Informacje

27.06.2017 21:08 RUSZA JAZZ NA STARÓWCE

Ta muzyka dotarła na Księżyc. Wyląduje na Starym Mieście

SERWISY:

Pod niebieskim niebem, w towarzystwie Syrenki i scenografii staromiejskich kamienic ruszy w sobotę Jazz Na Starówce. W programie 23. edycji festiwalu znaleźli się europejscy mistrzowie, amerykańskie gwiazdy, a także dwa polskie zespoły i taneczna puenta.

Jeśli coś jest dobre, to po co to zmieniać? To jedno ze zdań definiujących Anglików (może w kontekście Brexitu straciło nieco na aktualności) jak ulał pasuje do tego organizowanego od ponad 20 lat festiwalu. To samo miejsce (Rynek Starego Miasta), ta sama pora (soboty lipca i sierpnia, godz. 19), ten sam organizator (małżeństwo Wojciechowskich). W Warszawie, gdzie wszystko cały czas się zmienia, przeobraża, pędzi, tę trwałość warto docenić. Oczywiście festiwal nie byłby wart uwagi, gdyby niezmienna pozostała też lista wykonawców, ale tak – na szczęście – nie jest. Kogo usłyszymy w tym roku?

Lekcja włoskiego z Cafiso

Tegoroczną edycję Jazzu Na Starówce rozpocznie wirtuoz saksofonu Francesco Cafiso ze swoim kwartetem. Cafiso to dziś jeden z brylantów włoskiego jazzu, ale oszlifowany przez mistrza zza oceanu - Wyntona Marsalisa. Ten amerykański saksofonista i łowca jazzowych talentów zabrał w trasę po Europie chłopca z z sycylijskiego miasteczka Vittoria, gdy ten miał ledwie 14 lat. Szykuje się gratka, bo jazzmani z Włoch rzadko pojawiają się w Polsce. Organizatorzy warszawskiego festiwalu są tutaj wyjątkiem i regularnie starają się znaleźć miejsce na jakieś włoskie nazwisko. Zwykle nie żałują – poczynając od występu Giovanniego Mirabassiego kilkanaście lat temu, skończywszy na ubiegłorocznym koncercie Stefano Bollaniego.

- To owoc współpracy z Włoskim Instytutem Kultury (współfinansuje wydarzenie – red.). Włosi mają fantastycznych muzyków, w Europie są naprawdę popularni, ale do Polski faktycznie przyjeżdżają rzadko. Mają swój jazzowy język: ciepły i melodyjny – mówi nam Krzysztof Wojciechowski, dyrektor Jazzu Na Starówce. – Francesco Cafiso to wspaniały muzyk, przekracza granice jazzu, jest wizjonerem – zachwala.

Wykład Jobima z Sinatry

W tegorocznym lineupie znajdziemy jeszcze jedno włoskie nazwisko, ale John Pizzarelli to gitarzysta na wskroś amerykański, czerpiący garściami z tamtejszej tradycji, sięgający po utwory Franka Sinatry, czy Nat King Cole’a. I właśnie temu pierwszemu poświęcona jest trasa koncertowa, która swój początek będzie miała właśnie w Warszawie. Pizzarellemu towarzyszyć będzie m.in. pianista Daniel Jobim, wnuk legendy bossa novy Antonio Carlosa Jobima.

– Dokładnie 50 lat temu Sinatra i Jobim nagrali wspólną płytę i ten koncert będzie hołdem dla nich. To wyjątkowe przedsięwzięcie, budzi ogromne zainteresowanie. Wszystkie koncerty w Szanghaju i Stanach Zjednoczonych są już wyprzedane. A u nas to wielkie show będzie można wysłuchać i obejrzeć za darmo. To się wpisuje w naszą filozofię organizowania koncertów, które są czymś więcej niż zwykłym graniem, w których jest duch, które porywają ludzi i są wspominane latami – entuzjazmuje się Wojciechowski.

Księżycowe kratery Oregon

Słuchaczy nie zabraknie też zapewne na Oregonie. Ta amerykańska grupa to fenomen, istnieje nieprzerwanie od 1970 roku. Choć na przestrzeni lat zmieniał się skład (z pierwszego został tylko znakomity gitarzysta i pianista Ralph Towner), pozostaje wierna swojej filozofii łączenia jazzu z muzyką etniczną, szczególnie hinduską. Ich sława wykroczyła poza ziemską orbitę i nie jest to metafora. O co chodzi? Astronauci Apollo 15 słuchali muzyki Oregon podczas wyprawy na Księżyc i nazwali dwa kratery tytułami ich utworów: "Icarus" i "Ghost Beads".

– O ich zaproszeniu myśleliśmy kilka lat, ale trochę w Polsce grywali, więc woleliśmy odczekać. Wiem już, że przywiozą dużo etnicznych instrumentów. Zagrają prawdopodobnie materiał z najnowszej płyty "Oregon Lantern", która jest powrotem do ECM-owskich korzeni – zapowiada szef festiwalu.

Latające cząsteczki Cartera

Ale najbardziej elektryzujące dla fanów jazzu z jego amerykańskiej kolebki jest zapowiedź przyjazdu trębacza Nicholasa Paytona oraz saksofonisty Jamesa Cartera. Carter był niedawno w Warszawie z dość męczącym Organ Trio, na Starówce pokaże się z nowym kwartetem.

– Za projektem The Flying Particles stoi cała filozofia. Carter dobrał do niego ludzi, którzy mieli pasować zarówno muzycznie, jak i duchowo. To cząsteczki tworzące spójną całość, zapewniające słuchaczom wyjątkową podróż muzyczną – opowiada Krzysztof Wojciechowski.

W tym tłoku światowych gwiazd znalazło się miejsce także na dwa polskie zespoły: sextet gitarzysty Marka Napiórkowskiego (z udziałem m.in. saksofonistów Adama Pierończyka i Henryka Miśkiewicza oraz Michałem Tokajem na fortepianie), a także Turbikon, czyli trio: Grzegorz Turnau, Robert Kubiszyn, Czarek Konrad. Obecność Turnaua na jazzowej imprezie zaskakuje, ale – jak przekonuje nas Wojciechowski  - jest nieprzypadkowa. – Wykonają jego utwory w jazzowych aranżacjach. Grzegorz Turnau lubi sobie poimprowizować – twierdzi.

Na finał flamenco

Dzięki zaangażowaniu Austriackiego Forum Kultury uda sprowadzić się Christiana Bakanica, rzadki przypadek muzyka, który z powodzeniem gra jazz na akordeonie, a wsparcie Instytutu Cervantesa pozwoliło zaprosić mistrzów flamenco: Josemiego Carmonę, Javiera Colinę oraz José Ruiza Bandolero. Organizatorzy Jazzu Na Starówce przyzwyczaili już, że na finał festiwalu to koncert gatunkowo bliższy world music, niż jazzowi, a w reakcjach bardziej taneczny niż "filharmoniczny". Tak też będzie tym razem.

- To najlepszy program, jaki można w obecnych realiach założyć. Dajemy muzykę na najwyższym poziomie, ale bezpieczną dla publiczności. Wierzymy, że jazz na Starówce się obroni, gdy będzie ładny i dostępny. Unikamy muzycznych eksperymentów, jak przekonaliśmy się w przeszłości, na Starym Mieście się to nie sprawdza, tutaj ludzie tego "nie kupią". Od 5-6 lat słyszę od dziennikarzy: "to najlepsza edycja w historii festiwalu". Mam nadzieję, że w tym roku też tak powiedzą – podsumowuje Krzysztof Wojciechowski.

Piotr Bakalarski


JAZZ NA STARÓWCE 2017. PROGRAM:

1 LIPCA  Francesco Cafiso Quartet (Włochy)
8 LIPCA  John Pizzarelli Celebrates Sinatra & Jobim (USA, Brazylia)
15 LIPCA Oregon (USA) 
22 LIPCA Nicholas Payton Afro - Caribbean Mixtape (USA)
29 LIPCA James Carter Quartet - The Flying Particles (USA)
5 SIERPNIA Marek Napiórkowski Sextet (Polska)
12 SIERPNIA TurBikon - Grzegorz Turnau/Robert Kubiszyn/Czarek Konrad (Polska)
19 SIERPNIA Christian Bakanic's Trio Infernal (Austria)
26 SIERPNIA Josemi Carmona & Javier Colina, gościnnie José Ruiz Bandolero (Hiszpania)

Wszystkie koncerty rozpoczynają się o godz. 19.00.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • stonka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.06.2017 20:21 ~stonka

    Z roku na rok coraz lepiej. Wiać że fundusze dopisują. Brawo! Tak trzymać.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Parkowanie "po królewsku". Zastawił chodnik, bo robił zakupy

Parkowanie "po królewsku". Zastawił chodnik, bo robił zakupy

To Wilanów, więc postanowił zaparkować "po królewsku". Kierowca tej hondy jak gdyby nigdy nic zostawił auto na chodniku przed sklepem.... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »