Informacje

11.01.2019 22:41 w Komendzie Stołecznej

20 lat "terroru i zabójstw"

SERWISY:

Udało nam się rozbić największe grupy przestępcze, które walczyły o wpływy w stolicy. Przez 20 lat zatrzymaliśmy 3822 osoby - mówi Hubert Pełka, naczelnik wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Kierowany przez niego wydział właśnie świętuje 20-lecie istnienia.

Decyzją komendanta stołecznego policji 20 lat temu, 4 stycznia 1999 roku, powstały dwa wydziały: zabójstw i do spraw terroru kryminalnego.

- W stolicy było wtedy naprawdę gorąco. Przestępcy strzelali do siebie na ulicach, podkładali ładunki wybuchowe, wymuszali haracze. Działało kilka grup przestępczych nieustannie walczących o wpływy. Utworzenie wydziałów to była nasza odpowiedź na ich bezkarność - mówi naczelnik wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw nadkom. Hubert Pełka, z którym rozmawiała reporterka PAP.

W obu wydziałach na początku pracowało około 120 policjantów, dziś jest ich połowa.

Normalni policjanci

Od początku mówiło się o nich "elitarni". Do "zabójstw" i do "terroru" przyjmowano tylko najlepszych. Funkcjonariuszy, którzy sprawdzili się w ówczesnym wydziale kryminalnym KSP i kryminalnych z komend rejonowych. Znali się na zabezpieczaniu śladów w miejscu zbrodni i na pracy operacyjnej. Dzięki zrzeszeniu ich w jednej jednostce policja chciała uniknąć błędów popełnianych wcześniej przez niedoświadczonych funkcjonariuszy, które czasami prowadziły do porażek i niewykrycia sprawców poważnych zbrodni.

- Te wydziały tworzyli normalni policjanci, ale każdy był pasjonatem tej pracy, o godzinie 16 raczej nikt nie wychodził. Walczyliśmy od rana do zwycięstwa - mówi naczelnik.

Hubert Pełka pracuje w wydziale od samego początku. Przyznaje, że początki pracy nie były łatwe.

- Nie mieliśmy prawie nic. Wygospodarowano dla nas stare pokoje i biurka w Pałacu Mostowskich. Dostaliśmy jeden komputer do sprawdzeń, maszyny do pisania. Kilka samochodów. Byliśmy znacznie gorzej wyposażeni niż przestępcy, których przyszło nam ścigać. To była przepaść - opisuje naczelnik.

Gangsterom nie brakowało broni i amunicji. Jeździli lepszymi samochodami, mieli telefony komórkowe. - U nas wtedy telefon komórkowy miał najwyżej naczelnik i komendanci - przypomina policjant.

"Bandziorek" i "Przeszczep"

Ale mimo to, podkreśla, udało się opanować wojnę gangów. - Zaangażowanie i atmosfera pracy były kluczowe.

- Byliśmy dzieleni na kilkuosobowe zespoły, które pracowały nad konkretną sprawą. Ale w realizacjach i zatrzymaniach brało udział nawet i pół komendy stołecznej. Wiele z nich pamiętam do dzisiaj, bo były efektem ciężkiej pracy operacyjnej - powiedział naczelnik.

Na początku lat dwutysięcznych policjanci z "terroru" rozbili grupę Piotra K. ps. Bandziorek i Mariusza D. ps. Przeszczep. Przestępcy kradli luksusowe auta, handlowali narkotykami i bronią. Byli brutalni i bezwzględni. Udało im się przekupić także kilku policjantów, którzy sprzedawali im broń, albo informacje ze śledztw.

W tym samym czasie policjanci z "zabójstw" rozwiązali zagadkę zbrodni w Kredyt Banku, gdzie zamordowano trzy kasjerki oraz ochroniarza.

Wtedy jeszcze oba wydziały funkcjonowały osobno.

Później były kolejne śledztwa, m.in. to dotyczące zabójstwa policjanta w Parolach i blisko dwuletnie poszukiwania uczestników tamtej strzelaniny. W trakcie jednej z akcji wyłapywania przestępców, w Magdalence, zginęło dwóch antyterrorystów, a 16 zostało rannych.

Z ostatnich śledztw, którymi zajmowali się policjanci głośno było chociażby o sprawie pobicia wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka czy o sprawie brutalnego morderstwa lektorki języka włoskiego, o które oskarżony jest Kajetan P.

Porwania dla okupu

Na początku działania wydziału jednym z poważniejszych problemów były porwania dla okupu. Najbardziej bezwzględną i wyjątkowo dobrze zorganizowaną w takich przestępstwach była tzw. grupa obcinaczy palców, czyli odłam gangu z Mokotowa. Rodziny niektórych porwanych dostawały kawałki palców swoich bliskich jako znak, że przestępcy nie uznają kompromisów. Początkowo "obcinacze" uprowadzali osoby, które działały na pograniczu prawa, ale szybko zaczęli poszerzać grono przyszłych ofiar.

- Porywali od początku lat dwutysięcznych, ale przy tych pierwszych porwaniach nie mieliśmy jeszcze wiedzy, kto może za tym stać. Skupialiśmy się na tym, żeby uwolnić zakładnika, żeby żywy wrócił do domu - wspomina Pełka.

Tego, że za porwaniami mogą stać Wojciech S. ps. Wojtas i Grzegorz K. ps. Ojciec, policja była pewna około 2004 r. Ale znacznie mocniejsze dowody udało się zebrać dopiero po latach. Jeden z procesów przeciwko nim wciąż trwa.

Nie wszystkie zgłaszano

- Ta praca była wyjątkowo obciążająca psychicznie. Przy zabójstwie wiemy, że walki o życie już nie wygramy. Ale w sytuacji porwania, każda decyzja o wysłaniu gdzieś policjanta, przeszukaniu kolejnego adresu, może zaważyć na czyimś życiu. Zdarzało się, że negocjacje z porywaczami trwały miesiąc albo dwa - mówi policjant. Nie wszyscy porwani wrócili do domów.

Pełka ma świadomość, że liczba porwań, o których policja wtedy wiedziała, to nie wszystkie, jakich przez lata dokonali "obcinacze".

- Osoby, które były uwalniane, często mówiły, że w miejscu, gdzie ich przetrzymywano, było jeszcze kilka uprowadzonych osób. A my mieliśmy tylko jedno zgłoszenie. Przestępcy zastraszali rodziny tych ludzi, mówili, że współpraca z policją skończy się śmiercią, dlatego tych spraw nie zgłaszano - uważa policjant.

Kluczowy ślad

Zdaniem naczelnika przez lata praca w "terrorze" niewiele się zmieniła. - Skupiamy się głównie na pracy operacyjnej, a ustalenia trzeba później przekuć w konkretny materiał dowodowy, który będzie podstawą do ukarania przez sąd - mówi naczelnik. Od zawsze priorytetem jest także zabezpieczanie śladów na miejscu zdarzenia. To czynność, którą trudno powtórzyć.

- Dobrze zabezpieczony ślad, który teraz donikąd nas nie prowadzi, za jakiś czas może być kluczem do rozwiązania sprawy - mówi Pełka. Jako przykład podaje sprawy sprzed dwóch dekad, gdzie zabezpieczano ślady DNA, odciski palców, krew. Wtedy nie było możliwości zrobienia badań genetycznych. Nie było także systemu AFIS, w którym dziś policjanci w kilka chwil weryfikują odciski palców zatrzymanego przestępcy. W ten sposób można szybko połączyć osobę ze starą, niewyjaśnioną sprawą.

W ramach wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw takimi starymi, niewykrytymi sprawami zajmują się funkcjonariusze z "Archiwum X".

W ubiegłym roku rozwiązali m.in. sprawę zabójstwa Pawła D. ps. Długopis w 2001 r. w Sulejówku, w okolicy baru Kubuś. Na trop sprawców policjanci wpadli, pracując nad zbrodnią w tej samej okolicy z 1999 r. Dzięki ich pracy zatrzymano Pawła S. i Annę C.

1245 aresztowanych

Nadkomisarz Pełka zauważa, że choć dzięki zaangażowaniu "terroru" udało się zatrzymać i zamknąć większość groźnych przestępców, pracy nie brakuje.

- Kiedyś były dwie, trzy realizacje dziennie. Dziś takie duże akcje mamy średnio raz w tygodniu. Działamy także wszędzie tam, gdzie dochodzi do zabójstwa, albo użycia materiałów wybuchowych. Czuwamy nad prawidłowym zabezpieczeniem miejsca zdarzenia. Nawet, jeśli nie prowadzimy później sprawy, służymy radą i doświadczeniem - podkreśla.

Wydziały zabójstw i "terroru" zostały połączone w styczniu 2005 r. w jeden wydział do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw.

Przez 20 lat pracy funkcjonariusze zatrzymali 3822 osoby, z których 1245 zostało tymczasowo aresztowanych. Najwięcej działań i zatrzymań "terror" prowadził w pierwszych dwóch latach od powstania i w latach 2005-2006. Zatrzymywano wtedy po 200 osób rocznie. Przez dwie dekady WTKiZ zabezpieczył około 10 ton materiałów wybuchowych i ponad 3 tysiące sztuk nielegalnej broni. Rozbił wiele zorganizowanych grup o charakterze zbrojnym, wśród nich grupy: mokotowską, markowską, nowodworską, żoliborską i praską.

96 procent

Przez 20 lat liczba zabójstw w Warszawie spadła o ponad połowę. W 1999 r. w stolicy zginęły 92 osoby. W ubiegłym roku, do listopada, były 42 takie sprawy. Wzrosła wykrywalność najpoważniejszych zbrodni. Gdy WTKiZ dopiero raczkował, funkcjonariusze odnosili sukcesy w trzech na cztery sprawy (około 75 proc.). Dziś wykrywalność wynosi 96 procent.

PAP/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Japa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.01.2019 11:00 ~Japa

    W KOMENDZIE STOŁECZNEJ 20 lat "terroru i zabójstw"
    Super

  • Rycho

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.01.2019 07:26 ~Rycho

    MrT~MrT

    "Zatrzymaliśmy 3822 osoby" - i co z tego, jak zapewne 3500 dostało dozór policyjny, 300 pewnie jakieś śmieszne wyroki, a może pozostałe 22 solidniejsze kary, czym tu się chwalić, jak dźicz coraz większa w tym kraju

    Pozostali chyba nie zostali złapani, bo byli pod ochroną, a ci zatrzymani, to tylko likwidacja konkurencji.

  • DSoL

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 23:32 ~DSoL

    Więcej ludzi się boi przez lokalne osiedlowe bandy wyrostków niż przez te mafię. No ale blok ekipy oszukują na podatkach i nie są tak medialne przy złapaniu więc co to policję obchodzi ?

  • joszi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 20:25 ~joszi

    Brawo Panowie trzymać fason do końca, "mojego lub Jej"

  • Nobig

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 17:32 ~Nobig

    Ja tam byłem miód wino piłem. Brakowało mi tylko ... Trzaski. Pozdrawiam.

  • MrT

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 14:30 ~MrT

    "Zatrzymaliśmy 3822 osoby" - i co z tego, jak zapewne 3500 dostało dozór policyjny, 300 pewnie jakieś śmieszne wyroki, a może pozostałe 22 solidniejsze kary, czym tu się chwalić, jak dźicz coraz większa w tym kraju

  • halo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 11:27 ~halo

    i co z tego jak prawdziwa mafia ma się dobrze i rezyduje na ul.Wiejskiej

  • Brajan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 11:13 ~Brajan

    A twórczyni wydziału pani nadkomisarz Biskupskiej zabrano emeryturę.Bo urodziła się za wcześnie i zaczynała pracę jako sekretarka w MSW Kiszczaka. I nieważne co potem robiła....wstyd dla rzadzących i tych, którzy ją wybrali,

  • Brajan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 11:10 ~Brajan

    I ani słowa o tórczyni tego wydziału i jego największych sukcesów pani Grażynie Biskupskiej. Wstyd Panie Naczelniku lub dziennikarzu relacjonującym to wydarzenie

  • Ja z Bielan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2019 11:09 ~Ja z Bielan

    Antoni M~Antoni M

    A czy p. Naczelnik mógłby podać jak się nazywali pierwsi Naczelnicy: Wydziału d/s Zabójstw i Wydziału d/s Terroru Kryminalnego? Bo przy takim Święcie wypadałoby chyba o tym wspomnieć. Ja tam pracowałem 1,5 roku aż do odejścia do grupy w KGP.



    Zgadzam się,
    bo chyba największe sukcesy były za czasów Pani Grażyny (znałem osobiście) pozdrawiam serdecznie.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »