.


    11:21 ~MKO
    Biedactwo. Taka "szycha", że wszyscy chcą go zniszczyć! Nie mogli zrobić kompromitującego zdjęcia, za to zadali sobie tyle trudu. Może nie mieli co robić z wolnym czasem? Wgrywali mu treści nawet na parę minut przed wejściem policji. Facet jest skończony, więc nie dziwię się, że idzie w zaparte. A może to UFO mu coś wgrało?
    Michu~Michu

    Z tego co czytam twoją wypowiedz nie masz pojęcia szyfrowaniu i zabezpieczeniach systemu. Nie masz pojęcia o IT. A co do policyjnych działań jesteś ignorantem, ponieważ są grupy o których ci się nie śniło, tropienie przez sieć, itp. Musisz być kozakiem, że stać cię na taką hardą wypowiedz przez net. Moc. A nagłówek tego artykułu, to skrót myślowy, naucz się czytać ze zrozumieniem. Szkoła podstawowa!

    A jak będzie zbyt hardy, to mu coś podrzucisz?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »