Informacje

30.10.2012 15:29 Projekt fundacji "Stocznia"

"Och,
gdyby zamieszkać na MDM-ie..."

SERWISY:

Co zamiast popcornu jadło się w kinie Polonia? Jakie papierosy palił Józef Cyrankiewicz i gdzie była kawiarnia "Uśmiech"? Mieszkańcy osiedla MDM opowiadają o swoim dzieciństwie w głębokim PRL-u. Dzięki fundacji "Stocznia", która nagrała z nimi rozmowy, udało się stworzyć emocjonalną mapę tego osiedla.

- Na placu Zbawiciela był sklep i restauracja rybna – o miejscu, gdzie dziś jest popularny pub Plan B, opowiada pan Wojciech, muzyk z Koszykowej. - Jak umarł Breżniew, poszedłem tam leczyć kaca. W telewizji powiedzieli, że ze względu na jego śmierć, nie wolno grać i śpiewać. Tak się ucieszyłem, że zamówiłem pół litra – opowiada podekscytowany muzyk o przymusowym dniu wolnym w listopadzie 1982 roku.

Wspomnienie pana Wojciecha to tylko jedno z kilkuset, które pracownicy fundacji "Stocznia" nagrali chodząc od mieszkania do mieszkania na osiedlu MDM w 60-tą rocznicę jego otwarcia. W ten sposób powstał zbiór nostalgicznych wspomnień o Warszawie, której już nie ma. Razem tworzą projekt "Mój MDM".

Mieszkańcy tego "sztandarowego projektu socrealizmu" odpowiadają na pytanie "Jak tu się żyło?". W ten sposób powstała emocjonalna mapa osiedla.

Do kawiarni tylko z legitką

- Na naszym bloku powieszono ogromny portret Stalina, od 1 do 6 piętra. Portret przywiązano do okien tak, że w marcu nie dało się ich domknąć. Były porządne szpary. Nikomu oczywiście do głowy nie przyszło, żeby się skarżyć. Nikt nie wiedział wtedy, że to dobrze, że Stalin umarł. Podskórnie dorośli to czuli – tak pan Wojciech wspomina marzec 1953 roku.

Zebrane opowieści najczęściej mają niewiele wspólnego z tym, co można przeczytać w książkach do historii. W większości są to wspomnienia z perspektywy codzienności. Mieszkańcy MDM-u opowiadają o swoim

dzieciństwie, o tym gdzie chodzili, jak się bawili i o tym co wspominają z największą sympatią.

- Tu, gdzie teraz są banki, kiedyś były kawiarnie. Tam, gdzie teraz jest "Batida", kiedyś była kawiarnia "Stylowa". Po drugiej stronie placu Konstytucji była kawiarnia "Niespodzianka". Na rogu, gdzie jest KFC była „Hawana”. Życie wtedy było spokojniejsze. Mniej zwariowane – opowiada pan Michał.

Zamiast popcornu bób

Obok "Stylowej" była również kawiarnia "Uśmiech". Wejść do niej nie mógł każdy. Trzeba było mieć legitymację Związku Młodzieży Socjalistycznej. Tam był szyk i dyskoteka. "Uśmiech" był oblegany z zewnątrz podglądaczami, którzy chcieli się dostać, ale nie mieli legitymacji. To była taka bardzo uroczysta, stalinowska kawiarnia – opowiada na jednym z nagrań pani Magdalena.

Atrakcją dostępną dla wszystkich było za to nieistniejące już kino Polonia, gdzie dziś mieści się teatr. Zamiast popcornu jadło się w czasie filmów gorący bób sprzedawany na ulicy. - Dziś zabraniają nawet sznurowadeł sprzedawać na MDM-ie. Co mi po popcornie w porównaniu do bobu? - z żalem wspomina pan Wojciech.

- Otwarcie MDM-u wyglądało jak odsłonięcie rzeźby. Pół Warszawy przyszło tu na wycieczkę. Moi rodzice wzdychali wtedy "Och, Boże, gdyby tutaj zamieszkać". To się nam wydawało marzeniem nierealnym – tak rok 1952 wspomina pani Alina, której w końcu udało się zamieszkać na MDM-ie. Mieszka tu do dziś. - Proszę pamiętać, że Warszawa wtedy, to było morze gruzu. A tutaj wszystko było różowe, zadbane – dodaje.

Cyrankiewicz palił Winstony

Dlatego na osiedlu mieszkali nie tylko robotnicy, ale i generałowie. – Przyjeżdżał do nich, a do nas na podwórko, swoim mercedesem Józef Cyrankiewicz. Winstony palił. Gdy rzucał niedopałek, trzech nas się rzucało na tego peta. Każdy chciał zapalić – opowiada pan Wojciech i dodaje: – Cyrankiewicz przyjeżdżał sam, bez obstawy. Łysy jak kolano.

Tych i innych historii z MDM-u można posłuchać na profilu "Mój MDM" w portalu społecznościowym Facebook. Oprócz tego w okolicy placu Konstytucji powieszono 25 QR Codów, dzięki temu nagrane historie audio można ściągnąć sobie na komórkę.

- Wydaliśmy też mapę, która pozwala zobaczyć MDM "oczami" mieszkańców. Jest to coś w rodzaju nostalgicznej podróży. Chcemy pokazać tę przestrzeń, jako takie miejsce, w którym się żyje, ale które jest również obciążone przeszłością socjalistyczną – mówi współtwórca projektu "Mój MDM" Jan Wiśniewski.

POSŁUCHAJ HISTORII Z MDM-u NA STRONIE "MÓJ MDM"

A JAK WY WSPOMINACIE DZIECIŃSTWO W WARSZAWIE? CZEKAM NA WASZE MAILE I KOMENTARZE.

Bartosz Andrejuk - b.andrejuk@tvn.pl

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • gaga

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.05.2016 13:28 ~gaga

    Najwiarygodniejsza opowieść Jacka G. Uzupełniam, że ul. Piękną jeździł trajluś. Można nim było dojechać m.in. na ul. Przemysłową, a potem biegło się np. na baseny na Agrykoli. Tuż za Pl.Konstytucji na ul. Marszałkowskiej w stronę Śródmieścia był bar mleczny, w którym można było posmakować pysznych naleśników z serem albo klusek leniwych z masełkiem.

  • śródmiejszczak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.10.2013 21:11 ~śródmiejszczak

    @ ~Kris Warszawiak

    Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa ....

    "warszawiaku"

  • Kris Warszawiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.02.2013 14:38 ~Kris Warszawiak

    MDM to Marszałkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa a nie Warszawska - słoiki.

  • karol P

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.11.2012 14:57 ~karol P

    uzupełnienie do wypowiedzi "jacek G".W rogu pod 2-ką obok ORBISU był mały sklepik z różnymi wodami mineralnymi(leczniczymi) natomiast pod 6-ką nie było WAWELA tylko sklep 22-LIPCA,Wawel był za Placem Zbawiciela obok kina LUNA

  • stan53

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.11.2012 11:38 ~stan53

    MDM podobno był tylko dla "wybrańców" -kim byli Ci którzy tam mieszkali(mieszkają) i dziś to wspominają na forum (myślę o wpisach negujących ta inwestycje i jej założenia)

  • stan53

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.11.2012 11:35 ~stan53

    Do banków na MDM legitymacją jest teraz odPOwiednistan konta

  • Jacek G

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.11.2012 09:56 ~Jacek G

    ....cd.
    Obok pod trójką, przy wylocie ulic Waryńskiego i Śniadeckich było największe w Warszawie biuro PLL "Lot", pod numerem 1. druga "Cepelia" i Fundusz Wczasów Pracowniczych, a pod 2. wielkie biuro "Orbisu". W dwóch budynkach od strony Marszałkowskiej i Pięknej znajdował się kolejny lokal o podejrzanej reputacji i konkurencja dla „Niespodzianki”, czyli restauracja "Habana", rojna przez pół nocy, pełna dziwek, alfonsów, waluciarzy. Aż strach tam wieczorem przechodzić. Wrzaski trwały tam do połowy nocy. Po drugiej stronie mieścił się młodzieżowy klub "Uśmiech" (dawniej była tam elegancka kawiarnia „Stylowa”). Tuż obok jeszcze ulica Piękna z wielkim sklep spożywczy, po jego prawej stronie sklep z butami, a po prawej sklep ze szkłem i porcelaną (jeden z nielicznych, które przetrwału, podobnie jak kwiaciarnia i zakład fryzjerski przy Koszykowej). Po drugiej stronie Pięknej, tuż za „Uśmiechem” był sklep z radiami i telewizorami, sklep z materiałami i moja ulubiona księgarnia, która nadal funkcjonuje).

  • Jacek G

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.11.2012 09:56 ~Jacek G

    MDM, czyli Warszawska Dzielnica Mieszkaniowa, chluba i symbol powojennej odbudowy naszej stolicy, otwarty hucznie w 1952 roku jako miejsce zamieszkania „przodowników pracy socjalistycznej”, a tak naprawdę to głównie partyjnej „góry”, dygnitarzy i różnych ważnych „szych”.
    Opis zacznę od mojego domu pod numerem 6 na Placu Konstytucji, gdzie mieszkałem od 1957 roku. Znajdowały się tu dwa męskie "Galluxy" z odzieżą, "Jubiler", zwykły sklep odzieżowy i "Wawel" ze słodyczami (na obu rogach) oraz słynna na całą okolicę kawiarnia "Niespodzianka", wieczorami tłumnie oblegana przez córy Koryntu i ich liczną klientelę. Widać je było z ulicy jak zasiadają przy okrągłych stolikach w oczekiwaniu na reflektujących na ich wdzięki. Przybytek ten miał aż trzy poziomy. Na przeciwko, pod numerem 5. znajdowały się dwa damskie odzieżowe "Galluxy", sklep "Cepelii", muzyczny z instrumentami (i płytami na pięterku) oraz sklep sportowy. Pod jedynką był hotel "MDM" (nadal jest, choć z kompletnie zmienionym holem, z którego wchodziło się wprost do wielkiej i eleganckiej restauracji „MDM”) oraz placówki holenderskich linii lotniczych KLM i belgijskiej Sabeny, a na dachu umieszczona została słynna w całej Warszawie ruchoma gazeta świetlna, dzięki której nie ruszając się z mieszkania, można było przeczytać najnowsze wiadomości.

  • Mirko

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.10.2012 21:56 ~Mirko

    Tu gdzie teraz jest KFC, była restauracja o nazwie HABANA, a nie HAWANA.

  • antyburak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.10.2012 20:58 ~antyburak

    Knajpa, o której mówi pan Wojciech muzyk z Koszykowej nazwywała się Mesa. Zwykła mordownia, zresztą jak wszystkie knajpy z tego czasu. Ale wszystkie one miały tę zaletę, że nie odwiedzały ich wtedy słoiki, A teraz wszędzie pełno przyjezdnego buractwa. Nawet jak się to zameldowało w Tarchominie, czy nowym Ursusie to i tak pozostanie buractwem.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Nietypowy objazd zalanej trasy. Ze skuterem pchał się do windy

Nietypowy objazd zalanej trasy. Ze skuterem pchał się do windy

We wtorkowy poranek nasz reporter pojechał sprawdzić, czy drogowcy uporali się z wodą, która dzień wcześniej zalała węzeł Marynarska. Był tam świadkiem... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »