Informacje

28.09.2018 07:29 odpłatna pomoc "laweciarzom"

Abonament lub gotówka "od sztuki". Były policjant przyznaje się przed sądem

SERWISY:

W warszawskim sądzie ruszył proces byłych funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji oskarżonych o odpłatne powiadamianie "laweciarzy" o kolizjach drogowych. Domniemany organizator procederu Piotr R. przyznał w czwartek, że za pieniądze przekazywał takie informacje.

Według prokuratury proceder sprzedawania informacji o wypadkach i kolizjach między policjantami KSP, a firmami holującymi pojazdy trwał od 2011 roku. Do zatrzymań osób, które miały być w niego zamieszane, doszło natomiast w kwietniu 2017 roku. Według śledczych pomysłodawcą przekazywania informacji za pieniądze był 44-letni Piotr R., były kierownik Stołecznego Stanowiska Kierowania KSP. Dziś mężczyzna jest policyjnym emerytem, dorabia w przewozach osób.

Prokurator Izabela Dołgań-Szymańska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie przez kilkadziesiąt minut czytała zarzuty, którymi obciąża 44-latka. Dotyczą one przekroczenia uprawnień, ujawniania "laweciarzom" informacji z policyjnej bazy "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej". Raz zamiast pieniędzy oskarżony miał przyjąć usługę malowania samochodu. W niektórych przypadkach miał "działać w krótkich odstępach czasu" i uczynić sobie z tej współpracy "stałe źródło dochodu". Prokurator Dołgań-Szymańska zarzuciła R. także "kierowanie wykonaniem czynu zabronionego" przez jego kolegów z SSK KSP, których – według prokuratury - wciągnął do współpracy, kontrolował i wypłacał im pieniądze.

Podpowiedź starszego kolegi

- Rozumiem, o co jestem oskarżony, przyznaję się do zarzucanych mi czynów, ale nie do wszystkich. Nie przyznaję się do kierowania procederem – oświadczył Piotr R.

Oskarżony powiedział sądowi, że w 2011 roku współpracę z "laweciarzami" miał mu podpowiedzieć inny policjant, przechodzący na emeryturę. - Wiedział, że mam trudną sytuację, bo byłem w trakcie rozwodu, rozpocząłem nowy związek i wynajmowałem z tą kobietą mieszkanie. On zaproponował mi zarobienie dodatkowych pieniędzy – wyjaśnił R. Nawiązał wtedy kontakt z właścicielem firmy holującej pojazdy, 27-letnim dziś Kamilem G. (również oskarżonym).

- Pan Kamil obiecał, że będzie mi płacił za informacje dotyczące kolizji drogowych na terenie Mokotowa. Podjąłem współpracę, ona trwała kilka miesięcy. Doszło miedzy nami do jakiejś kłótni, związanej zapewne z pieniędzmi – powiedział R.

Za sztukę i abonament

Potwierdził, że następnym "laweciarzem", z którym podjął współpracę był Ernest Sz. Ich układ został przerwany na jakiś czas, gdy w SSK KSP zamontowano "zagłuszarki" i zabroniono wnoszenia telefonów komórkowych.

- Po jakimś czasie wznowiliśmy współpracę. Ernest Sz. zapoznał mnie też ze swoim kolegą, który prowadził warsztat. Był to Michał H. Zaproponował, że będzie mi płacił za informacje związane z kolizjami na terenie Pragi Północ, Bielan i Żoliborza – zdradził oskarżony.

Powiedział, że Sz. płacił mu od "udanego holowania", a Michał H. opłacał ryczałt za cały miesiąc z góry.

Piotr R. tłumaczył sądowi, że zarzut wciągania kolegów z KSP w proceder i kierowania nim jest niesłuszny, bo "w pracy nie było tajemnicą, że mam takie kontakty. Koledzy wiedzieli; kilku z nich poprosiło mnie o możliwość dorobienia w taki sposób, jak ja to robiłem. Sami do mnie przyszli, nie ja ich szukałem. To byli właśnie koledzy z aktu oskarżenia. Sukcesywnie dołączali; byli wolnymi strzelcami" – wyjaśnił R.

Oskarżony przyznał, że pożyczył od Roberta K. z Wydziału Ruchu Drogowego KSP radiostację. - On się do mnie zgłosił z tą propozycją. Mówił, że ma jedną luźną. Myślałem, że uda się zarobić – powiedział Piotr R. Robert K. usłyszał za to zarzuty i jest oskarżonym w tej sprawie.

Piotr R. wyjaśnił także, że został ostrzeżony przez kolegę z SSK KSP Andrzeja B., że w prokuraturze prowadzone jest śledztwo, a w Komendzie Głównej Policji "drukowane są wydruki z systemu ukierunkowane na konkretne nazwiska". Andrzej B. wiedział to z kolei od Dariusza Ch., który był wówczas ekspertem Sekcji Administrowania Systemu Wspomagania Dowodzenia Wydziału Dyżurnych KGP i to właśnie do niego trafiło zapytanie z Biura Spraw Wewnętrznych.

- My nic z tą informacją nie zrobiliśmy, czekaliśmy na rozwój wydarzeń – powiedział R.

Piotr R. nie był w stanie określić kwot, które przyjął od "laweciarzy" przez kilka lat współpracy. Z aktu oskarżenia wynika, że on i jego koledzy z SSK KSP mogli zarobić około 50 tysięcy złotych.

Przesłuchanie Piotra R. trwało około 3 godziny. Pozostałych czterech oskarżonych sędzia Urszula Gołębiewska-Budnik przesłucha dopiero pod koniec listopada.

Laweciarze na ławie oskarżonych

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście na początku roku, wtedy oskarżonych osób było więcej. Zarzutami objęto czterech funkcjonariuszy oraz dwóch pracowników cywilnych Stołecznego Stanowiska Kierowania Komendy Stołecznej Policji. Za wręczanie funkcjonariuszom pieniędzy oskarżono także czterech "laweciarzy".

W czerwcu trzech policjantów oraz pracownik firmy holującej pojazdy dobrowolnie poddali się karze. Policjant Grzegorz A. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz dozór kuratora. Były funkcjonariusz Sylwester K. został skazany na rok więzienia w zwieszeniu na dwa lata i grzywnę w wysokości 2 tys. zł oraz kurację odwykową. Na rok więzienia w zwieszeniu na trzy lata próby został skazany funkcjonariusz Marcin N.

Z kolei pracownika firmy holowniczej Marcina S. skazano na rok kary zawieszonej na 3 lata i 15 tysięcy złotych grzywny.

W czwartek wnioski o skazanie bez przeprowadzania rozprawy złożyli również były pracownik cywilny SSK KSP Tomasz O. oraz dwóch "laweciarzy" Michał H. i Ernest Sz. Sędzia Urszula Gołębiewska-Budnik do wniosków się przychyliła. Zostaną one rozpoznane w odrębnym postępowaniu.

 

W czwartek zarzut prokuratorski usłyszała dyrektorka stołecznego biura bezpieczeństwa:

PAP/mś

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ble

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.09.2018 00:23 ~ble


    sru~sru

    a teraz ma emeryturkę, dorabia sobie i w ogóle to możecie mu skoczyć.

    taka jest policja (tfu!)
    Bobik~Bobik


    No to masz, cyt: "Prawo do świadczenia emerytalnego ustaje w razie skazania funkcjonariusza, który ma ustalone prawo do emerytury prawomocnym wyrokiem sądu. Dzieje się tak ponieważ skazanie emeryta prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo umyślne lub przestępstwo skarbowe umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego, popełnione w związku z wykonywaniem czynności służbowych i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, albo za przestępstwo udziału w zorganizowanej grupie lub związku przestępczym powoduje utratę prawa do zaopatrzenia emerytalnego. Identyczne konsekwencji powoduje orzeczenie wobec funkcjonariusza prawomocnie środka karnego, pozbawienia praw publicznych za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe popełnione przed zwolnieniem ze służby." Najpierw sprawdź, a potem pisz, bo powtarzasz bzdury.




    to podaj jeszcze źródło tego cytatu, bo póki co jak wszyscy wiedzą nie można odebrać praw nabytych (emeryturka). wystarczy że sam się zwolnił (a tak pewnie było) i faktycznie można mu skoczyć. jeśli już wklejasz cytaty to wklejaj ze zrozumieniem, inaczej sam się podłożysz

  • Paweł

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 23:10 ~Paweł

    Kamil G to wyjątkowa kanalia, żerował na ludzkiej krzywdzie. Samochody powypadkowe zaparkowane na jego parkingu nie były wydawane właścicielom jeśli Ci nie uregulowali gotówką bardzo drogich opłat za parkowanie. Nie dość, że człowiek był poszkodowany w wypadku to ten sęp bez skrupułów odbierał tym ludziom ostatnie pieniądze. O rozliczeniach bezgotówkowych poprzez ubezpieczyciela nie było mowy ponieważ takich stawek żaden ubezpieczyciel nie chciałby zapłacić.

  • Majkel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 15:14 ~Majkel

    Ale to nie jest nowość, zawsze jak jest wypadek to kilka lawet przyjeżdża przed policją. Tak jest w całym kraju, a tu się ktoś obudził i złapali jednego policjanta.

  • własciciel owczarka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 14:11 ~włascicie…

    Nic sie nie zmieniło od lat 1986 kiedy holowałem.W tamtym czasie nie było tylko holowania z asistansu i gdybym nie przyjechał to policjant z sekcji wypadkowej pilnował by tego rozbitego auta az do skutku myslę ,ze teraz w przypadku ofiar wypadku zabieranych do szpitala jest podobnie.Kiedys policja ogłosiła przetarg na holowanie i co z tego wyszło? Z dużej chmury mały deszcz.pozdrawiam holowników i policjantów.

  • dezamet

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 13:31 ~dezamet

    Tak faktycznie robią. Jak miałem wypadek na motocyklu rok temu to laweta była wcześniej niż karetka. Laweciarz mówił wprost bez ściemy, że dostaje sygnał od policji i że odpala policjantom kasę za cynki o wypadkach/stłuczkach.

  • no_co

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 12:58 ~no_co

    Podejrzewam, że gdyby godnie zarabiali, to nie pchali by się do niebezpiecznego dorabiania... Niestety w Polsce tylko wąska grupa dziś godnie zarabia, np. politycy i urzędasy, którzy sami sobie te zarobki, premie i nagrody wręczają...

  • kbjbjkbjj

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 11:12 ~kbjbjkbjj

    Szog~Szog

    A co niby złego w tym jest że policja informuje laweciarzy, kto ucierpiał z tego powodu ?


    Kierowcy i inni laweciarze. Robią to nielegalnie ingerując w wolny rynek. Poza tym policja nie robi tego "z dobrego serca" tylko dla pieniędzy, a to już poważne przestępstwo dyskwalifikujące funkcjonariusza jako nadającego się do służby.

  • Bobik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 10:39 ~Bobik

    sru~sru

    a teraz ma emeryturkę, dorabia sobie i w ogóle to możecie mu skoczyć.

    taka jest policja (tfu!)


    No to masz, cyt: "Prawo do świadczenia emerytalnego ustaje w razie skazania funkcjonariusza, który ma ustalone prawo do emerytury prawomocnym wyrokiem sądu. Dzieje się tak ponieważ skazanie emeryta prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo umyślne lub przestępstwo skarbowe umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego, popełnione w związku z wykonywaniem czynności służbowych i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, albo za przestępstwo udziału w zorganizowanej grupie lub związku przestępczym powoduje utratę prawa do zaopatrzenia emerytalnego. Identyczne konsekwencji powoduje orzeczenie wobec funkcjonariusza prawomocnie środka karnego, pozbawienia praw publicznych za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe popełnione przed zwolnieniem ze służby." Najpierw sprawdź, a potem pisz, bo powtarzasz bzdury.

  • Ojo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 10:33 ~Ojo

    W pogotowiu podobnie.
    Jadą do wypadku to laweta/zakład pogrzebowy są informowani.

    W mojej miejscowości człowieka reanimowali (zawał), a pod oknem już stał karawan.

  • Szog

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2018 10:16 ~Szog

    A co niby złego w tym jest że policja informuje laweciarzy, kto ucierpiał z tego powodu ?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »