Informacje

14.12.2017 06:44 trafiła do aresztu

Areszt zamiast wakacji w Singapurze.
Za zaległy mandat na 100 złotych

SERWISY:


Planujesz wyjazd poza strefę Schengen? Lepiej najpierw sprawdź, czy zapłaciłeś wszystkie mandaty. O konsekwencjach unikania kary przekonała się Anna Gliszczyńska, która przez nieuregulowany w Polsce dług nie mogła wylecieć na wymarzone wakacje do Singapuru

Kobieta wraz ze swoim mężem zaplanowała lot na 15 sierpnia. Historię opisujemy w grudniu, ponieważ jej bohaterka dopiero teraz opowiedziała ją portalowi tvnwarszawa.pl. Poniższy przykład może stanowić przestrogę dla każdego, kto kiedykolwiek dostał mandat i zapomniał o jego zapłaceniu.

- Wszystko było przygotowane i dokładnie zaplanowane. Przyjechaliśmy na Okęcie, skąd mieliśmy lecieć do Azji, Zostaliśmy odprawieni i czekał nas ostatni punkt, czyli kontrola paszportowa – relacjonuje Anna Gliszczyńska. Kobieta nie spodziewała się, że wtedy nagle runą jej plany i zamiast na pokład samolotu… trafi do aresztu.

"Nie miałam świadomości"

- Nic nie wskazywało, że człowiek, który sprawdzał mój paszport, wezwie straż graniczną. Zabrano mnie i powiedziano, że mam zadłużenie względem skarbu państwa na sto złotych. Moje zatrzymanie było zaskoczeniem, nawet szokiem. Nie miałam świadomości jakiegoś zadłużenia – tłumaczy Gliszczyńska.


W tym samym czasie, kiedy kobieta składała wyjaśnienia, jej mąż wsiadał już do samolotu. – Nie wiedział, co się stało. Zadzwonił do mnie z pokładu, zapytał dlaczego nie przeszłam. Powiedziałam, że jestem w areszcie i że na pewno nie polecę – wspomina Anna. Przyznaje, że mogła zapomnieć o mandacie i nie wiedziała, że z tego powodu może trafić do aresztu.

Procedury

- Panowie ze straży granicznej sami byli skonsternowani tą sytuacją, ale jest takie magiczne słowo – procedury. Usłyszałam, że zostały uruchomione. Dopóki ktokolwiek nie wpłaci tych pieniędzy za mnie, to będę siedzieć cztery dni. Przelicznik jest 25 złotych za dzień – wylicza.

Kobieta przed zamknięciem w areszcie próbowała sama uregulować dług, jednak wspomniane wyżej procedury nie pozwalały na takie działanie. Jedyną przepustką na wolność było dostarczenie oryginału potwierdzenia opłacenia mandatu.

– To było święto, dlatego trudno było gdziekolwiek zrobić przelew. Mieszkamy w Gliwicach, ale na szczęście mamy znajomą w stolicy. Pojechała na jedyną czynną pocztę i wpłaciła pieniądze. Po pięciu godzinach dotarła na Okęcie z potwierdzeniem. Dopiero wtedy mnie wypuszczono – wspomina Gliszczyńska.


Anna Gliszczyńska wylicza, że z powodu aresztowania nie wyleciała w terminie. Aby dołączyć do męża, musiała kupić nowe bilety za kilka tysięcy złotych. Podkreśla też, że do Singapuru dotarła dwa dni później, niż planowała, a cała sytuacja kosztowała ją wiele stresu.

Na szczęście dałam radę. Dowiedziałam się też, że przede mną siedzieli ludzie za drobne wykroczenia drogowe, typu przekroczenie prędkości, złe parkowanie. Przed odlotem z kraju można znaleźć się w areszcie dla deportowanych – podsumowuje kobieta.

Straż graniczna precyzuje, że samo otrzymanie mandatu nie skutkuje zatrzymaniem na lotnisku. W tym przypadku Anna Gliszczyńska była poszukiwana, ponieważ sąd prawdopodobnie zamienił niezapłacony mandat na karę aresztu.

Zaostrzenie przepisów

Zatrzymanie na lotnisku to efekt zaostrzenia przepisów Kodeksu Granicznego strefy Schengen. Od 7 kwietnia 2017 roku każdy podróżny, który wjeżdża na terytorium tej strefy lub ją opuszcza, musi być sprawdzany w krajowych i europejskich bazach danych. Straż Graniczna nie chciała nam podać, jakie gromadzi informacje o obywatelach, które mogą potem stać się przeszkodą w wyjeździe poza strefę Schengen.

- Podczas kontroli granicznej postępuje zgodnie z dyspozycją jednostki prowadzącej poszukiwania. Jeśli osobę należy zatrzymać, zostaje zatrzymana – wyjaśnia Agnieszka Golias, rzeczniczka prasowa komendanta głównego Straży Granicznej.

Kiedy zapytaliśmy o to, co zrobić aby uniknąć niespodziewanego aresztowania na granicy, rzecznik potraktowała "to jako pytanie, o to co mają zrobić osoby poszukiwane przez wymiar sprawiedliwości, aby uniknąć zatrzymania".

Przypomnijmy, że przed 7 kwietnia, korzystając z prawa do swobodnego przemieszczania się, przeprowadzano tzw. kontrolę minimalną, która polegała na potwierdzeniu tożsamości podróżnego oraz weryfikacji dokumentów pod kątem ich ważności i autentyczności.

Po zmianie przepisów straż graniczna ma obowiązek dokładnego sprawdzenia każdej osoby w celu potwierdzenia, że nie jest poszukiwana, nie obowiązuje jej zakaz wjazdu na terytorium Unii Europejskiej i nie została zastrzeżona jako osoba stanowiąca zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa czy porządku publicznego.

Skrzynka pocztowa

Dlaczego Gliszczyńska dowiedziała się o długu dopiero na lotnisku? Według adwokata Piotra Kaszewiaka, taka sytuacja mogła wydarzyć się z powodu zaniedbania i nieodbierania listów od organów ścigania.

Kaszewiak przypomina, że powinniśmy pamiętać o regularnym sprawdzaniu naszej skrzynki pocztowej. - Musimy reagować na każdą korespondencję, którą otrzymujemy. W tym przypadku na pewno policja lub sąd przesyłali listy. Jest taka reguła, że jeśli nie odbierzemy poczty, a do skrzynki trafi drugie awizo, to traktowane jest to jako doręczenie przesyłki – wyjaśnia adwokat.

- W praktyce oznacza to, że przyjmuje się, że pismo nam doręczono i zapoznaliśmy się z jego treścią. W związku z tym, bez naszej wiedzy i obecności, może odbyć się postępowanie sądowe. W tej sytuacji prawdopodobnie niezapłacony mandat zamieniono na karę pozbawienia wolności i wydano nakaz aresztowania. Kobieta mogła być również zatrzymana w innej sytuacji, na przykład podczas kontroli drogowej – podsumowuje Kaszewiak.

Mateusz Dolak/ jp

m.dolak@tvn.pl

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Antoni

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2019 01:47 ~Antoni

    Co to za chore propagandowe komentarze? Śmiech na sali żeby za durny mandat na 100 złotych tak spieprzyć komuś wyjazd. Totalny absurd, chore procedury, chore państwo i chory rząd.

  • Franek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.03.2019 11:35 ~Franek

    Maria~Maria

    Życzę tym hejterów co ,, dobrze wypowiadają się o ukaraniu" by ich spotkało to co tą kobietę . Zapewne to ci hejterze co w supermarkecie,, degustują cukierki ( pozostawiają puste papierki) smakują kapustę kiszoną lub ogórki kiszone

    Racja, nie znam narodu rownie zawistnego od polakow.

  • Franciszek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.03.2019 11:34 ~Franciszek

    prawie jak na Białorusi...cezura na portalach jest...wolnisci slowa nie ma, gdyz wszelkie przejawy swobody wypowiedzi traktuje sie jak hejt-slowo cenzura....Polska nie jest samodzielna, uzalezniona jak kiedys do Sajuza, teraz usa i izraela....zatem witaj PRL bis.

  • bardzo_dobrze

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.12.2017 11:20 ~bardzo_dobrze

    Bardzo się cieszę. Pani "zapominalska" przekonała się, że olewanie prawa nie popłaca. Tego samego życzę wszystkim polskim cwaniakom samochodowym, którzy mandatami karnymi podcierają sobie tyłki i śmieją się w twarz całemu społeczeństwu.

  • abc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.12.2017 06:19 ~abc

    Za takie coś to bym się wstydził pokazać twarz i nazwisko, a paniusia jeszcze się tym afiszuje... :D

  • wiedźma

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.12.2017 16:46 ~wiedźma

    lepsza cwaniara. Z gatunku tych co mają na maybachy, apartamenty i wakacje na końcu świata a do zapłacenia zobowiązań już nie mają głowy.

  • Maria

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.12.2017 15:38 ~Maria

    Życzę tym hejterów co ,, dobrze wypowiadają się o ukaraniu" by ich spotkało to co tą kobietę . Zapewne to ci hejterze co w supermarkecie,, degustują cukierki ( pozostawiają puste papierki) smakują kapustę kiszoną lub ogórki kiszone

  • Gollum

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.12.2017 13:55 ~Gollum

    Hmm ale jakim cudem mąż nie czekał na żonę po kontroli paszportowej tylko sobie spokojnie poszedł do bramki i wsiadł do samolotu SAM?
    Zainteresował się dopiero gdy już nic nie można było zrobić? Zupełnie tak jakby tego chciał... Albo to małżeństwo jest tylko na papierze albo ta historia nie trzyma się "kupy".

  • alalallala

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.12.2017 10:56 ~alalallala

    W Norwegi także zamieniają mandat na wiezienie. Popieram działanie. Ja każdy mandat opłacam w termnie. Potem się słyszy że sciąganie mandatów w Polsce tyle a tyle. Sama jest sobie winna.

  • warszawiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.12.2017 21:31 ~warszawiak

    Jeśli sprawa niezapłaconego mandatu zaszła tak daleko, że sąd skazał panią na karę aresztu to któregoś pięknego dnia do jej mieszkania przyszliby panowie z komendy i zaprowadzili do zakładu w celu odbycia kary. Był już taki przypadek opisywany na tvnwarszawa w sprawie mandatu za jazdę bez biletu. W takim przypadku samo zapłacenie mandatu z odsetkami już nie wystarczy do załatwienia sprawy. Areszt nie jest za sam mandat ale też za uporczywe uchylanie się od jego zapłacenia i o ewentualnym wcześniejszym zwolnieniu musi zadecydować sąd.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »