Informacje

07.08.2017 06:25 na woli

Uczelnia się zwinęła, dokumenty zostały. Rektor się tłumaczy

SERWISY:

Indeksy, prace licencjackie, zdjęcia studentów, ich nazwiska, adresy i telefony - to wszystko porozrzucane jest w opuszczonym budynku na Woli. Tu, prawie rok temu, zamknęła swoją działalność wyższa uczelnia, ale ważne dokumenty nie zostały zabezpieczone. Sprawę bada już prokuratura.

Zaczęło się od miejskich eksploratorów. Weszli do opuszczonego budynku, zdjęcia i filmy opublikowali w sieci. Nie minęło dużo czasu, a pojawiły się tu "wycieczki".

Szkołę zamknęli, dokumenty zostały

Wolska 43. Dwa kilkunastopiętrowe, połączone budynki to była siedziba AlmaMer - prywatnej uczelni wyższej, która powstała w połowie lat 90. W 2016 została zamknięta - jak można przeczytać w Wikipedii, toczą się wobec niej liczne postępowania sądowe będące skutkiem zadłużenia sięgającego kilkunastu milionów złotych.

Być może część długów dałoby się spłacić, gdyby ktoś zadbał o pozostawiony przez uczelnię majątek. A jest o co zadbać - na krążących w Internecie zdjęciach widać sale, w których ciągle są meble, umeblowane gabinety i sale pełne sprzętu medycznego (uczelnia prowadziła kierunki takie jak fizjoterapia i kosmetologia).

Niestety, widać coś jeszcze - w budynku zostały całe szafy dokumentów z danymi osobowymi i zdjęciami, w tym studenckie indeksy, prace licencjackie. Papiery leżą na podłogach, powyrzucane z szaf, co sugeruje, że ktoś tu zagląda i przeczesuje to, co zostawiła po sobie szkoła. Byli studenci martwią się o swoje dane. W tej sprawie dostaliśmy maile na naszą skrzynkę warszawa@tvn.pl.

- Wszystkie dokumenty studentów leżą samopas i każdy, jak widać, ma do nich dostęp – napisała Aneta. Jak dodała, uczelnię obchodziło zbieranie pieniędzy od studentów i terminowe wpłaty. Na należytą archiwizację nie wystarczyło pieniędzy.

Bezdomni jak przewodnicy

Na miejsce w zeszłym tygodniu pojechał nasz reporter. Bez żadnego problemu wszedł na teren wokół budynków, a następnie do jednego z nich. Tam spotkał bezdomnych, którzy zajęli pomieszczania i poinformowali go, jak dostać się do drugiej części. Okazało się, że trzeba wyjść na dach.

- Na dachu spotkałem grupę młodych ludzi. Robili sobie zdjęcia i dobrze się bawili. Na pewno nie byli tam pierwsi, bo wszędzie widać ślady po tych, którzy postanowili pozwiedzać budynki lub spędzić w nich trochę czasu – relacjonował wówczas reporter tvnwarszawa.pl.

Jak dodał, część "uczelnianą" zwiedza się w związku z tym z góry na dół. - Wrażenie jest takie, jakby przed chwilą ktoś opuścił to miejsce. Trochę jak po wojnie albo na zdjęciach z Prypeci koło Czarnobyla - mówił nasz reporter.

I dodał coś jeszcze: widać też, że w pomieszczeniach jest coraz większy bałagan. Te wszystkie dokumenty, z nazwiskami, zdjęciami, ktoś wywala z szaf i z teczek. To się wala po podłogach. Na pewno przychodzi tu dużo ludzi, bo w porównaniu ze starszymi zdjęciami jest więcej śladów. - Niepokojące jest to, że z tymi dokumentami można wziąć na przykład kredyt - powiedział.

Jego zdaniem, walające się po całych piętrach papiery, w połączeniu ze "zwiedzaniem" budynku przez młodzież, stanowią także spore zagrożenie pożarem.

Reporter tvnwarszawa.pl dodał, że by wejść do siedziby uczelni, nie musiał pokonywać żadnych przeszkód. - Żadnych kłódek, zamkniętych drzwi, nic. Ochrona, która podobno jest na parterze, w części "uczelnianej", w ogóle nie zwróciła na mnie uwagi, a bezdomni mówią, że w razie czego wystarczy poczekać, aż pójdą na obchód. Widać, że mają to rozpracowane.

"Porządkujemy dokumenty"

Jak napisała nasza czytelniczka, jej koleżanka kontaktowała się z komendą policji na Woli. Policjant zapewniał, że teren jest zabezpieczony. - Rzeczywiście, są tam taśmy z napisem policja. Stare i pozrywane. Trudno to nazwać zabezpieczeniem, musiałem się starać, żeby je zauważyć - zwracał uwagę reporter naszego portalu.

W piątek próbowaliśmy skontaktować się z uczelnią. Zadzwoniliśmy pod numer wydziału Turystyki i Rekreacji, który widnieje na stronie facebookowej uczelni. Telefon odebrała pani, która poinformowała, że rektor jest na miejscu i może odpowie nam na nasze pytania.

Mocno nas ta sytuacja zdziwiła, gdyż wielu studentów napisało, że mają problem z kontaktowaniem się z uczelnią. "Jak można skontaktować się ze szkołą, odzyskać dokumenty, zaświadczenie, że w ogóle się tam studiowało? Ktoś może wie, jak do nich dotrzeć?" - napisała na Facebooku jedna ze studentek.

Postanowiliśmy kolejny raz wybrać się na Wolską. W piątek zrobił to nasz reporter Mateusz Szmelter. - W zeszłym tygodniu drzwi wejściowe do szkoły na dole budynku były zamknięte. Dzisiaj, pomimo taśm policyjnych, były uchylone - relacjonował Mateusz Szmelter.

W środku Szmelter spotkał trzy osoby – dwie kobiety i jednego mężczyznę, który nie chciał się przedstawić. Reporter rozpoznał w nim byłego rektora uczelni.

Na pytanie reportera o sytuację mężczyzna odpowiedział, że "trwa porządkowanie dokumentów". Według niego, "bałagan na górze zrobili złodzieje, którzy chcieli ukraść regały". Nie chciał jednak odpowiedzieć na kolejne pytania i kazał naszemu reporterowi opuścić budynek.

Do rektora dotarła w poniedziałek ekipa "Faktów" TVN. - Jesteśmy ludźmi odpowiedzialnymi i wiemy, za co odpowiadamy. Uczelnia nie była pusta, dokumenty były zabezpieczone w sposób właściwy. Budynek był zamknięty, pokoje i szafy były zamykane - tłumaczył się dr Janusz Merski.

I dodał, że sytuacja jaką opisaliśmy na tvnwarszawa.pl, to skutek włamania i próby kradzieży szaf, w których znajdowały się dokumenty.

Sprawa w prokuraturze

Okazuje się, że sprawą od lipca zajmują się policja i prokuratura.

- Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi dochodzenie w sprawie naruszenia w siedzibie Niepublicznej Wyższej Szkoły AlmaMer w Warszawie obowiązku zabezpieczenia dokumentów zawierających dane osobowe przed ich zabraniem przez osobę nieuprawnioną, uszkodzeniem lub ich zniszczeniem to jest o czyn z artykułu 52 Ustawy o ochronie danych osobowych - poinformował redakcję tvnwarszawa.pl Łukasz Łapczyński z prokuratury okręgowej.

Jak dodał, dochodzenie zostało wszczęte w związku z zawiadomieniem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W zawiadomieniu wskazano, że do ministerstwa wpływają liczne sygnały od studentów uczelni o braku możliwości skontaktowania się z uczelnią oraz odzyskania dokumentów w tym dyplomów ukończenia studiów. - W sprawie trwają czynności procesowe, przesłuchiwani są świadkowie - poinformował.

Prokurator zapewnił także, że 27 lipca w siedzibie uczelni czynności przeprowadziła Komisja z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

- Z informacji, jakie posiadam, wynika, iż na tym etapie podjęte zostały czynności mające na celu tymczasowe zabezpieczenie dokumentacji przed nieuprawnionym dostępem do niej przez osoby trzecie. Znajduje się ona w dalszym ciągu w budynku - poinformował Łapczyński.

Jeśli ktoś usłyszy w tej sprawie zarzuty, to za ten czyn grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo 2 lata więzienia.

Po publikacji naszego artykułu, na miejscu zaczęto zabezpieczać dokumenty i wywozić je z budynku.

su/r/mś/jb

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • martka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.08.2017 10:38 ~martka

    Absolwenci tej uczelni ! zgłaszajcie sie do prokuratury Warszawa Wola. im nas wiecej tym lepiej. Nalezy złożyć doniesienie ze bylo sie absolwentem tej szkoły i ze wasze dane sa dostepne dla osób trzecich. Złozenie takiego doniesienia chroni nas w pewnym stopniu przed tym, że jak ktos wezmie kredyt na nasze dane mamy potwierdzenie ze interweniowalismy w tej sprawie.

  • Aga

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.08.2017 07:37 ~Aga

    Uczęszczałam do Almamer ok. 15 lat temu. Przyznam szczerze, że nie tak łatwo było zdać egzaminy. Nikt z moich wykładowców nie zaliczał przedmiotu za ładne oczy... Uczelnia sprawiała wrażenie dobrze działającej placówki edukacyjnej, stawiającej na rozwój. No cóż ale to było 15 lat temu...

  • Daisy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 16:22 ~Daisy

    A skąd ta pewność?

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 16:22 kubat





    Ynot~Ynot

    Właśnie tak wyglądają studia na prywatnych uczelniach ...
    tomek~tomek

    ..państwowych też !!
    Archiwum~Archiwum

    Nie łżyj, widocznie nigdy nie studiowałeś w państwowej uczelni. Kiedy potrzebowałem odpisu swojego dyplomu, szukali go parę dni w przepastnym archiwum ( Wtedy jeszcze nie skomputeryzowanym ).
    nngg~nngg


    Co nie zmienia faktu, że jakość na większości jest podobna. I piszę to jako osoba z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem w HR. O ile jeszcze dziesięć lat temu osoby z dyplomem i bez wiedzy były niewielkim odsetkiem (po prywatnych nieco większym, to fakt) to teraz ponad połowa nic nie potrafi. Nawet po super prestiżowych uczelniach państwowych (a nawet bardzie, bo często mają gorsze praktyki studenckie za sobą).
    tomek~tomek


    Widze ze temat ożył....jesli uczelenie prywatne sa az tak zle, a panstwowe sa kuźnią talentow... to nie rozumiem, czemu nie pozamykać prywatnych uczelni, a najlepiej wprowadzić ich zakaz funkcjonowania. ... Wygodnie jest wszystkich wrzucić do jednego wora. Zastanawia mnie co muszą czuć np absolwenci Uczelni Łazarskiego, czytajac tak niepochlebne komentarze.... Pozdrawiam

    W tych uczelniach ważne jest byś zapłacił czesne, a nauka i wiedza to już w drugiej kolejności i w znacznej mierze zależna od studenta.

  • pracus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 15:47 ~pracus

    Juz widze tych co skonczyli albo nie te szkole kandydaci na naszych poslow co powie Minister edukacji na takie uczelnie smiechu warte a wykladowcy no i dyrekcja super i jak sie tu uczyc i dlaczego.

  • Ewa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 15:01 ~Ewa

    Uczelnia sama się nie zwinęła. Właściciel razem z Kanclerz (córką) doprowadzili poprzez swoje działania do takiego finału. To była bardzo dobra uczelnia. Oszukali pracowników, wręcz by nie powiedzieć, że ich okradli. Do ostatniej chwili wyciągali ostatnie pieniądze, nie wypłacając wynagrodzeń, ZUS-u i podatków, nie zabezpieczyli budynku przed włamaniem. Wielu pracowników przypłaciło to zdrowiem, są tez tacy, którzy stracili mieszkania. W swych działaniach byli bardzo perfidni i bezwzględni. Teraz dane pracowników i studentów poniewierają się. Komputery z danymi osobowymi pracowników, ich numerami kont też zniknęły - zostały ukradzione. Teraz nie wiadomo, kto na ich konta będzie brał pożyczki bankowe.

  • ula

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 14:57 ~ula

    Właściciel powinien zabezpieczyć budynek przed złodziejami. A ty wychodząc z mieszkania zamykasz je czy liczysz na dobre wychowanie z domu potencjalnego złodzieja?. Okazja czyni złodzieja. Rektor dawno powinien siedzieć w więzieniu za swoje działania. Dokumenty to jedno, ale jest wiele innych spraw o których zwykły student nie ma pojęcia.

  • tomek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 14:23 ~tomek




    Ynot~Ynot

    Właśnie tak wyglądają studia na prywatnych uczelniach ...
    tomek~tomek

    ..państwowych też !!
    Archiwum~Archiwum

    Nie łżyj, widocznie nigdy nie studiowałeś w państwowej uczelni. Kiedy potrzebowałem odpisu swojego dyplomu, szukali go parę dni w przepastnym archiwum ( Wtedy jeszcze nie skomputeryzowanym ).
    nngg~nngg


    Co nie zmienia faktu, że jakość na większości jest podobna. I piszę to jako osoba z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem w HR. O ile jeszcze dziesięć lat temu osoby z dyplomem i bez wiedzy były niewielkim odsetkiem (po prywatnych nieco większym, to fakt) to teraz ponad połowa nic nie potrafi. Nawet po super prestiżowych uczelniach państwowych (a nawet bardzie, bo często mają gorsze praktyki studenckie za sobą).


    Widze ze temat ożył....jesli uczelenie prywatne sa az tak zle, a panstwowe sa kuźnią talentow... to nie rozumiem, czemu nie pozamykać prywatnych uczelni, a najlepiej wprowadzić ich zakaz funkcjonowania. ... Wygodnie jest wszystkich wrzucić do jednego wora. Zastanawia mnie co muszą czuć np absolwenci Uczelni Łazarskiego, czytajac tak niepochlebne komentarze.... Pozdrawiam

  • wacel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 14:09 ~wacel


    doktor~doktor

    Takich "uczelni" w Polsce jest tysiące!Tam idzie się po dyplom a nie po wiedzę!Wystarczy płacic a dyplom ma się zapewniony,dzięki emerytowanym"profesorom"którzy "pracują" na wielu uczelniach,tylko nikt ich tam nie widział!Może tak Gowin zrobił by porządek na tych uczelniach,tak prywatnych jak i państwowych,bo to co się tam dzieje to świat nie widział!
    burs~burs

    Gowin to mógłby jakąś uczelnie skonczyć. Trzeba przyznac, ze jego zachowanie wykazuje brak podstawowej wiedzy. A moze to brak kręgosłupa?

    Tak szczerze co oni pokonczyli chyba dopiero teraz na lewo,dostali fotele to i papiery na takie myslenie o gospodarce to w przedszkolu juz uczyli.

  • SorryMemory

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2017 13:57 ~SorryMemory

    Magistery i magistry hahah. Wiadomo ze do takich szkol ida tacy......... co by sie nawet na zaoczne na pamstwowe nie dostali ;)

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

 Zostawiła zepsute auto. W maju. Stoi na trawniku do dziś

Zostawiła zepsute auto. W maju. Stoi na trawniku do dziś

Trzy miesiące temu kobieta zaparkowała samochód na trawniku, wyszła z niego i… do tej pory nie wróciła. Mieszkańcy są oburzeni, a straż miejska rozkłada... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »