Informacje

20.08.2016 11:35 PRZEGLĄD PRASY

Tak miasto straciło działkę wartą miliony. Kulisy transakcji

SERWISY:


Zwrot działki na placu Defilad
to jedna z największych afer reprywatyzacyjnych w stolicy. W długim artykule w weekendowym wydaniu "Gazety Wyborczej" jej dziennikarze opisują kulisy tej operacji, związki między znanym adwokatem, który odzyskał działkę i urzędnikiem, który podpisał decyzję zwrotową. "Czy reprywatyzacja będzie gilotyną, która zakończy rządy Gronkiewicz-Waltz w stolicy?" – zastanawiają się autorzy tekstu.

Działka znajdująca obok Sali Kongresowej (przedwojenny adres Chmielna 70 ma ogromną wartość - ok. 160 mln zł. W kwietniu tego roku dziennikarze "Gazety Stołecznej" ujawnili, że ratusz niesłusznie oddał działkę. Dotarli do dokumentów, z których wynikało, że właściciel terenu Jan Henryk Holger Martin był obywatelem Danii. Natomiast Dania to jedno z państw, których rząd PRL już w latach 50. wypłacił odszkodowania za przejęte tzw. dekretem Bieruta nieruchomości. A to oznaczało, że nie mogą domagać od polskiego państwa żadnych odszkodowań.

Znany mecenas Nowaczyk

Zwrotem nieruchomości zajmował się mecenas Robert Nowaczyk, a ze strony urzędu miasta decyzję podpisał ówczesny wiceszef BGN Jakub Rudnicki. Te dwa nazwiska będą kluczowe w kolejnych, opisanych w sobotę informacjach "Wyborczej".

Na warszawskim rynku roszczeniami Robert Nowaczyk to jeden z bardziej znanych adwokatów. Jak informują dziennikarze "Gazety", ze 120 warszawskich nieruchomości, o które zabiega dla klientów i dla siebie, przejął już prawie 50. Wśród nich jest przedwojenna kamienica przy al. Róż 10 (w pobliżu kancelarii premiera), którą najpierw odzyskał dla spadkobierców dawnych właścicieli, następnie kupił w niej trzy mieszkania i urządził tam swoje biuro.

Jak zauważają autorzy artykułu, adresy odzyskane przez adwokata to najdroższe rejony miasta: Nowy Świat, Poznańska, Piękna czy słynna Chmielna 70.

Plan uchwalany w pośpiechu

Dlaczego teren na placu Defilad jest tak drogi? Ogromna wartość jest wynikiem nie tylko doskonałej lokalizacji w samym centrum miasta, ale też dogodnego planu zagospodarowania przestrzennego, który pozwala zbudować w tyj miejscu 245-metrowy wieżowiec – najwyższy w stolicy.

Jak przypomina "Wyborcza", zmiany w planie zagospodarowania pozwalające na taką zabudowę zostały przyjęte przez Radę Warszawy – w 2010 roku. W tym samym czasie, kiedy Nowaczyk rozpoczynał starania o zwrot cennej działki.

Radni uchwalali je w wielkim pośpiechu, trzy dni przed końcem kadencji. Na zapoznanie się z uwagami (a było ich 240) miejska komisja planowania przestrzennego miała… jeden dzień. Opozycja oburzała się, że to co się dzieje, to "jazda bez trzymanki". Ostatecznie jednak PO zdecydowała o przyjęciu planu.

Kolejna kluczowa data w sprawie działki to rok 2012. Właśnie wtedy dochodzi do serii transakcji notarialnych, a działka zostaje przekazana klientom Nowaczyka: Marzenie Kruk, Januszowi Piecykowi i Grzegorzowi Majewskiemu.

Każdego z nich "Gazeta" również szczegółowo sprawdziła.

Kruk pracuje w Ministerstwie Sprawiedliwości (wcześniej jako naczelniczka, a teraz – główna specjalistka), a prywatnie – jak informują dziennikarze – jest siostrą Nowaczyka. Piecyk to jego dobry znajomy, z którym współdzielą lokal kancelarii w alei Róż 10. Natomiast Grzegorz Majewski jest znanym warszawskim adwokatem, od kwietnia tego roku - dziekanem okręgowej rady adwokackiej.

Razem przejmują teren na placu Defilad, a dodatkowo, rok później ratusz sprzedaje im przyległe do nieruchomości Duńczyka mniejsze działki – wszystkie bez przetargu. Choć tu należy dodać, że taka procedura jest zgodna z prawem. Ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami mówi, że działki, które same w sobie nie mogą być wykorzystane do inwestycji (bo są za małe lub nie mają dostępu do drogi publicznej), można sprzedawać bez przetargu.

Ratusz konta ministerstwo

Po wybuchu afery ratusz tłumaczył się, że główną odpowiedzialność za niesłuszny zwrot ponosi Ministerstwo Finansów, które powinno wpisać nieruchomość przy Chmielnej do Skarbu Państwa (skoro została już spłacona). Prezydent złożyła zresztą zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

Resort z kolei odbija piłeczkę i publikuje dokumenty, z których wynikało, że Holger Martin otrzymał odszkodowanie. Dokumenty te miały zostać wysłane do ratusza już w 2011.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Sprawa  cały czas jest wyjaśniania. Ministerstwo sprawdza duńską dokumentację i zapowiada, że niebawem wyda ostateczną decyzję w tej sprawie. "Wstępna analiza dokumentów pozwala sądzić, że decyzja będzie pozytywna" - informuje "Wyborczą" biuro prasowe.

Pozytywna decyzja ma ostatecznie potwierdzić wypłacone odszkodowanie i umożliwić wpisanie części tej nieruchomości do Skarbu Państwa.

Wspólna willa na Podhalu

Wróćmy jednak do panów Nowaczyka i Rudnickiego, których – jak zapewnia "GW" – łączyły nie tylko interesy związane z odzyskaną działką.

"Ich nazwiska odnajdujemy jednak w księdze wieczystej ośrodka Salamandra w Kościelisku, który przed wojną należał do generała Tadeusza Kasprzyckiego, ministra spraw wojskowych" – czytamy w artykule. Willę mieli odkupić od spadkobierców Kasprzyckiego rodzice Jakuba Rudnickiego. Sam Rudnicki odkupił od nich część nieruchomości – w maju 2012 roku. Natomiast we wrześniu – drugą część zakupił mecenas Nowaczyk

Wspólną willą nie cieszyli się długo. Sprzedali ją w grudniu 2013 roku. Za ile? Obecny właściciel nie chciał ujawnić szczegółów transakcji.

- Przez krótki okres byłem współwłaścicielem nieruchomości w Zakopanem, był to jednak efekt zupełnie oddzielnych postępowań i spraw, a współwłasność nie była zamierzona – tak tłumaczył całą sprawę z kolei sam Nowaczyk.

Jakub Rudnicki odszedł z BGN w 2013 roku, a zwrot działki przy PKiN był jedną z ostatnich spraw, którymi zajmował się w ratuszu. "Stołeczna" przypomina, że on sam również jest beneficjentem reprywatyzacji. Miał przejąć kamienicę przy ul. Kazimierzowskiej na Mokotowie. Roszczenia mieli wcześniej wykupić rodzice, a pół roku po odejściu z pracy Rudnicki miał je przejąć i zreprywatyzować kamienicę wraz z lokatorami.

Oprócz nieruchomości na Podhalu, obu panów łączy poniekąd brat Jakuba Rudnickiego – Adam Rudnicki. To właśnie jemu Nowaczyk pomógł przejąć kamienicę przy ul. Marszałkowskiej 43.

Spółki powstałe z martwych

"Gazeta" szczegółowo opisuje też inny rozdział działalności mecenasa Nowaczyka. Chodzi o wskrzeszane przedwojennych spółek, które są zarejestrowane e kancelarii przy al. Róż. Są to m.in.: Siła i Światło, Fabryka Maszyn i Kotlarnia "Moc" czy Warszawska Fabryka Masowych Wyrobów Blaszanych "Tłocznia".

Jak wskrzeszane są takie spółki? Mechanizm jest prosty. Ich akcje można kupić chociażby na portalach aukcyjnych. Z nabytymi aktywami, wydawałoby się o symbolicznej tylko wartości, idzie się do sądu z wnioskiem o ustanowienie dla niej kuratora. Sąd przyznaje kuratora, który zwołuje walne zgromadzenie. Stawia się na nim właściciel nabytych aukcji, powołany zostaje nowy zarząd, a spółkę można wpisać do KRS.

Przykładem takiej spółki jest właśnie Warszawska Fabryka Guzików, której kuratorem został i ją "wskrzesił" mecenas Nowaczyk.

Po co takie spółki powstają? Jak wykazują autorzy tekstu, chodzi o sprawdzenie, jakie nieruchomości należały do spółki przed wprowadzeniem dekretu Bieruta, a potem ich odzyskanie. Urzędnicy podają, że w całej Warszawie reaktywowane firmy przejęły już 17 adresów, do kolejnych 40 mają roszczenia.

Dziennikarze "Gazety" podkreślają na koniec, że wielokrotnie starali się o informacje, w ile warszawskich reprywatyzacji zaangażowany jest mecenas Nowaczyk. Jakie odzyskał, o które się stara i jakie odszkodowania wywalczył.

"Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz odmawia. W piśmie powołuje się m.in. na tajemnicę adwokacką" - informują.

ZOBACZ CO O CHMIELNEJ MÓWIŁA PREZYDENT HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ:

kw/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Mol123

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.09.2016 22:59 Mol123

    To co się działo to cwaniactwo i takie jest u nas prawo. W mętnej wodzie lepiej rybe można złowić. Ci adwokaci specjalizowali się w tych kruczkach prawnych dot. zwrotów. To sieć siostra w ministerstwie, znajomy jeszcze gdzie indziej, żona w Ratuszu. Oni mieli wszystko w jednym palcu opracowana toż to oni Hanie pilnowali a nie ona ich.
    Wg mnie to można im wszystko zabrać.

  • Wszechwiedzący

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.08.2016 00:32 ~Wszechwiedzący

    Aga~Aga

    W sumie to ciekawe tez, ze Polska po wojnie wyplacala odszkodowania - czy nie powinno byc tak ze odszkodowania wyplacaja Niemcy. Ja wiem, ze teraz mowi sie o tym, ze wojna to nazisci i hitlerowcy i wszyscy smieja sie z Rosji, ze zaklamuje historie, ale wystarczy zapytac niemieckiego ucznia co wie na temat II wojny swiatowej - polowa nie wie nawet ze to ich kraj sie do niej przyczynil...
    Dziewne tez jest oddawanie budynkow w Warszawie, bo przeciez Warszawa byla podczas wojny zniszczona wiec ktos te budynki odbudowal i dlaczego teraz taki spadkobierca przychodzi na gotowe... jesli juz to niech zwroci koszt tej odbudowy.



    Polska wypłacała odszkodowania za dekret Bieruta, czyli zawłaszczenie przez komunistów prywatnej własności. Niemcy mogli płacić odszkodowania co najwyżej Polsce za II. Wojnę... za Bieruta i komunistów mogliby za to płacić sowieci czyli dziś np. pan Putin...

  • pisocholik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 13:38 ~pisocholik

    Powolutku, powolutku - wszystkie te przekręty będą niebawem anulowane dekretem Jarka.
    A będzie to dekret powiązany z odebraniem prawa własności.
    Inny dekret będzie dotyczyć prawa wykonywania zawodu - to będzie dekret Zbyszka !
    Kolejny dekret Beaty będzie dotyczyć odebrania władzy HGW (SUBITO).
    Już nie mogę się doczekać tej pięknej katastrofy !
    Cierpliwości, drodzy warszawiacy, cierpliwości...

  • Jak to straciło

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.08.2016 22:29 ~Jak to straciło

    odebrać ją natychmiast !!!

  • CIA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.08.2016 19:24 ~CIA

    Ludzie chcą kupić działki, które są na sprzedaż, idą do Urzędu Dzielnicy i niespodzianka. Działka zaklepana. Dla kogo? Kto to wie. Na pewno dla jakiegoś urzędnika lub jego krewnego/znajomego, albo dla kogoś kto sypnął dużą kasą. Takie numery odstawia każdy Urząd Dzielnicy. Drugi PRL, Rosja albo Białoruś itp. Chcesz coś załatwić bez dawania w łapę? Nie załatwisz. Takich urzędników powinno się traktować w identyczny sposób, jak izraelski MOSSAD traktuje terrorystów. W pełni na to ci urzędnicy zasługują.

  • oklik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.08.2016 17:05 ~oklik

    Nuck Chorris~Nuck Chorris

    Gdyby ludzie byli mądrzy i nie skorumpowani to by szybko wprowadzili podatek katastralny od każdej nieruchomości wartej więcej niż 1 mln pln i kasa by płynęła do budżetu. I oczywiście żadnych zwolnień i żadnych wyjątków. Płacą wszyscy właściciele nieruchomości (instytucje, stowarzyszenia kościoły, osoby prywatne itp).

    podatek katastralny nie bedzie bo kosciol nie bedzie placil sluzbie polskiej :) od kiedy to pasozyt placi swojej ofierze :)

  • qwerty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.08.2016 15:29 ~qwerty

    A co to obchodzi lemingi?
    Dla nich ważne, że Hanka buduje metro w "imponującym" tempie 3/4 stacji na rok.

  • Nuck Chorris

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.08.2016 09:34 ~Nuck Chorris

    Gdyby ludzie byli mądrzy i nie skorumpowani to by szybko wprowadzili podatek katastralny od każdej nieruchomości wartej więcej niż 1 mln pln i kasa by płynęła do budżetu. I oczywiście żadnych zwolnień i żadnych wyjątków. Płacą wszyscy właściciele nieruchomości (instytucje, stowarzyszenia kościoły, osoby prywatne itp).

  • Aga

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.08.2016 07:53 ~Aga

    W sumie to ciekawe tez, ze Polska po wojnie wyplacala odszkodowania - czy nie powinno byc tak ze odszkodowania wyplacaja Niemcy. Ja wiem, ze teraz mowi sie o tym, ze wojna to nazisci i hitlerowcy i wszyscy smieja sie z Rosji, ze zaklamuje historie, ale wystarczy zapytac niemieckiego ucznia co wie na temat II wojny swiatowej - polowa nie wie nawet ze to ich kraj sie do niej przyczynil...
    Dziewne tez jest oddawanie budynkow w Warszawie, bo przeciez Warszawa byla podczas wojny zniszczona wiec ktos te budynki odbudowal i dlaczego teraz taki spadkobierca przychodzi na gotowe... jesli juz to niech zwroci koszt tej odbudowy.

  • lolus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.08.2016 21:53 ~lolus

    kto wiedzial o dzialce bo ja normalny obywatel nie czyli pazerni tak wiedzieli czyli jak zdobyc forse bez pracy tak,my normalni zjadacze chleba pojecia nie mamy czyli Fiskus ma pojecie w sprawie,czyli 27lat wystarczylo by byc bogatym oto chodzilo.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samochód pod wiatą - chowa się przed deszczem czy czeka na autobus?

Samochód pod wiatą - chowa się przed deszczem czy czeka na autobus?

Znaleźć miejsce parkingowe w Alejach Ujazdowskich to nie lada wyzwanie, nawet w sobotę. Kierowca białej toyoty postanowił ułatwić sobie zadanie i zaparkował…... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »