Informacje

06.07.2019 07:00 głośny problem

Antek pieje o świcie i budzi sąsiadów, strażnicy nakazali mu wyprowadzkę

SERWISY:

O kogucie Antku z ogródków działkowych na Bielanach zrobiło się głośno. Jego pianie bladym świtem budzi sąsiadów, ci zaalarmowali służby i teraz właścicielka musi pozbyć się ptaka.

"Mój Antoś nie będzie już piał. Do niedzieli musi zostać zabity. Wyrwano mi kawałek serca" - napisała właścicielka koguta Bożena Filipkowska. Post pojawił się w grupie Osiedle Ruda na Facebooku. Szybko zareagowali na niego mieszkańcy Bielan. Wielu stanęło w obronie koguta, zgłaszały się też osoby deklarujące chęć adopcji.

Problem zaczął się od skarg na zakłócanie ciszy nocnej, bo kogut - jak to kogut - piał o poranku.

Wizyta dzielnicowego

Pani Bożena ma działkę w jednym z rodzinnych ogródków przy Sobockiej. To tam od ponad roku mieszka kogut Antoś. - Jak był jeszcze mały, podtopił się w baseniku. Gdy go znalazłam, był już zimny, ledwo oddychał. Złapałam go szybko i wygrzałam na własnej piersi, a później pod kołdrą - wspomina kobieta. Dziś o swoim pupilu mówi z czułością, bierze go też na ręce i przytula.

O tym, że kogut jest utrapieniem dla sąsiadów, dowiedziała się ponad dwa tygodnie temu, gdy odwiedził ją dzielnicowy. Jak informuje Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji dla Bielan i Żoliborza, mieszkanka bloku naprzeciwko ogródków poskarżyła się na głośne pianie, ale na policję oficjalne zawiadomienie nie wpłynęło. - Dzielnicowy zajął się tą sprawą i porozmawiał z właścicielką koguta - mówi policjantka.

- Ustaliłam z dzielnicowym, że będę trzymać Antka dłużej w kurniku. Ale przez te upały musiałam zostawić go na dworze - relacjonuje pani Bożena. W związku z tym, że nie wpłynęło oficjalne zawiadomienie, dzielnicowy nie ukarał jej mandatem ani pouczeniem. To nie był jednak koniec sprawy. Tę przejęła straż miejska, do której wpływały kolejne skargi na poranne pianie.

"Stwierdzili, że do poniedziałku ma go tu nie być"

Po dwóch tygodniach na działkę przyjechał ekopatrol. - Powiedzieli, że trzeba coś z Antkiem zrobić. Dali mi tydzień i stwierdzili, że do poniedziałku ma go tu nie być. Sugerowali, żebym go gdzieś oddała, że chętnie dużo ludzi by go wzięło. Powiedzieli, że pomogą w transporcie - mówi pani Bożena. Przyznaje też, że strażnicy nie sugerowali jej, by uśmierciła ptaka.

- Wpłynęły do nas trzy zgłoszenia dotyczące zakłócania ciszy nocnej w tym rejonie. My to rozumiemy. Głośne pianie koguta o czwartej nad ranem może budzić sąsiadów, którzy na pewno są zdenerwowani takim stanem rzeczy - mówi Sławomir Smyk z referatu prasowego straży miejskiej. W trakcie interwencji okazało się, że pianie koguta nie jest jedynym problemem. - Strażnicy nie spodziewali się, że na miejscu zastaną stado kur - dodaje Smyk.

Oprócz Antka, pani Bożena ma jeszcze siedem kur. Hodowanie ich na działce w środku Warszawy jest jednak nielegalne. Jak wskazuje Smyk, kobieta łamie regulamin ogródków działkowych oraz miejskie przepisy. - Hodowla drobiu na terenie miasta stołecznego Warszawy jest zabroniona. Wynika to z regulaminu utrzymania porządku - precyzuje.

"Liczę na to, że Antek zostanie"

- Strażnicy nie podchodzą restrykcyjnie do tego typu sytuacji. Wyjaśniliśmy właścicielce, że trzymanie kur jest zabronione prawem. Pani to zrozumiała, ale powiedziała, że nie ma w jaki sposób pozbyć się tego drobiu. My zaproponowaliśmy szeroko idącą pomoc, choćby przewiezienie ptaków do SGGW lub fundacji, która zajmuje się takimi ptakami - wylicza strażnik. - Absolutnie zaprzeczamy, by ktoś ze strażników powiedział, aby pani zabiła któregokolwiek z ptaków.

Jaki los czeka koguta? Straż miejska tłumaczy, że ich interwencja jeszcze trwa. Wkrótce znów zjawią się na działce i sprawdzą, jak pani Bożena zastosowała się do ich zaleceń. - Zobaczymy też, jaka będzie reakcja z jej strony, a potem podejmiemy dalsze decyzje w tej sprawie - zapowiada Smyk. Deklaruje też, że strażnicy chcą "jak najłagodniej" przeprowadzić tę interwencję. - Tak by nie ucierpiały ptaki i by ich właścicielka nie miała pretensji - tłumaczy.

- Teraz czekam na rozwój sytuacji. Liczę na to, że Antek zostanie - mówi pani Bożena. - Mieszkańcy bardzo dobrze na niego reagują. Podchodzą z dziećmi do ogrodzenia. Zrobiłam tam nawet okienka, żeby lepiej je widziały. Nikt nie miał nic przeciwko. Niektórzy się dziwili, byli tacy chłopcy 15-letni i jeden do drugiego mówi: Ty! Ja pierwszy raz w życiu koguta widzę! - opowiada.

O sprawie wiedzą też w urzędzie dzielnicy. - Jeżeli kogut będzie potrzebował pomocy, znajdziemy mu miejsce. Burmistrz rozmawiał już z proboszczem Wojciechem Drozdowiczem. Ksiądz zadeklarował, że przygarnie koguta - mówi Magdalena Borek, rzeczniczka Bielan. Podobne zapewnienie usłyszeliśmy w środę od burmistrza Grzegorza Pietruczuka. W całorocznej szopce obok kościoła pokamedulskiego mieszkają dziś osiołki Franciszek i Klara, baranek Kazimierz, koza Mieczysław, owce i koty.

Mandat dla kogutów, nakaz sądowy dla psa

Historia koguta z Bielan jest nietypowa, bo chodzi w niej o coś więcej, niż tylko o łamanie ciszy nocnej. W Polsce zdarzały się jednak sytuacje, gdy właściciele musieli pozbywać się zwierząt z powodu skarg ze strony sąsiadów.

W 2016 roku mieszkanka Gołuchowa, niewielkiej wielkopolskiej wsi, została ukarana mandatem za zakłócanie ciszy nocnej. Sprawcami zamieszania były jej koguty. Ich pianie przed godziną 6 sąsiedzi zgłosili na policję. Kobieta, by uniknąć kolejnych kar pieniężnych, musiała rozwiązać sprawę drastycznie. Koguty poszły pod topór.

Z kolei rok później, sąd w Choszcznie (województwo zachodniopomorskie) nakazał jednej z rodzin pozbycie się psa. Powód? Pies szczekał, a to przeszkadzało nowemu sąsiadowi. Mężczyzna twierdził, że nie mógł przez to spać w nocy. Złożył pozew w sądzie cywilnym i sprawę wygrał.

Klaudia Kamieniarz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Ilka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2019 15:36 ~Ilka

    Wy się kurna dziwicie,że ludziom w Warszawie kogut przeszkadza? ja się 10 lat temu wyprowadziłam na wieś(taką całkiem zadupiastą, 70 budynków tylko, jedna ulica bez nazwy wzdłuż miejscowości), i okazuje się,że już i tu są już tacy "miastowi",że im pies, kura, koza, świnia przeszkadza...Do kury nędzy, teraz już nawet na wsi ludziom zaczyna przeszkadzać,że się zwierzęta gospodarskie trzyma! Czy ci nowomodni debile myślą,że żarcie to rośnie na półkach w biedronce??? A swoja drogą, nie wiem czy się zmieniły teraz przepisy, ale swego czasu był zapis o hodowli drobiu amatorskim(na terenie miasta Warszawy można było trzymać kury w ilości do 99 szt!), niestety nie dotyczy to ogródków działkowych(mają swoje odrębne regulaminy), no i nadal nie rozwiązuje sprawy łamania ciszy nocnej przez koguta(tylko chirurgiczne podcięcie strun głosowych/uszkodzenie krtani, lub po prostu trzymanie koguta w zamknięciu co najmniej do godz 6.00 rano...). trzymam kciuki za tę Panią!!!

  • Natura

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.07.2019 16:20 ~Natura

    Basia~Basia

    Kogucik przypomina, że naturalna przyroda nas otacza. Ja bronię kogucika i jego właścicielki. Niech sobie żyją obok nas w szczęściu.

    Właścicielka kurnika i jej inwentarz będą sobie żyli w szczęściu i spokoju, tyle, że nielegalnie, bo w Warszawie nie wolno trzymać kur. Trochę mniej szczęśliwi będą sąsiedzi, których " Naturalne " pianie koguta wyrywa ze snu o świcie.

  • Jacek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.07.2019 23:00 ~Jacek



    Nikdo~Nikdo

    Ciekawe kiedy zaczną wybijać sroki i inne ptaki śpiewające - one zaczynąją koncert już od 4 rano (nie dotyczy srok bo tego koncertem nie można nazwać).
    Sroka złodziejka~Sroka złodziejka

    Sroki uwielbiają siadać mi na balkonie i skrzeczeć paskudnie. Nie dają się spędzić z balkonu i wcale się nie boją. Może się domyślają, jakie mam o nich mniemanie ?
    Wolak~Wolak

    U mnie od świtu śpiewają wrony. Jak śpiewa wrona, każdy widzi. :) Ale nie będę ich za to wybijał. Tylko dlaczego z uporem maniaka walą mi na samochód?



    U mnie gang wron podporządkował sobie całe osiedle. Przegnał wszystkie gołębie, sroki się opierały ale i one w końcu musiały ulec. Zostało trochę tych śpiewających ptaków. Widocznie tylko one wronom nie przeszkadzają albo potrafią w porę się schować.

  • Wolak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.07.2019 12:54 ~Wolak


    Nikdo~Nikdo

    Ciekawe kiedy zaczną wybijać sroki i inne ptaki śpiewające - one zaczynąją koncert już od 4 rano (nie dotyczy srok bo tego koncertem nie można nazwać).
    Sroka złodziejka~Sroka złodziejka

    Sroki uwielbiają siadać mi na balkonie i skrzeczeć paskudnie. Nie dają się spędzić z balkonu i wcale się nie boją. Może się domyślają, jakie mam o nich mniemanie ?

    U mnie od świtu śpiewają wrony. Jak śpiewa wrona, każdy widzi. :) Ale nie będę ich za to wybijał. Tylko dlaczego z uporem maniaka walą mi na samochód?

  • NieLubięGamoni

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.07.2019 12:07 ~NieLubięGamoni

    To ja rozumiem że straż miejska od dziś nakaże wyprowadzkę wszystkich szczekających psów na porannym spacerku do schronisk bo budzą wszystkich wokoło??? Panu strażnikowi chyba leki się skończyły bo plecie bzdury.

  • olmira

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.07.2019 10:08 ~olmira

    [cytat_3032223]

    smuteczek~smuteczek

    Warszawę spotkała rzecz bardzo smutna. Miasto to tak dotknięte przez historię nie zaznało spokoju.
    Nieszczęście które teraz drąży Warszawę to niestety napływ nowych obywateli. Nowe osiedla przez nich zasiedlane to koszmar do życia.
    Warszawa zna już kilka fal migracji, nawet takich w których nowy mieszkańcy, jak to było po wojnie, zastąpili ponad połowę dotychczasowych. Byli różni, nieraz nie pasujący do nowego swojego miejsca na ziemi, ale zawsze jakoś się adaptujący, starający się zrozumieć i współżyć nawet jak sąsiad trzymał prosiaka w wannie.
    Dopiero ostatnia fala migracji doprowadziła do pojawienia się obywatela super roszczeniowego.
    Czy to specyfika czasów czy po prostu teraz czas na takich ludzi, nie wiem.
    Fakt jest faktem, że nowi przyjeżdżający z różnych stron polski są grupą straszną. Są bardzo roszczeniowi, konfliktowi, zawistni i co najgorsze nie posiadają empatii.
    Nie cieszą ich zwierzęta (dziki na Białołęce, kogut w ogródku działkowym, łosie zapuszczające się z Kampinosu) choć sami wychowali się wśród zwierząt gospodarskich. Przeszkadza im najdrobniejszy hałas choć jeszcze ich rodzice podrywali młócką pół wsi na nogi.
    Zasiedlają tereny o których wiedzą, że mają wady (lotnisko, obwodnica) tylko po to, żeby potem próbować zmienić otoczenie na swoją modłę choć chwile wcześniej to właśnie to otoczenia dało im nowe miejsce do życia.
    W pracy nie robią kariery fachowością i pracowitością a przebiegłością, pomówieniem i układami.
    Taki to właśnie spotkał Warszawę dramat i nie ma tu pocieszenia że inne większe miasta też tego doświadczają. Dzieci roszczeniowe za "morgi" ojców chcą być bardziej miastowe od miastowych. Smutne to czasy.


    POPIERAM!!! I tez mi ta wieś która przyjechała do miasta i nie umie się zachować- przeszkadza

  • Dosia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.07.2019 08:55 ~Dosia

    po przeczytaniu tej wiadomości od dzisiaj zaczynam prowadzić akcję uciszania gadaczy komnórkowych w komunikacji miejskiej. To mnie też przeszkadza, ale powstrzymywałam się. Teraz już nie będę. Mam dość wysłuchiwania idiotycznych rozmów w stylu "a zupkę zjadłeś, a kupkę zrobiłam, wracam już do domu" itd. Jeśli tym niesocjalnym przeszkadza przyjaciel tej Pani to ja też od dzisiaj będę antyspołeczna wobec komórkowców.

  • Kukuryku

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.07.2019 19:27 ~Kukuryku

    Antek~Antek

    Jak kogut pieje na wsi to mówią "wracaj do miasta jak ci się nie podoba". A w mieście też kogut...

    Do lat osiemdziesiątych mieszkałem na Żoliborzu t.zw. " Urzędniczym ". Było to osiedle nie tak ekskluzywne, jak " Żoliborz wojskowy ", ale jednak. Niestety, w eleganckich przedwojennych willach tuż po wojnie zalęgli się dzicy lokatorzy, którzy przyszli z dawnych baraków dla bezrobotnych i nie dawali się wyrzucić, za to hodowali w ogródkach drób. Właśnie tam niezwykle zawzięty kogut obrzydzał mi swoim wrzaskiem całą młodość.Ten koszmar ustał dopiero, jak wyprowadziłem się do bloków. Za to nastały inne koszmary.

  • Sroka złodziejka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.07.2019 19:06 ~Sroka złodziejka

    Nikdo~Nikdo

    Ciekawe kiedy zaczną wybijać sroki i inne ptaki śpiewające - one zaczynąją koncert już od 4 rano (nie dotyczy srok bo tego koncertem nie można nazwać).

    Sroki uwielbiają siadać mi na balkonie i skrzeczeć paskudnie. Nie dają się spędzić z balkonu i wcale się nie boją. Może się domyślają, jakie mam o nich mniemanie ?

  • umu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.07.2019 18:20 ~umu

    smuteczek~smuteczek

    Warszawę spotkała rzecz bardzo smutna. Miasto to tak dotknięte przez historię nie zaznało spokoju.
    Nieszczęście które teraz drąży Warszawę to niestety napływ nowych obywateli. Nowe osiedla przez nich zasiedlane to koszmar do życia.
    Warszawa zna już kilka fal migracji, nawet takich w których nowy mieszkańcy, jak to było po wojnie, zastąpili ponad połowę dotychczasowych. Byli różni, nieraz nie pasujący do nowego swojego miejsca na ziemi, ale zawsze jakoś się adaptujący, starający się zrozumieć i współżyć nawet jak sąsiad trzymał prosiaka w wannie.
    Dopiero ostatnia fala migracji doprowadziła do pojawienia się obywatela super roszczeniowego.
    Czy to specyfika czasów czy po prostu teraz czas na takich ludzi, nie wiem.
    Fakt jest faktem, że nowi przyjeżdżający z różnych stron polski są grupą straszną. Są bardzo roszczeniowi, konfliktowi, zawistni i co najgorsze nie posiadają empatii.
    Nie cieszą ich zwierzęta (dziki na Białołęce, kogut w ogródku działkowym, łosie zapuszczające się z Kampinosu) choć sami wychowali się wśród zwierząt gospodarskich. Przeszkadza im najdrobniejszy hałas choć jeszcze ich rodzice podrywali młócką pół wsi na nogi.
    Zasiedlają tereny o których wiedzą, że mają wady (lotnisko, obwodnica) tylko po to, żeby potem próbować zmienić otoczenie na swoją modłę choć chwile wcześniej to właśnie to otoczenia dało im nowe miejsce do życia.
    W pracy nie robią kariery fachowością i pracowitością a przebiegłością, pomówieniem i układami.
    Taki to właśnie spotkał Warszawę dramat i nie ma tu pocieszenia że inne większe miasta też tego doświadczają. Dzieci roszczeniowe za "morgi" ojców chcą być bardziej miastowe od miastowych. Smutne to czasy.


    Te czasy trwają od 1945 roku. Do Warszwy awansował najgorszy, karierowiczowski element z PZPR, wojska czy bezpieki.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »