Informacje

31.07.2019 17:40 Pozytywne wyniki kontroli

Alarmowali o fragmentach martwych zwierząt. Urząd nie znalazł uchybień

SERWISY:


- Nie mamy podstaw, by podejrzewać, że na terenie ogrodu zoologicznego doszło do jakichś zaniedbań - przekazała w środę rzeczniczka ratusza Ewa Rogala. Wcześniej sensacyjne doniesienia
fundacji Animal Rescue zdementowały także sanepid i samo zoo.

Aktywiści pojawili się w warszawskim zoo w weekend, a w poniedziałek nagłośnili sprawę. Mówili o nielegalnym wysypisku, na które trafiać miały martwe zwierzęta i odpady pochodzenia zwierzęcego. Wszystko na terenie ogrodu zoologicznego. Na stronie fundacji i w jej mediach społecznościowych pojawiło się kilkadziesiąt zdjęć, które miały potwierdzać ten stan rzeczy.

"Nie ma podstaw do podejrzeń"

Po zgłoszeniu sprawy na policję, w zoo pojawiła się inspekcja weterynaryjna i sanepid. W środę ratusz poinformował, że w interwencji uczestniczył też przedstawiciel Biura Ochrony Środowiska. - Zapewniam, że miasto zawsze sprawdza wszystkie zgłoszenia o możliwych nieprawidłowościach w podległych podmiotach i tak też było w tym przypadku - powiedziała nam Ewa Rogala, rzeczniczka ratusza.

Urzędniczka poinformowała o wynikach kontroli przeprowadzonej przez inspekcję weterynaryjną. Jej celem było między innymi sprawdzenie, w jaki sposób zoo gospodaruje odpadami, które - zdaniem aktywistów - trafiały na hałdę na tyłach ogrodu.

- W trakcie kontroli stwierdzono, że Miejski Ogród Zoologiczny posiada umowę na odbiór i transport odpadów weterynaryjnych, każdy odbiór jest potwierdzany właściwym dokumentem handlowym. Potwierdzono, że ostatni odbiór miał miejsce 25 lipca 2019 roku - zaznaczyła Rogala.

Przedstawiciel inspekcji sprawdził też, jakimi produktami pochodzenia zwierzęcego karmione są zwierzęta, sposób przechowywania tych materiałów i przygotowania ich w posiłkach. Rogala zapewniła, że każda z tych kontroli wypadła pozytywnie. - W odpowiedni sposób odbywa się także mycie i dezynfekcja pomieszczeń kuchennych, wszystko przebiega zgodnie z ustalonym harmonogramem, podobnie jak rozwożenie posiłków - dodaje.

- Nie mamy podstaw, by podejrzewać, że na terenie ogrodu zoologicznego doszło do jakichś zaniedbań - podsumowała rzeczniczka.

Do podobnych wniosków doszli w poniedziałek przedstawiciele Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie. - Skontrolowany teren utrzymany był w czystości i nie budził zastrzeżeń, nie zaobserwowano szczątków zwierząt ani padliny. Nie był wyczuwalny nieprzyjemny zapach padliny, ani zagniwania - opisywała Joanna Narożniak, rzeczniczka Mazowieckiej Inspekcji Sanitarnej.

Policja zbiera zeznania

Pozytywne wyniki kontroli nie oznaczają jednak końca sprawy. Nadal zajmuje się nią policja. Zbierane są między innymi zeznania świadków.

- We wtorek przesłuchany został przedstawiciel fundacji Animal Rescue Polska. W planach są kolejne przesłuchania - podkreśliła Agata Halicka z północnopraskiej policji. Zastrzegła też, że działania policji mają na tym etapie charakter sprawdzający. - Podczas poniedziałkowych oględzin policjanci zabezpieczyli fragmenty kości. Na podstawie zebranych materiałów prokurator zadecyduje o ewentualnym wszczęciu postępowania i kierunku, w jakim będzie prowadzone - dodała.

Pojedyncze fragmenty kości (niektóre wyglądały na bardzo stare) rozrzucone na ziemi uwiecznił także reporter "Uwagi!" TVN.

Przedstawiciele Animal Rescue Polska nie wykluczają, że będą zawiadamiać służby o podejrzeniu kolejnych uchybień. - Po poniedziałkowej akcji skontaktowało się z nami kilkanaście osób, które twierdzą, że w warszawskim zoo dochodzi do wielu innych nieprawidłowości. Będziemy weryfikować te zgłoszenia - powiedział nam we wtorek Dawid Fabjański.

Gdzie zrobiono zdjęcia?

Jak relacjonował w poniedziałek, doniesienia anonimowego informatora zostały potwierdzone przez wolontariuszy fundacji. - W hałdzie odpadów znaleźliśmy kości dużych zwierząt czy wylinki węży - wyliczał. Na stronie fundacji i w mediach społecznościowych pojawiły się fotografie przedstawiające fragmenty kości i szczątki przypominające odpady zwierzęce. W rogu niektórych pojawiła się też mapa mająca dowodzić lokalizacji ich odnalezienia.

Warszawskie zoo podważyło autentyczność tych materiałów. W wydanym oświadczeniu przedstawiciele ogrodu pisali: "Zdjęcia przekazane dzisiaj (w poniedziałek - red.) mediom przez aktywistów pokazują szczątki, których u nas nie znaleziono ani przez policję, ani powiatowego lekarza weterynarii".

- Fotografie są autentyczne. Każde zdjęcie zostało otagowane  (chodzi o lokalizację - red.) automatycznie przez aplikację, z której zawsze korzystamy. Dane lokalizacyjne zostają nanoszone w momencie zrobienia zdjęcia. Nie można tego podważyć - stwierdził Fabjański. I deklaruje, że nie obawia się weryfikacji wiarygodności tych zdjęć przez biegłego, jeśli prokuratura zdecydowałaby się na taki krok. Jego zdaniem przed poniedziałkową interwencją pracownicy zoo posprzątali teren. - Część odpadów zwierzęcych z hałdy została przerzucona do lasu obok - twierdzi.

kk/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Miastowy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2019 10:37 ~Miastowy


    dość kpin~dość kpin

    ZOO powinno wystąpić do sądu o odszkodowanie za naruszenie dobrego imienia i szkalowanie w mediach społecznościowych.Policja,służby weterynaryjne,sanepid powinny wystawić rachunek za prace i świadome wprowadzenie w błąd urzędów państwowych.
    smutek~smutek

    O to, to...aktywiści b. często działają we własnym szemranym interesie a nie o dobro kogokolwiek innego...

    Aktywiści to zwykli najemnicy, którym płaci się za uprzykrzanie komuś życia. Komu, dyrekcja ZOO podpadła, nie wiem.

  • smutek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2019 07:55 ~smutek

    dość kpin~dość kpin

    ZOO powinno wystąpić do sądu o odszkodowanie za naruszenie dobrego imienia i szkalowanie w mediach społecznościowych.Policja,służby weterynaryjne,sanepid powinny wystawić rachunek za prace i świadome wprowadzenie w błąd urzędów państwowych.

    O to, to...aktywiści b. często działają we własnym szemranym interesie a nie o dobro kogokolwiek innego...

  • byku

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.07.2019 20:00 ~byku

    Gdy w zoo mieszkają drapieżniki to resztki zwierzęce nie powinny nikogo dziwić. Ludzie mięsożerni także zjadanych zwierząt nie jedzą w całości.

  • dość kpin

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.07.2019 19:29 ~dość kpin

    ZOO powinno wystąpić do sądu o odszkodowanie za naruszenie dobrego imienia i szkalowanie w mediach społecznościowych.Policja,służby weterynaryjne,sanepid powinny wystawić rachunek za prace i świadome wprowadzenie w błąd urzędów państwowych.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »