Informacje

17.03.2017 06:25 na podskarbińskiej

To była fabryka amunicji. Teraz
o miejsce walczą rzemieślnicy

SERWISY:

Heblują, skręcają, malują, fotografują, spawają. W starych halach przy Podskarbińskiej kilkudziesięciu rzemieślników i artystów urządziło swoje wymarzone pracownie. Wkrótce mogą wszystko stracić, bo właściciel terenu chce tam budować osiedle.

Cztery duże budynki na dalekim Grochowie nie zachęcają do wizyty. Okolica wskazywałaby raczej, że znajdziemy tu hurtownie sprzętu budowlanego albo punkty skupu złomu. Ale po otwarciu którychś z drzwi okazuje się, że dawna fabryka amunicji oferuje znacznie więcej.

Jest to miejsce niezwykłe, opanowane przez rzemieślników i artystów, którzy już wkrótce trafią na mapę Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. W lakierowanych folderach promocyjnych nazywają ich "sektorem kreatywnym", oni wolą mówić, że utrzymują się z pracy własnych rąk. Skąd się tu wzięli? Zachęcił ich niski czynsz, a zatrzymał niepowtarzalny klimat.

Stolarze kreatywni

Piotr razem ze swoją żoną prowadzi stolarnię. - Nie wyobrażam sobie innego zawodu, długo szukałem swojej drogi. Praca, która daje satysfakcje, to taka praca, której owoce można dotknąć, powąchać, obejrzeć z każdej strony. To jest praca twórcza – opowiada.

Lokal przy Podskarbińskiej wynajął jako jeden z pierwszych, w 2011 roku. Jego pracownia to duża przestrzeń do pracy, ale także do odpoczynku. Brodaty stolarz większość rzeczy zrobił tu sam, także klimatyczną antresolę, na której serwuje wyśmienitą kawę.

- To niesamowite, że w tym miejscu jesteśmy samowystarczalni. Mamy spawaczy, ślusarzy, piaskarzy, rzeźbiarzy, malarzy, fotografów, wszystkie dziedziny i sztuki i rzemiosła, więc jeżeli trzeba cokolwiek załatwić, nie ma potrzeby ruszania się stąd, idzie się do sąsiada – opowiada.

Miejsce przyciąga przede wszystkich młodych. Niektórzy przyszli tu świadomie, bo swoją przyszłość wiązali z rzemiosłem, inni pojawili się przypadkiem. – Kiedyś trafił do mnie młody chłopak, skończył studia, ale szukał pomysłu na siebie. Teraz razem z kolegą otworzył swoją pracownię, na piętrze wyżej – mówi Piotr.

Jakub ma dyplom z gospodarki przestrzennej, ale też "robi w drewnie". Stoły, krzesła, komody, szafy… - Skończyłem Politechnikę Warszawską, po studiach poszedłem na staż i to on sprawił, że odkryłem, że nie chce robić tego, czego się tam nauczyłem. Pomyślałem, że chciałbym zacząć robić coś rękoma, żeby od razu widzieć efekty swojej pracy, pomyślałem o stolarstwie – wspomina.

Stolarnię prowadzi z Andrzejem, którego poznał przy Podskarbińskiej.

Rower uszyty na miarę

Niedaleko warsztat ma Gaweł. Studiował w Londynie, tam zakochał się w warsztatach rowerowych, postanowił urządzić podobny w Polsce. Jak krawiec garnitury, robi rowery – też na miarę. - Jestem z Pragi Południe z ziemi obiecanej, moja pracownia również znajduje się na Pradze Południe. Na co dzień zajmuje się budową ram rowerowych pod wymiar. Buduję, bo to daje mi wolność – mówi o sobie.

Maszynę do składania ram musiał sprowadzić ze Stanów Zjednoczonych. Ma też specjalne urządzenie do pomiarów. – To, ile ważymy i ile mamy wzrostu jest ważne przy doborze roweru – tłumaczy twórca jednośladów. Ściany warsztatu ozdobił obrazami, bo pasjonowało go też malarstwo. Ostatecznie jednak wygrała miłość do rowerów. – Zrobił mi rower i jeździ się dobrze, więc chyba się na tym zna, w każdym razie ciągle gada o rowerach – śmieje się jego sąsiad – fotograf.

Takich rzemieślników jak Gaweł, w Warszawie już nie ma. – W Polsce zajmuje się tym kilka osób, ponieważ trudno znaleźć narzędzia oraz lokal spełniający wymagania BHP – twierdzi.

Do warsztatu Iriny i Olgi prowadzi nas zapach gliny. Kiedy wchodzimy, właśnie szykują zamówienia do wysyłki. Muszą to robić ostrożnie, bo materiał jest delikatny. Rosjankę i Polkę połączyła miłość do ceramiki.  – Zajmujemy się również fotografią i projektowaniem. W pracowni mają duży piec, trafiają tam garnki, kubki czy wazy, ale też pizza – śmieją się.

- Bardzo nam pasuje, że możemy być tu głośno, bardzo pasuje nam, że jest wysoko, w związku z czym piec działa bez problemu, bardzo pasuje nam to, że wokół jest mnóstwo rzemieślników, nie jesteśmy tu same i to jest fantastyczne – zachwyca się Olga.

Były warsztaty, będą apartamenty

Wszystkich połączył adres: Podskarbińska 32/34. I wszystkim grozi przymusowa przeprowadzka. Właściciel terenu, państwowa spółka Mesco chce zlikwidować zagłębie rzemieślniczo-artystyczne. Kilka budynków zostało już wyburzonych, kolejne czeka to samo, bo miejsce przeznaczone jest pod budowę mieszkań. Firma nie podaje konkretnych terminów. Poczucie tymczasowości jeszcze bardziej utrudnia życie właścicielom pracowni. Nie wiedzą na czym stoją, umowy podpisują najwyżej na trzy miesiące (z miesięcznym okresem wypowiedzenia).

– To teren prywatny, wyznaczony do sprzedaży. Nikt nie wie kiedy to będzie, ale jeżeli będzie taka decyzja, to każdy dostanie wypowiedzenie. To wszystko z naszej strony – ucina Ewa Kiełczewska z Mesco.

Co dalej z pracowniami? Rzemieślnicy będą musieli poszukać nowego miejsca. Liczyć mogą, jak w życiu, tylko na siebie. Ratusz twierdzi, że niewiele może zrobić. – To nie są nasze lokale, bo my byśmy takiej decyzji nie podjęli, żeby traktować w ten sposób najemców wrażliwych. Rzemieślnicy mają u nas specjalne traktowanie – zapewnia Michał Olszewski, wiceprezydent stolicy. I odsyła do urzędu dzielnicy, który – według niego - ma narzędzia do rozwiązywania podobnych spraw - program dotyczący rzemieślniczego Grochowa (chodzi głównie o niższe czynsze dla konkretnych zawodów).

– Problem jest trudny o tyle, że osoby pracujące na Podskarbińskiej wymagają specyficznych warunków, bo nieprzypadkowo znaleźli się w tych halach poprodukcyjnych. Robią duże formy, przy pomocy różnych technik. My nie posiadamy lokali, które moglibyśmy im zaoferować – rozkłada ręce Piotr Żbikowski, wiceburmistrz Pragi Południe.

Chcą zostać razem

Drugim kłopotem jest fakt, że właściciele pracowni nie chcą, żeby ich rozdzielać. Udowadniają, że przy Podskarbińskiej słowo synergia nie jest pustym hasłem z korporacyjnej korespondencji. Ma tu wymiar praktyczny, wręcz namacalny.

Wbrew uwagom Olszewskiego, Wigocki odbija piłeczkę w stronę placu Bankowego. – Kwestia znalezienia odpowiednich pomieszczeń jest zadaniem, dla całego miasta, nie tylko dla dzielnicy. Być może w innych częściach miasta są jakieś pofabryczne obiekty czy hale – zastanawia się.

Dzielnica miała pomysł, żeby budynki wpisać to rejestru zabytków. – To hale przedwojenne, mające swoją historię, z lat 30., wykorzystywane przez Niemców w czasie okupacji. Niestety ze strony służb konserwatorskich wojewódzkich, nie było zainteresowania – podsumowuje.

Klaudia Ziółkowska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ppp

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.04.2017 12:05 ~ppp

    ramon~ramon

    Piotr ma 100% racji! A od p Prezydent odczepcie się, zrobiła dla Warszawy więcej niż wszyscy inni razem wzięci.

    Ojej - jakaż ona dobroduszna - łaskawie rozdysponowała pieniądze wyrwane podatnikom a na to co zabrakło dobrała kredyt, który też podatnicy będą spłacać.

  • Koala122

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.03.2017 21:37 ~Koala122

    MESKO nie jest właścicielem terenu lecz DZIERŻAWCĄ.
    Właścicielem terenu jest Skarb Państwa lub Miasto St. Warszawa.
    Więc pieprzenie,że jest to teren prywatny mija się z prawdą

  • fVGBGb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.03.2017 12:26 ~fVGBGb

    To dawna fabryka "Pocisk", po wojnie WFM, później PZO. Piękne zabytki i kawał naszej historii, ale niestety "władza" nie zadbała o nie, więc je stracimy. Tak samo jak hale PZInż w Ursusie i wiele innych zabytków. W zamian powstaną kolejne wylęgarnie słoików i lemingów. Im utrata zabytków nie przeszkadza, to nie ich świat, nie ich kultura. Zapłacą za mieszkania, tańsze niż bliżej centrum, a nadal w środku miasta.

  • Rzenieśnił

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2017 20:44 ~Rzenieśnił

    fajne miejsce muszę tam podjechać, kiedyś były jeszcze takie miejsca jak modelarnie, pracownie gdzie ludzie dzieciaki i stare dziatki mogły realizować swoje zainteresowania po robocie,
    ale wiadomo lepsza jest szara masa z wtryskarki taka mas się prościej manipuluje a nie ludzie twórczy nie przewidywalni jeszcze coś ciekawego wymyśla i będzie trudniej urabiać ta szara mózgową masę

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2017 17:40 ~Piękny Roman

    ramon~ramon

    Piotr ma 100% racji! A od p Prezydent odczepcie się, zrobiła dla Warszawy więcej niż wszyscy inni razem wzięci.

    Nooooooooo, nikt tak jak ona nie zniszczył tego miasta, nie wyniszczył wszelkiego przemysłu, tego dużego i tego małego (usługowego).
    Faktycznie kobieta przejdzie do historii, jako zalewaczka betonu.

  • ramon

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2017 10:34 ~ramon

    Piotr ma 100% racji! A od p Prezydent odczepcie się, zrobiła dla Warszawy więcej niż wszyscy inni razem wzięci.

  • Piotr

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2017 10:17 ~Piotr

    Kogo normalnego stać na rower złożony na miarę? Kogo stać na indywidualnie projektowane i wykonane meble? Kto kupuje ręcznie robioną i wypalaną ceramikę?
    Oni produkują dobra luksusowe sprzedawane za ciężką kasę a my mamy się do ich biznesów dorzucić, dać im hale albo lokale po niskich stawkach... no bez jaj.
    Chcę, by miasto szewców, krawców, fryzjerów, punkty napraw rtv czy agd. Ich obecność ułatwia życie wszystkim, obniża koszty życia i działa korzystanie na środowisko (naprawiane i wykorzystywane są stare, popsute rzeczy). Ale dofinansowywać producentów dóbr luksusowych, którzy mają życzenie się bawić na nasz koszt? NIE! Niech odkupią od Mesko tę halę i działają sobie do końca świata i o jeden dzień dłużej. Ale nie za publiczny grosz.

  • greg

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2017 09:59 ~greg

    niedługo Grochów będzie zakorkowany, budują nowe osiedla a ulice jak w latach 50-tych

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2017 09:09 ~Piękny Roman

    I kolejne getto, tym razem korkujące kolejny rejon miasta.
    Kiedy ta bezmyślna baba z ratusza nauczy się, że SAMYMI GETTAMI miasto żyć nie da rady.

  • elbezet

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2017 08:53 elbezet

    do "ksywka" bugit
    - to nie upierdliwcy lecz "DEMOKRACJA LIBERALNA", tak objaśniał "król Europy".
    W tejże istnieje zasada; - własność prywatna jest świętością, ponadto są tereny prywatne preznaczone do spżedaży.
    Są do kupienia jak wszyscy zainteresowani wiedzą. Mamy wrócić do czasów gdy "komuna" decydowała ilości sznurka do snopowiązałki? Wolny rynek uwolnił takie "duPeeReLe" z gestii "władzy ludu", także "wielkość i wagę wkładki mięsnej" w "posiłku regeneracyjnym", chcesz to żresz "demokratycznego kryla".

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Straż założyła blokadę, ale handel z poloneza kwitnie

Straż założyła blokadę, ale handel z poloneza kwitnie

Nazwę dla takiego punktu sprzedaży detalicznej można by wybrać w konkursie. Możliwości jest wiele: PHU "Biały Polonez", Punkt Handlowy "Żółta... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »