Informacje

25.01.2015 12:51 8850 METRÓW PO SCHODACH

Prawie 70 osób wbiegło
na Mount Everest... w Warszawie

SERWISY:

Niech liczby przemówią same za siebie: 41 pięter, blisko 140 metrów w górę i biegacze najtwardsi z najtwardszych. Wielu z nich pokonało ten dystans 65 razy, dzięki czemu osiągnęli wysokość 8850 metrów, czyli nie wyjeżdżając z Warszawy, wbiegli na Mount Everest.

W sobotni poranek, kiedy znaczna część Warszawy jeszcze spała po całym tygodniu pracy, blisko dwustu zapaleńców biegania stanęło na starcie najbardziej ekstremalnego biegu po schodach w historii, jaki odbył się nie tylko w Stolicy, ale i całej Polsce. Bo czy można sobie wyobrazić coś bardziej pokręconego (dosłownie i w przenośni), niż 65-krotne wbieganie na szczyt Hotelu Marriott wąską i duszną klatką schodową?

Wybierz sobie własny szczyt

8850 metrów - na taką wysokość wznosi się najwyższy szczyt świata, Mount Everest. Wspinaczka na tę górę to eskapada na kilka tygodni. Zakładanie baz, aklimatyzacja, ekstremalnie ciężkie warunki atmosferyczne... A gdyby tak to wszystko "ułatwić"? Nad tym zaczęli się zastanawiać członkowie Fundacji Wsparcia Ratownictwa RK. Myśleli i wymyślili. Wystarczy wspiąć się 65 razy na szczyt hotelu Mariott w Warszawie, aby móc powiedzieć, że pokonało się prawie dziewięć kilometrów w górę. W ten sposób narodził się pomysł zorganizowania zawodów Mariott Everest Run, które odbyły się w sobotę, 24 stycznia.

Nie było pomiaru czasu, nie było ścigania się, nie było rywalizacji - było za to dwustu zawodników, którzy mieli jeden cel: wbiec na wybraną przez siebie górę bądź budynek. Do wyboru były Empire State Building (co wymagało trzykrotnej wspinaczki na szczyt wieżowca), Tarnica (1346 m), Kasprowy Wierch (1987 m), Kuh-e Hazar (3728 m), Elbrus (5642 m) czy Noszak (7492 m). Każdy z uczestników biegu podczas zapisów deklarował na jaki szczyt chce wbiec, jednak nic nie stało na przeszkodzie, aby w trakcie zawodów dołożyć sobie kilka podejść.


Było też nużąco

- Bieganie po schodach w tym przypadku diametralnie różni się od innych tego typu zawodów w Polsce - mówi Marcin Kargol, wydawca tvnmeteo.pl i uczestnik Mariott Everest Run. - To pierwsze takie zawody, gdzie celem nie było jak najszybsze dostanie się na szczyt, tylko rozłożenie sił tak, żeby na ten szczyt wejść kilkadziesiąt razy. W pierwszym przypadku boli tylko raz przez kilka minut, dziś zaczęło boleć po kilku godzinach, ale nie był to jakiś wielki ból. Można było się do niego przyzwyczaić. Tym bardziej, że dziś - dzień po zawodach - w ogóle nie odczuwam zmęczenia - opowiada Kargol. - Najważniejszym momentem dla mnie było 20. wejście na szczyt. Pomimo całej tej fajnej atmosfery podczas biegu, zacząłem się zwyczajnie nudzić! Skutek tego był taki, że dołożyłem sobie jeszcze kilka podejść na szczyt i zakończyłem swój udział w zawodach - mówi Marcin. Dodaje też, że towarzystwo na trasie miało niebagatelne znaczenie. - Świetnie się złożyło, że niemalże cały czas wspinałem się z moim kolegą. To motywowało nas obu do tego, żeby nie odpuszczać.

Wszędzie wariaci

Słowo "wariaci" bardzo często można było usłyszeć na hotelowych korytarzach. Padało ono z ust tych, którzy byli uczestnikami biegu, ale także mówili je ci, którzy z boku przyglądali się zmaganiom na schodach. Marcin Krasoń, biegacz i bloger biegowy powiedział otwarcie, że kiedy usłyszał o tych zawodach, nie sądził, że znajdzie się ktokolwiek chętny na to, aby podjąć to wyzwanie.

Przygotowania były ważne

Mówi się, że jeśli chce się biegać szybko, to na treningach trzeba biegać... szybko. Podobnie, jeśli ktoś chce móc biegać długo i wolno, to na treninach powinien również biegać długo i wolno. Jak mówi Paweł Choiński, ultramaratończyk i uczestnik sobotnich zawodów, przygotowanie do biegów po schodach powinno odbywać się również według powyższych zasad.

Jeszcze będziemy się wspinać

Jan Stachurski, organizator zawodów, w rozmowie z Marcinem Kargolem powiedział, że to nie ostatnie słowo twórców imprezy. Biegacze mogą się szykować na rok 2016, bo najprawdopodobniej również będzie szansa na wspięcie się na szczyt Mount Everestu. - Wiemy, że bylibyśmy mile widzianymi gośćmi hotelu w 2016 roku i jeśli tylko znajdziemy siły, to jest duża szansa na spotkanie za rok.

12831 metrów wspinaczki

Wysokość Mount Everestu osiągnęło 68 zawodników. Każdy z nich wspiął się na co najmniej 8850 metrów. Wielu z nich nie poprzestało jednak tylko na tym. Mieli jeszcze kilka godzin do końca limitu czasu i postanowili to skrzętnie wykorzystać. Tym, który zrobił to w sposób najbardziej spektakularny jest Robert Michalski. Biegacz ten przez 24 godziny wspiął się 94 razy na szczyt hotelu, osiągając wysokość 12831 metrów.

<< CZYTAJ TEZ NA TVNMETO >>

Marcin Kargol

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Asz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.01.2015 07:58 ~Asz

    wspaniała impreza. pokonywanie własnych barier. tym razem "tylko 50". w przyszłym muszę to pobić.

  • Jamallo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.01.2015 07:29 ~Jamallo

    Bez sensu, przecież nikt nie wbiega na Mount Everest. Ja bym wchodził.

  • Besucher

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2015 20:28 ~Besucher

    Nie wierze nikomu ! No, no. Rzeczywista, wymierna praca to E=mgh. Chodzilem po schodach Skarpy Krolikarni przed Himalajami.Duzo ciepla.Moc tracona to nawet 500W . W swetrze i czapce wytrzymywałem 3 h trening na 18 st. mrozie. Po 1000m w gore i dol człowiek nie tyle jest zmeczony, co glodny. Pozdrawiam smialkow !

  • nuri

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2015 19:05 ~nuri

    a jak zeszli z tego Mount Everest?

  • Tykwa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2015 15:03 ~Tykwa

    Co to kogo obchodzi, towarzystwo wzajemnej adoracji "patrzcie na mnie jaki to ja jestem wspaniały". Żen.PL

  • Miasto_Wwa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2015 14:14 Miasto_Wwa

    To się nazywa ekstremalne palenie kcal :)

  • Alpinista

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2015 13:58 ~Alpinista

    Kurczę, ja nie musżę biegać na Mount Ewerest. Wystarczy, że wpełznę z zakupami na drugie piętro bez windy i mam dość na pół dnia :(

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samochód pod wiatą - chowa się przed deszczem czy czeka na autobus?

Samochód pod wiatą - chowa się przed deszczem czy czeka na autobus?

Znaleźć miejsce parkingowe w Alejach Ujazdowskich to nie lada wyzwanie, nawet w sobotę. Kierowca białej toyoty postanowił ułatwić sobie zadanie i zaparkował…... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »