Informacje

19.03.2017 08:35 dorwali "Hossa"

"Nie ma takiej osoby, której byśmy nie znaleźli". Kulisy akcji "łowców głów"

SERWISY:

- Nie widzieliśmy jego twarzy, nie mieliśmy stuprocentowej pewności, że to on - mówi o zatrzymaniu Arkadiusza Ł., dowódca Zespołu Poszukiwań Celowych, nazywanego "łowcami głów". Jak udało się namierzyć i zatrzymać poszukiwanego listem gończym "Hossa"? O kulisach ich pracy, z dwoma członkami tej grupy, rozmawiała reporterka TVN24 Małgorzata Mielcarek.

Arkadiusza Ł. zatrzymano na początku lutego na warszawskiej Woli. Według śledczych, mężczyzna jest pomysłodawcą jednej z najpopularniejszych metod oszustw - na tzw. wnuczka i liderem jednej z największych i najprężniej działających grup zajmujących się tym procederem. Jej członkowie - jak wynika ze śledztwa - mają na swoich kontach wielomilionowe wyłudzenia; średnio, przy jednorazowych oszustwach, były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.

Sąd popełnił błąd

"Hoss" usłyszał zarzuty popełnienia, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, czterech oszustw metodą "na wnuczka" na łączną kwotę ponad 1,4 mln złotych. Sąd dość niespodziewanie nie zastosował wobec niego aresztu. Arkadiusz Ł. miał jedynie stawiać się pięć razy w tygodniu na komisariacie policji. Stawił się zaledwie raz. W międzyczasie sąd II instancji przychylił się do argumentów prokuratury, która wskazywała, że "Hoss" powinien zostać aresztowany. Wtedy okazało się, że mężczyzna "zapadł się pod ziemię".

Za Arkadiuszem Ł. wydano list gończy a 20 lutego w jego poszukiwania włączyli się policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych w Poznaniu.

- Sytuacja była na tyle specyficzna, że miał czas, by się ukryć po wyjściu z aresztu. Mieliśmy ponad dwa tygodnie straty do niego - przyznaje dowódca grupy.

Krok po kroku

Pierwsze dni ich pracy to próby odtworzenia tego, co się zdarzyło przez te kilkanaście dni oraz rozpoznanie rodziny "Hossa".

- To co ustaliliśmy, to to, że po podpisaniu dozoru w Poznaniu pozostał tutaj do 17 lutego, po czym został przeniesiony pod Poznań, do jednej z mniejszych miejscowości, gdzie ukrywał się przez kilka kolejnych dni, po czym został przewieziony do Wrocławia. W tym momencie, odtwarzając to wszystko, podjęliśmy decyzję, że nie będziemy się ścigać w taki sposób, tylko wykonamy inne czynności. Udało nam się ustalić to mieszkanie, w którym ostatecznie został zatrzymany. Uznaliśmy, że poczekamy na niego - mówi funkcjonariusz.

"Hoss" do mieszkania na warszawskim Żoliborzu trafił 13 marca w nocy i od tego czasu go ani razu nie opuścił. Wszedł do niego w przebraniu, w stroju pracownika budowlanego. - Wejście odbyło się w sposób totalnie zakamuflowany. Stworzenie takiego kamuflażu w nocy praktycznie całkowicie uniemożliwia identyfikację. Nie widzieliśmy jego twarzy, nie mieliśmy stuprocentowej pewności, że to on. Do samego końca była nutka niepewności czy to na pewno on - przyznaje policjant.

- Zastosował dużą pomysłowość przebierając się za pracownika budowlanego. Nie zmienił jednej charakterystycznej rzeczy, która nas upewniała, że to ta osoba, której szukamy - nie zmienił swojego chodu - mówi drugi z funkcjonariuszy. Środki ostrożności zachowywała też rodzina "Hossa". Jego syn przynosił mu posiłki w nocy, także w kamuflażu.

Bessa "Hossa"

Do zatrzymania Arkadiusza Ł. doszło w czwartek. - Mężczyzna nie stawiał oporu. Był zaskoczony. Wejście do mieszkania odbyło się w sposób siłowy - musieliśmy sforsować drzwi. Wykorzystaliśmy grupę realizacyjną CBŚP, która wykonała to profesjonalnie i dobrze - mówi jeden z "łowców głów" W środku, oprócz "Hossa" zastali jego żonę.

- Wiedzieliśmy, że sam sobie nie poradzi. To osoba, która nie potrafi sama funkcjonować, potrzebuje opiekuna. To nie jest człowiek, który mógłby żyć w samotności, wyjechać od swojego otoczenia - tłumaczy policjant. Jak przyznają "łowcy głów", "Hoss" był trudnym i ciekawym rywalem.

- Była to fajna praca, która dała na końcu dużo satysfakcji i daje wiele doświadczenia w kolejnych poszukiwaniach. Myślę, że każdy z nas z tej sprawy coś dobrego na przyszłość wyniesie - podkreśla oficer operacyjny. Zatrzymanie "Hossa" to kolejny sukces "łowców głów". Wcześniej dzięki nim załapano m.in. Kajetana P. - Nie ma takiej osoby, której byśmy nie znaleźli. To tylko kwestia czasu - podkreśla dowódca akcji.

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL


FC//ec

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • lisu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.03.2017 08:36 ~lisu

    "Jak to się stało że ten kronk został zawężony ?"
    BRAWO PANI REPORTER !!!
    Skąd Pani do nas przyjechała ? I kiedy powrotny PKS odjeżdża ?

  • do puki

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.03.2017 11:40 ~do puki


    luzak~luzak

    Słabe to jak przecier pomidorowy z Włocławka... Od lat nie są w stanie znaleźć dziesiątek osób, Lesław Dziedzic, Krzysztof Ryba, Janusz Flasza, Wojciech Lesiak... w każdym województwie kilka, kilkanaście osób zagrożonych dożywociem... i nic...


    waws~waws

    prawdopodobnie ich skuteczność polega na monitoringu bliskich, rodziny, przyjaciół - stałych miejsc przebywania, oraz inwigilacji elektronicznej. I czekają aż ktoś popełni błąd. Do puki ten ktoś nie popełni błędu jest nie uchwytny. A że człowiek wraca do przeszłości - bliskich. I to jest pewnie ich sukces - czas


    DOPÓKI. Co to jest ta " Puka " ?

  • f47984

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 20:48 ~f47984

    Marian~Marian

    To dlaczego zdecydowana większość zgłoszeń o kradzieże i zniszczenie mienia jest umarzana skoro możecie każdego złapać? Czyżby tylko pisowskie zlecenia były dobrze wykonwane?


    Bo ekipa jest jedna - w Poznaniu. Dlatego dostają tylko najważniejsze sprawy.

  • Marian

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 18:07 ~Marian

    To dlaczego zdecydowana większość zgłoszeń o kradzieże i zniszczenie mienia jest umarzana skoro możecie każdego złapać? Czyżby tylko pisowskie zlecenia były dobrze wykonwane?

  • Karlik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 17:52 ~Karlik

    Pitek~Pitek

    Może wyłamywaczy lusterek z Woli i Bemowa byście złapali? Za trudne?

    Za mała społeczność szkodliwości czy jakoś tam a łowca chce sowitej zapłaty

  • Pitek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 15:49 ~Pitek

    Może wyłamywaczy lusterek z Woli i Bemowa byście złapali? Za trudne?

  • Xxx

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 15:41 ~Xxx

    "Jego syn przynosił mu posiłki w nocy, także w kamuflażu."

    "W środku oprócz "Hossa" zastali równueż jego žone."



    To sie napracowali. Hoss wpadl przez nieostroznosc swojej rodziny. Pochodzili nawet tylko za sladem elektronicznym jego zony, a za samym synem wystarczylo pochodzic fizycznie, skoro wiedzieli, ze tez byl w kamuflarzu. W obu przypadkach bez problemu dotarli do bloku, a potem juz poszlo.

  • waws

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 14:38 ~waws

    luzak~luzak

    Słabe to jak przecier pomidorowy z Włocławka... Od lat nie są w stanie znaleźć dziesiątek osób, Lesław Dziedzic, Krzysztof Ryba, Janusz Flasza, Wojciech Lesiak... w każdym województwie kilka, kilkanaście osób zagrożonych dożywociem... i nic...



    prawdopodobnie ich skuteczność polega na monitoringu bliskich, rodziny, przyjaciół - stałych miejsc przebywania, oraz inwigilacji elektronicznej. I czekają aż ktoś popełni błąd. Do puki ten ktoś nie popełni błędu jest nie uchwytny. A że człowiek wraca do przeszłości - bliskich. I to jest pewnie ich sukces - czas

  • zainiona arka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 13:27 ~zainiona arka

    Nie ma takiej osoby, której byśmy nie znaleźli. To tylko kwestia czasu.
    Fakt. Jednego już szukają 22 lata a on teraz ma 64 więc czas się kończy .

  • Dziadek tetryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.03.2017 12:38 ~Dziadek tetryk

    - Była to fajna praca, która dała na końcu dużo satysfakcji i daje wiele doświadczenia w kolejnych poszukiwaniach
    ==================================
    Takie same słowa mawiał do niedawna mój znajomy, emerytowany policyjny technik kryminalistyki, który całe zawodowe życie zbierał ślady i robił zdjęcia na miejscu różnych przestępstw. Teraz w nagrodę będzie miał "wyrównaną" emeryturę, bo fachu uczył się służąc w niesłusznej ideowo Milicji Obywatelskiej

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samochód pod wiatą - chowa się przed deszczem czy czeka na autobus?

Samochód pod wiatą - chowa się przed deszczem czy czeka na autobus?

Znaleźć miejsce parkingowe w Alejach Ujazdowskich to nie lada wyzwanie, nawet w sobotę. Kierowca białej toyoty postanowił ułatwić sobie zadanie i zaparkował…... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »