Informacje

29.11.2018 07:55 ruszył proces Kamila B.

Ania leżała pod jabłonką, Lena bliżej auta. Ojciec krzyczał. Tylko on przeżył

SERWISY:


Kamil B. twierdzi, że dobrze znał tę trasę i że zawsze w tym miejscu uważał. Jednak tego dnia dwukrotnie, jak twierdzi prokuratura, przekroczył dozwoloną prędkość. Potrącił jadącą rowerami rodzinę: dwie dziewczynki oraz ich rodziców. W środę ruszył proces w tej sprawie.

Sala Sądu Rejonowego w Wołominie wypełniła się w środę do ostatniego miejsca. Nie wszystkim chętnym udało się wejść do środka. Przyszli bliscy ofiar wypadku oraz ci, którzy chcieli wesprzeć oskarżonego.

Wszyscy pochodzą z pobliskiej wsi Sitne albo jej okolic. Znają się - choćby z widzenia. Znali zmarłych, ale też 22-letniego Kamila B., którego policja przywiozła z aresztu na pierwszą rozprawę.

Poprosił o przesłuchanie w domu

Prokuratora zarzuca mu, że 15 kwietnia tego roku znacznie przekroczył prędkość, czym doprowadził do tragicznego wypadku. Uderzył w rodzinę, która wracała z wycieczki rowerowej. 43-letnia Małgorzata i jej 8-letnia córka Ania zginęły na miejscu. Młodsza dziewczynka - 6-letnia Lena - zmarła kilka godzin później w Centrum Zdrowia Dziecka.

44-letni ojciec dziewczynek do dziś nie doszedł do zdrowia, korzysta z rehabilitacji. W środę - choć jest oskarżycielem posiłkowym - nie było go w sądzie. Jak tłumaczyła jego pełnomocniczka, nie pozwala na to jego stan psychiczny i fizyczny. Poprosił, by sąd przesłuchał go w miejscu zamieszkania.

Pokrzywdzony jest jednym z ważniejszych świadków w postępowaniu, bo jako jedyny widział moment wypadku. Jego słowa ze śledztwa przytaczał podczas środowej rozprawy prokurator.

"Wyjechał wprost na nich"

- Kilka minut przed zdarzeniem wraz z rodziną zatrzymali się, ponieważ jedna z córek straciła równowagę. Przez chwilę stali blisko siebie. Gdy już zdecydowali, że ruszą dalej, świadek usłyszał pisk opon. Nie widział samochodu. Zobaczył go po chwili, gdy wyjechał zza zakrętu wprost na nich - relacjonował zeznania ofiary prokurator Krzysztof Burzyński.

Oskarżyciel przytoczył też zeznania innych świadków.

Świadek Daniel: - Była bardzo ładna pogoda, świeciło słońce. Usłyszałem huk. Poszedłem w stronę furtki. Co zobaczyłem? Leżący samochód i rozbite rowery. Pod jabłonką leżała Ania, Lenka bliżej samochodu. Jej ojciec krzyczał do niej. Krzyczał, ale nie mógł się odwrócić.

Świadek Elżbieta: - Kamil krzyczał, żeby wezwać pomoc. Zadzwoniłam na 112 i zaczęliśmy ich ratować, wszyscy.

Ojciec dziewczynek zapamiętał też, że z samochodu leżącego na dachu wyczołgał się młody chłopak.

Strażak ochotnik

Bo oskarżony Kamil B. z rozbitego auta wydostał się bardzo szybko. Wyszedł o własnych siłach, przez szybę. Od razu rozpoczął reanimację matki dziewczynek - Małgorzaty.

- Skąd pan wiedział, co robić? Miał pan odpowiednie szkolenia? - dopytywała podczas środowej rozprawy sędzia Agnieszka Bus-Masłosz.

- Mam szkolenie na ratownika medycznego. Działałem też w ochotniczej straży pożarnej - przyznał oskarżony.

- Widzi pan więc skutki takich wypadków. Dlaczego jechał pan tak szybko?

- Nie wiem - odparł B. Chwilę później przyznał, że trasę znał dobrze, "czuł się tam pewnie", ale uważał.

Jeszcze w kwietniu, podczas przesłuchania w śledztwie, zapewniał, że w miejscu wypadku był zawsze czujny, bo "sarny wybiegały na ulicę i traktorzyści wyjeżdżali z pola".

- To znaczy, że jeździł pan tam wolniej? - dociekała sędzia.

- Tak, jeżdżę tam wolniej - odpowiedział oskarżony.

Dwukrotnie przekroczył prędkość

Zdaniem prokuratury, oskarżony w miejscu wypadku powinien jechać co najwyżej 50 kilometrów na godzinę. Na tyle bowiem pozwalają przepisy.

- Według biegłego samochód prowadzony przez Kamila B. poruszał się z prędkością od 89,9 do 111 km/h. Gdyby B. poruszał się z odpowiednią prędkością, uniknąłby wypadku - mówił podczas rozprawy prokurator Burzyński.

Oskarżony tłumaczył, że stracił panowanie nad kierownicą swojego opla z powodu kierowcy innego samochodu, który wyprzedzał rowerzystów.

To auto, volkswagena, prowadził Marcin P. Jego zeznania prokurator też przytoczył w uzasadnieniu aktu oskarżenia.

Mężczyzna mówił w śledztwie, że w miejscowości Sitne zauważył grupę rowerzystów: dwoje dorosłych i dwójkę dzieci. Dzieci jechały prawą krawędzią jezdni, a rodzice obok, osłaniając je od ruchu na drodze. Świadek wyprzedził ich i pojechał dalej. Chwilę później wjechał na łuk, gdzie zauważył jadący z naprzeciwka z dużą prędkością samochód.

Według jego relacji, kierowca, wchodząc w zakręt, ściął go i niebezpiecznie zbliżył się do przeciwnego pasa ruchu. - Musiał zauważyć samochód świadka, bo odbił w prawo zahaczając o pobocze. Gdy pojazdy minęły się, mężczyzna spojrzał w lusterko i zobaczył, jak samochód zjechał na lewą stronę drogi, uderzył w coś i stanął dęba - relacjonował prokurator.

Kierowca volkswagena zatrzymał się, pobiegł na miejsce zdarzenia. Zdaniem śledczych - podobnie jak rowerzyści - nie złamał przepisów.

Areszt uchylony

Podczas śledztwa prokuratura ustaliła, że w miejscu wypadku ograniczenie prędkości wynosi 50 km/h. Jednak wątpliwości miał obrońca oskarżonego, wskazując na nieprawidłowe, jego zdaniem, oznakowanie.

- Z jednej strony droga jest terenem zabudowanym, a z drugiej nie. Coś jest tu nie tak - punktował podczas środowej rozprawy. Krótko potem poprosił o uchylenie aresztu dla Kamila B.

Sędzia - mimo sprzeciwu prokuratury - przychyliła się do tego wniosku. Zdecydowała o dozorze policyjnym oraz zakazie prowadzenia pojazdów.

- Oskarżony złożył wyjaśnienia, przyznał się do winy. Nie jest konieczne stosowanie najsurowszego ze środków zapobiegawczych. Europejski Nakaz Aresztowania funkcjonuje, trzeba daleko wyjechać, żeby zniknąć z oczu naszemu wymiarowi sprawiedliwości - mówiła sędzia.

Prokuratura złoży zażalenie na tę decyzję.

Jaka kara?

Jak dowiedzieliśmy się podczas środowej rozprawy, oskarżony chciał dobrowolnie poddać się karze. Zaproponował dla siebie dwa lata więzienia oraz 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla ojca zmarłych dziewczynek. Jednak prokurator uznał, że taka kara jest zbyt łagodna.

- Jaka kara wchodzi w grę? - dopytywał podczas rozprawy mec. Andrzej Różyk, obrońca Kamila B.

- Z wyższego pułapu - odpowiedział jedynie prokurator Krzysztof Burzyński.

B. grozi osiem lat więzienia.

Ciąg dalszy procesu już w przyszłym roku.

Klaudia Ziółkowska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Rafał

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.01.2019 20:25 ~Rafał


    Przede wszystkim powinni jechać LEWĄ stroną drogi. Wtedy zobaczyliby samochody nadjeżdżające a przeciwka.

    Chyba,żeś z Anglii wrócił, a jak nie to powinieneś oddać jak masz prawo jazdy i nigdy już się więcej o nie nie ubiegać - od kiedy to w Polsce obowiązuje ruch lewostronny?

  • Marek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 10:29 ~Marek



    Alf~Alf

    Dzieci 6 i 8 lat na rowerach na drodze? Troche ci ludzie bez wyobrazni moim zdaniem.
    dren~dren

    Czy by to były dzieci czy dorośli to i tak finał byłby ten sam więc o czym mowa.
    romuś~romuś

    O tym mowa, że dzieci w tym wieku nie powinny jechać po drodze. jedno z ojcem, drugie z matką...jedno by mogło przeżyć! Dziwne , że nie został postawiony zarzut ojcu który co prawda juz nazbyt duże poniósł konsekwencje ale prawo jest prawem.

    Przede wszystkim powinni jechać LEWĄ stroną drogi. Wtedy zobaczyliby samochody nadjeżdżające a przeciwka.

  • romaniuk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 21:22 ~romaniuk

    xevier69~xevier69

    2-8 lat? Istna parodia za zabicie trzech osob!

    Nie widzisz różnicy zabójstwa z premedytacją a wypadku drogowego?

  • albert

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 21:19 ~albert

    xevier69~xevier69

    2-8 lat? Istna parodia za zabicie trzech osob!

    Nie widzisz różnicy zabójstwa z premedytacją a wypadku drogowego?

  • romaniuk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 21:17 ~romaniuk

    Oczywiście wyrok dostanie kierowca a poszkodowani będą wybieleni pomimo że tam byc nie powinni(dzieci). Zaskutkuje to jeszcze swobodniejszym poruszaniem sie rowerzystów ale ilu w związku z tym zginie...czas pokaże. Jestem za zaostrzeniem przepisów dla rowerzystów poruszających sie drogami. Uchroni to wiele istnień!

  • romuś

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 19:43 ~romuś


    Alf~Alf

    Dzieci 6 i 8 lat na rowerach na drodze? Troche ci ludzie bez wyobrazni moim zdaniem.
    dren~dren

    Czy by to były dzieci czy dorośli to i tak finał byłby ten sam więc o czym mowa.

    O tym mowa, że dzieci w tym wieku nie powinny jechać po drodze. jedno z ojcem, drugie z matką...jedno by mogło przeżyć! Dziwne , że nie został postawiony zarzut ojcu który co prawda juz nazbyt duże poniósł konsekwencje ale prawo jest prawem.

  • życie

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 15:51 ~życie

    edi ed~edi ed

    max 8 lat? powinno byc 10 za kazde zycie

    25 za każde życie!

  • edi ed

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 09:50 ~edi ed

    max 8 lat? powinno byc 10 za kazde zycie

  • vogule

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 02:14 ~vogule

    @isis przeciez matka nie zyje, tylko ojciec przezyl. artykul przeczytany w ogole?

  • issa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2018 01:47 ~issa

    eetewar~eetewar

    Powinien dostać dożywocie. Co to za tłumaczenie, że samochód, jakby strzelał z karabinu maszynowego, to by powiedział, że był za słaby i nie utrzymał.
    Wypadek komunikacyjny jest wtedy, kiedy w zdarzeniu wszystkie strony zachowują się zgodnie z zasadami na drodze, a tu ktoś nie zachował tej zasady i stąd porównanie do karabinu maszynowego, a co tam tylko sobie strzelałem, a że do ludzi, sobie jadę, a że w ludzi. W ten sposób sprawca porusza moją wyobraźnię, no i ostatnia sprawa taki wyrok byłby sprawiedliwy, bo każdy inny nie będzie sprawiedliwy. On zabrał komuś życie i powinien za to ponieść sprawiedliwą karę.



    nie chce dyskutowac o skutkach wypadku,które są straszne.
    Ani umniejszać winy kierowcy (który przekroczył znacznie prędkość).
    Ale jednak...czy na pewno rowerzysci zachowywali sie prawidłowo? jak czytam, dzieci jechały przy krawędzi jezdni a rodzice obok, "osłaniajac je od ruchu".
    Natomiast Prawo o ruchu drogowym art.33. ust. zabrania jazdy rowerzystów obok siebie - dopuszcza wyjątkowo, w pkt 3a - "3a. Dopuszcza się wyjątkowo jazdę po jezdni kierującego rowerem obok innego roweru lub motoroweru, jeżeli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego".
    Najwyraźniej jednak tu nie zaszła sytuacja "wyjątkowa", skoro rodzina zginęła. Czyli, inny samochód został zmuszony do wyprzedzania grupy rowerzystów a więc ich zachowanie utrudniło poruszanie sie po drodze i, w konsekwencji, zagroziło bezpieczeństwu bo kierowca,który wjechał w rodzinę,został zmuszony do zjechania w prawo (żeby ustąpić miejsca wyprzedzajacemu kierowcy), przez co zahaczył pobocze itd.
    Wszystko zaś działo sie w okolicach łuku drogi, gdzie wszyscy uczestnicy mieli ograniczona widocznośc.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »