Informacje

09.05.2017 06:30 30. rocznica katastrofy "Kościuszki"

Strażak o katastrofie na Kabatach:
myślałem, że ci ludzie pouciekali

SERWISY:


"Zastanawiałem się, gdzie są ci wszyscy ludzie? Uciekli? Później zdałem sobie sprawę, że stoję na ich szczątkach". W 30. rocznicę katastrofy w Lesie Kabackim rozmawiamy ze strażakiem Lotniskowej Straży Pożarnej Markiem Ruteckim.

9 maja 1987 roku, godzina 10.18. IŁ-62 M ze 183 osobami na pokładzie wznosi się w powietrze. Leci do Nowego Jorku. 22-letni Marek Rutecki jest na służbie. W straży pracuje niespełna rok. - To był dzień świąteczny, w lotniskowej straży pożarnej mieliśmy dyżur gospodarczy, sprzątaliśmy - wspomina.

Około godziny 11.00 na salę odpraw wchodzi oficer dyżurny i mówi, że jest awaryjne lądowanie samolotu.

- Wtedy pomyślałem, że to alarm, jakich wiele. Dopiero później, kiedy zobaczyłem, że samolot spada do lasu, zamarłem - opowiada strażak.

"Nie wiemy, co się stało, dwa silniki obcięło"

Za sterami lotu 50-55 siedzi kapitan Zygmunt Pawlaczyk. Start przebiega standardowo. Kilka minut później pasażerowie odpinają pasy - czeka ich dziewięć godzin lotu. W zbiornikach jest około 70 ton paliwa lotniczego.

Do Grudziądza podróż przebiega bez zakłóceń. Wtedy - raptem w 23. minucie lotu - wszystko się zmienia.

"Niebezpieczeństwo! Warszawa radar, lot. Warszawa radar. Opuszczamy w niebezpieczeństwie. Nie wiemy, co się stało, dwa silniki obcięło. Opuszczamy" – alarmuje załoga. Jest 10.41.

Kapitan decyduje się wracać do stolicy. "W Warszawie będzie lepsza obstawa dla nas" - tłumaczy.

20 minut później lotniskowa straż pożarna dostaje informację o awaryjnym lądowaniu. Jest 11.03, wyjeżdżają trzy wozy. Ustawiają się wzdłuż pasa, na którym ma lądować "Kościuszko" i wyglądają samolotu.

Niebo jest bezchmurne. Kiedy samolot pokazuje się na horyzoncie, są przerażeni.

Zamiast GPS, strażak na dachu

- Widziałem samolot, a za nim pióropusz czarnego dymu. Leciał w stronę Piaseczna, ale coraz niżej. W pewnym momencie straciliśmy go z oczu - odtwarza sekwencję zdarzeń Rutecki.

Chwilę później samolot uderzył o ziemię. - Zobaczyliśmy czarny grzyb, jak po bombie. Strażacy natychmiast ruszają. Kierują się w stronę łuny ognia. - Wtedy nie było GPS-ów, ja jechałem na dachu – mówi nasz rozmówca.

W tym samy czasie na 998 dzwoni ktoś z ulicy Jagielskiej. Dzięki temu wiedzą, gdzie jechać. Gruntową drogą dojeżdżają do skrzyżowania Wirażowej i Poleczki. Tam zaczyna się problem.

- Nie wiedzieliśmy, czy wysoki pathfinder [wóz strażacki - red.] przejedzie pod nisko zawieszoną trakcją. Na szczęście powoli się przetoczył – relacjonuje strażak.

Dwa pozostałe wozy skręcają w Puławską i dojeżdżają na miejsce zdarzenia. Ruchem kieruje harcerz. W lesie akcję prowadzą już strażacy z Piaseczna i Lesznowoli. Jest też helikopter należący prawdopodobnie do Milicji Obywatelskiej.

"Dopiero po dwóch... pięciu minutach..."

- Pamiętam widok dopalającego się wraku, a dookoła zapach spalonego ciała oraz resztek dopalającej się kerozyny. Podawaliśmy wodę z pathfindera w głąb lasu. Ten samochód był za duży, by wjechać na ścieżkę leśną – wspomina strażak.

W tym samym czasie na pobliskim polu lądują śmigłowce, zjeżdżają się kolejne karetki. Ale nikogo nie zabierają. Wiele drzew jest powalonych, inne mają uszkodzone korony, część się pali. Zielony obszar około - mniej więcej 400 na 50 metrów - w ciągu kilku godzin zamieni się w pogorzelisko.

Strażacy walczą z ogniem, a milicjanci zabezpieczają teren. Pomiędzy drzewami leżą szczątki samolotu, walizki, książki, ubrania, buty...

- Dojeżdżając do akcji, ja, jako 22-letni chłopak, myślałem że ci ludzie pouciekali. Dopiero po dwóch... pięciu minutach zobaczyliśmy szczątki palących się ludzi. Dopiero wtedy zrozumieliśmy, że ci wszyscy ludzie zginęli - strażakowi załamuje się głos.

Do jednostki strażacy wrócili wiele godzin później. - Rozeszliśmy się po kątach. Do końca służby panowała cisza – ucina Rutecki.

Jeszcze przez kilka dni strażacy zabezpieczali teren. Na miejscu pracowały służby, które miały ustalić przyczyny katastrofy. - Mówiło się, że na miejsce katastrofy przychodziły tak zwane hieny. Szukali cennych rzeczy, które utracili pasażerowie - załamuje ręce Rutecki.

"Tym razem było inaczej"

30 lat po katastrofie z Markiem Ruteckim wracamy na miejsce zdarzenia. Tam, gdzie runął samolot, stoi pamiątkowy głaz. Drzewa odrosły, choć na zdjęciach lotniczych wciąż widać ślad po pogorzelisku.

Rutecki wciąż pracuje w straży. Brał udział w wielu innych akcjach, jednak 9 maja pamięta doskonale. - To była bardzo ciężka akcja: fizycznie i psychicznie. Wszyscy myśleliśmy, że skończy się jak zawsze, że samolot przyleci, odkołuje i wyląduje. A było inaczej...

W katastrofie w Lesie Kabackim zginęło 172 pasażerów i 11 członków załogi.

Zdjęcie główne: PAP.

Klaudia Ziółkowska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • mmmmm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2017 20:37 ~mmmmm

    antysloik~antysloik

    Mam pomysl dla gimbazy i tych Łyntelygentow co chodza bronic demokracj przesunmy okacie do berlina :-) Bedziecie mieli cisze i spokoj jak u siebie na wsi

    A możesz pisać po Polsku? Bo tego warszawskiego bełkotania nikt nie rozumie Warszawiaczku od pokoleń:)
    Dobrze że Was jest 1% w kraju tylko:)

  • lol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2017 14:30 ~lol



    SPOKOJNY~SPOKOJNY

    Nie ma katastrofy lotniczej, w której popełniony jest tylko jeden błąd. Tu zapewne też było ich więcej, ale...
    Rozpadł się silnik, po błędnie przeprowadzonym remoncie... Minęło 30 lat. Jeżeli nikt nic z tym nie zrobił, to nie rozdrapujmy zabliźnionych ran. PRL to był specyficzny system zależności gospodarczej od międzynarodowych powiązań politycznych. Dziś większość młodego pokolenia tego nie jest w stanie właściwie zrozumieć.
    Głasnost~Głasnost

    To prawda. Sprawę wad remontu silnika długo ukrywano, bo Rosjanie nie byli skorzy przyznać się do winy, a przyczyny były dokładnie takie, jak piszesz. Lotnicy i pasażerowie niech spoczywają w pokoju.
    ech~ech


    Nie. To był błąd konstrukcyjny silnika, na etapie projektu i wykonawstwa. Drugi raz tragiczny wypadek zdarzył się we Włochach (w poblizu obecnej ul. kpt. Lipowczana), samolot z Anną Jantar spadł z tego samego powodu (ukręcenie wału silnika).
    odwrotnie, najpierw Włochy, potem Kabacki

  • Krzysiek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2017 14:25 ~Krzysiek

    smutne~smutne

    Gdyby 20 lat temu zdecydowano się nie inwestować w Okęcie tylko powoli budować nowe lotnisko, miasto miałoby teraz tereny pod zabudowę i infrastrukturę dla ludności z dobrym dojazdem do centrum.


    Jaki tam był i jest "dobry dojazd do centrum"?

  • tatuś

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2017 08:19 ~tatuś

    czy to prawda,że gdyby nie wojskowi to samolot by wylądował w modlinie i by przeżyli?

  • Marian

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2017 22:03 ~Marian

    Antek~Antek

    To jest chore zeby samoloty podchodzily do ladowania przez Ursus , Ursynow , Piastow , Wlochy , Bemowo. Aby patrzec tragedi. Juz dawno okecie powinno byc przeniesione z dala od Warszawy i zabudowan tak jak przesniesli je z Pol Mokotowskich

    Widzę kolega od niedawna w mieście -
    "Pole Mokotowskie".

  • Czterdziestolatka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2017 19:21 ~Czterdziestolatka

    Pamiętam jak dziś cytat ostatnich słów pilota z "Expressu Wieczornego"... (...) "wera, koordynacja, spadamy, to już koniec, żegnajcie"... Te słowa na zawsze wryły mi się w pamięć choć miałam wtedy tylko 13 lat... Do dziś jak sobie przypominam - kula w gardle i łzy... ogromna tragedia... spoczywajcie w spokoju.

  • Antek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2017 17:40 ~Antek

    To jest chore zeby samoloty podchodzily do ladowania przez Ursus , Ursynow , Piastow , Wlochy , Bemowo. Aby patrzec tragedi. Juz dawno okecie powinno byc przeniesione z dala od Warszawy i zabudowan tak jak przesniesli je z Pol Mokotowskich

  • ara

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2017 15:53 ~ara

    antysloik~antysloik

    Mam pomysl dla gimbazy i tych Łyntelygentow co chodza bronic demokracj przesunmy okacie do berlina :-) Bedziecie mieli cisze i spokoj jak u siebie na wsi

    faktem jest, że póki nie spadnie na budynki jakiś samolot to nikt o tym na poważnie nie pomyśli
    potrzeba znowu tragedii, aby przejrzeli na oczy, że to co było dobre 20 lat temu nie będzie dobre za 20

  • ania

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2017 13:23 ~ania

    Kiedy bedzie referendum w warszawie o likwidacji lotnisk na bemowie i okeciu ? Moze nowy prezydent wkoncu cos z tymi uciazliwymi hubami dla wszystkich warszawiakow zrobi

  • smutne

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2017 13:01 ~smutne


    sss~sss

    kapitan Zygmunt Pawlaczyk popełnił koszmarny błąd chcąc wracać na Okęcie a nie lądując w Modlinie. (chociaż na początku chciał lądować na wojskowym w Modlinie) Co prawda nie miał namiarów i nie znał długości pasa ale w tamtych czasach piloci powinni być szkoleni do lądowania na wojskowych bo w PL było tylko kilka cywilnych nie to co teraz w każdym województwie. Mógł też lecieć do Gdańska gdzie miał około 100km zamiast do Warszawy 300km.
    misio~misio


    Jego decyzja wydawała się rozsądna. W Modlinie nie znając długości pasa i bez zabezpieczenia ratowniczego, dużo by ryzykował. Okęcie było tylko 40 km dalej i podchodząc od strony zachodniej dałby radę, problemem okazał się nawrót od strony wschodniej.

    Gdańsk odpadał ze względu na pełne zbiorniki paliwa, nie zdążyłby go zrzucić by próbować przyziemienia.

    Jak widać te 40km okazały się znacznie większym ryzykiem.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dziura "naprawiona" kamizelką od tygodnia czeka na załatanie

Dziura "naprawiona" kamizelką od tygodnia czeka na załatanie

Jadących ulicą Rostafińskich wita nietypowe zabezpieczenie dziury w jezdni. Została oznakowana... odblaskową kamizelką. "Zmyślność ta dech w piersi... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »