Informacje

21.02.2017 06:50 "Potwornie krzyczała"

"Nasze dzieci doznały przemocy". Rodzice oskarżają przedszkolankę

SERWISY:

Zaczęło się od słów, których nie chce słyszeć żaden rodzic przedszkolaka: Przyjrzyjcie się dobrze swoim dzieciom, bo coś jest nie tak.

Sygnał dała jedna z opiekunek pracujących w przedszkolu na Kabatach. Nic dziwnego, że rodzice zaczęli się poważnie zastanawiać nad zachowaniem maluchów. - Nie chciały chodzić do przedszkola, panicznie bały się leżakowania, miały nadwrażliwość na dźwięki - wylicza w rozmowie z nami jedna z matek, która chce zachować anonimowość.

Gdy porozmawiała z dzieckiem, usłyszała koszmarne historie. To samo, według jej relacji, zrobili inni rodzice. - Dzieci opowiadały, że były rzucane na leżaki, przyduszane, bite. Że pani Wanda [imię zmienione - red.] potwornie krzyczała i nie pozwalała w trakcie leżakowania czy podczas posiłków korzystać z toalety, więc dzieci po prostu sikały pod siebie - opowiada. - I bardzo często odbieraliśmy właśnie zasikane dzieci - dodaje.

- Córka prosiła, żebym odbierała ją przed leżakowaniem. Mówiła, żebym zabrała ją z tego przedszkola - opowiada inna matka. Jej dziecko twierdziło, że pani Wanda krzyczała, popychała i dusiła dzieci. - Kiedy zapytałam, czy jej też wyrządziła krzywdę, odpowiedziała, że zrzuciła ją z leżaka - twierdzi.

W listopadzie rodzice spotkali się z dyrekcją. Powtórzyli przerażające historie swoich dzieci. Można je przeczytać w protokole ze spotkania, do którego udało nam się dotrzeć (zmieniliśmy imiona dzieci).

"Oliwia stała się wycofana, wróciła do smoczka. Poniedziałkowe wyjścia do przedszkola poprzedzone były wymiotami".

"Antek był przetrzymywany na leżakowaniu. Nie mógł wyjść do toalety w związku z tym zsikał się na leżak".

"Ewa od połowy września nie chciała chodzić do przedszkola. Powiedziała mamie, że pani Wanda krzyczała jej do uszu, że wszystko to jej wina".

"Swoich powinności dopełniłam"

Pierwsza informacja w tej sprawie dotarła do naszej redakcji w styczniu. Rozmawialiśmy wtedy z dyrektor przedszkola numer 201 przy ulicy Wilczy Dół Anną Zabielską. Na spotkanie przyszła z teczką dokumentów. Pokazała pisma złożone na policji, w prokuraturze i kuratorium, a także protokoły i oświadczenie pani Wandy. Tego ostatniego nie pozwoliła nam jednak przeczytać. Skomentowała tylko: - Pani Wanda wszystkiemu zaprzecza.

Dyrektor stwierdziła też, że zrobiła wszystko, by opiekunka została zawieszona. - Pierwszy sygnał dostałam 25 października. 28 dotarło do mnie zgłoszenie poważniejsze. To był piątek. Na tyle poważnie potraktowałam sprawę, że już 31 października przekazałam ją do komisji dyscyplinarnej - zapewniła w rozmowie z nami.

Podkreśliła też, że sama zgłosiła sprawę policji, a dzieciom i rodzicom zapewniła wsparcie psychologiczne. - Psycholog radziła rodzicom, jak postępować w tej trudnej dla nas wszystkich sytuacji. Przede wszystkim zwracała uwagę na wyciszenie emocji, na to, aby dzieci czuły się bezpiecznie. - Swoich powinności dopełniłam - zapewniała w styczniu.

Efekty? Komisja dyscyplinarna pani Wandy nie zawiesiła, bo ta poszła na zwolnienie. Za to policja i prokuratura rzeczywiście zajęły się sprawą. - Przesłuchujemy zarówno rodziców, jak i pracowników przedszkola, pod nadzorem prokuratury Warszawa-Mokotów - potwierdziła Joanna Banaszewska z mokotowskiej policji. Ale zastrzegła, że nikt nie usłyszał zarzutów.

"Szarpała jedną z dziewczynek"

Mimo że służby o możliwości popełnienia przestępstwa poinformowała dyrektor Zabielska, rodzice uważają, że mogła zrobić więcej i - przede wszystkim - że reagować powinna wcześniej. Wytykają też, że (cytowanego wyżej) protokołu ze spotkania nie dostarczyła policji.

- Gdybyśmy sami nie dostarczyli dokumentu, byłaby to kolejna sprawa zamieciona pod dywan – uważa matka, z którą rozmawialiśmy. I dodaje, że udało się jej dotrzeć do rodziców dzieci, które do przedszkola chodziły dwa lata wcześniej. Oni też mieli skarżyć się na panią Wandę. Miała m.in. szarpać jedną z dziewczynek podczas próby poloneza w 2015 roku.

O tym dyrektor przedszkola nie chciała już z nami rozmawiać. Tymczasem nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na policję zgłosiła się niedawno woźna, która pracowała w tym samym przedszkolu. Już w 2015 roku miała zwracać dyrektor Zabielskiej uwagę na zachowanie pani Wandy. Według jej relacji, dyrektor obiecała, że zajmie się sprawą. Jednak po kilku miesiącach woźna... została zwolniona.

"Dzieci doznały przemocy, proszę państwa"

Na początku lutego sprawa stała się głośna, bo stanęła na radzie dzielnicy. Rodzice złożyli bowiem w urzędzie skargę na dyrektor Zabielską - radni mieli ocenić, czy jest zasadna. Sesja trwała kilka godzin, nie brakowało - co zrozumiałe - emocji.

- Nasze dzieci doznały przemocy, proszę państwa - alarmowała wtedy Agnieszka Orłowska, matka jednego z dzieci.

- My nie rozstrzygniemy, czy w przedszkolu doszło do przemocy. Nie rozstrzygniemy, czy pani dyrektor rzeczywiście dopełniła obowiązków. Komisja rewizyjna nie jest prokuraturą, nie jest policją, organem ścigania, który jest uprawniony do takich rzeczy. Nie mamy narzędzi i nie mamy uprawnień - odpowiadał radny Michał Szpondrowski.

Ostatecznie, 20 radnych uznało, że skarga jest niezasadna, czterech wstrzymało się od głosu. Nikt nie był za.

Burmistrz Ursynowa Robert Kempa, któremu podlegają przedszkola w dzielnicy, nie chce komentować sprawy. Nie odpowiada również na pytanie dotyczące wcześniejszych sygnałów. - Nas interesuje, jak pani dyrektor zareagowała teraz, bo skarga rodziców dotyczy 2016 roku - ucina.

"Znają i monitorują"

O sytuację zapytaliśmy też miejskie Biuro Edukacji. Katarzyna Pienkowska z wydziału prasowego ratusza powiedziała tylko, że ratusz sprawę "zna i monitoruje", ale po szczegóły odesłała do Mazowieckiego Kuratorium Oświaty.

- W związku z pismem rodziców, które wpłynęło 5 grudnia 2016 r., w zgłoszonej sprawie przeprowadzono postępowanie wyjaśniające - odpowiedział jego rzecznik Andrzej Kulmatycki.

Zastrzega, że do 2016 roku na panią Wandę oficjalnych skarg nie było, a kobieta nie prowadzi już zajęć z dziećmi. - Dyrektor przedszkola w dniu 6 listopada 2016 roku poinformowała komisariat policji o zarzutach wobec nauczyciela - przypomina.

Oficjalnych skarg do kuratorium nie było, ale były sygnały. Podczas tej samej sesji jedna z nauczycielek z przedszkola przeczytała oświadczenie, w którym kadra broniła przełożonej. Ale wspomniała też, że już w 2015 roku na biurko dyrektor Zabielskiej trafiła skarga rodziców na panią Wandę.

Nauczyciele nie odnieśli się do zarzutów wobec koleżanki. "Nauczycielka jest zatrudniona w przedszkolu nieprzerwanie od 2002 roku, do czasu związanego z ostatnimi wydarzeniami, nigdy nie była odsunięta od pracy z dziećmi, bo nigdy nie było ku temu podstaw" - napisali jedynie.

Jedni oskarżają, drudzy bronią

Opowieści rodziców chcieliśmy zweryfikować, przede wszystkim w rozmowie z samą zainteresowaną. Pani Wanda wciąż jest jednak na zwolnieniu lekarskim. Próbowaliśmy się z nią skontaktować, ale dyrektor Zabielska stwierdziła jedynie, że "nie ma z nią kontaktu". Nie udało nam się też z pomocą radnych dzielnicy, rodziców ani wcześniejszej współpracowniczki. Pani Wanda nie odpisała też na wiadomość pozostawioną na portalu społecznościowym.

W jej obronie, a także w obronie dyrektorki, wystąpiła na sesji grupa rodziców: - Nie dałabym powiedzieć na temat tego przedszkola złego słowa. Jest mi naprawdę wstyd za rodziców, którzy eskalują problem. 14 lat funkcjonowania, dyrektor Zabielska, która tworzyła to miejsce od podstaw, jest oskarżona przez - na szczęście - niewielką liczbę rodziców o takie rzeczy... Jest mi naprawdę przykro! - mówiła emocjonalnym tonem Ewa Żak, matka jednego z przedszkolaków.

Odczytała też list, który przygotowali rodzice z jednej grupy. Pismo jest wyrazem solidarności z dyrektorką przedszkola. Oskarżenia wobec pani Wandy skomentowała krótko: - To była fajna pani. Czasem krzyczała, ale nie było mowy o przemocy.

Klaudia Ziółkowska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Mamuska

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 22:32 ~Mamuska

    tomek65~tomek65

    Moja żona jest nauczycielką w przedszkolu. To co teraz wyprawiają dzieci przechodzi ludzkie pojęcie. Klną, szarpią, wyzywają się nawzajem
    bija nauczycielkę. Co ciekawe rodzice po zwróceniu im uwagi, że dziecko jest agresywne też reagują agresją w stosunku do nauczycielki. Wyobrażają sobie, ze ich dziecko jest wyjątkowe i tylko jemu należy poświęcać uwagę. Z roku na rok jest coraz więcej rodziców, którzy pozwalają dzieciom w domu na wszystko, a potem płacz bo w przedszkolu dziecko musi zachowywać się zgodnie z zasadami a nie robić co się mu chce w danej chwili. I jeszcze jedno - drodzy rodzice przedszkole i szkoła nie są po to aby wychowywać za was wasze dzieci.

    Potwierdzam sam sprawdzilem, agresja dzieci slownictwo. No i przychodzi tatusz szanowny z mamusia. Ledwo zdazylem na drzewo wejsc bo by mnie zagryzl. Mamusia jednokomorkowa lalunia, tatus agresywny rzeznik. Dziecko znac sie na handlu jak nikt, cytaty z literatury nie sa mu obce....
    Jednostka agresywnie napedza przedszkolna strukture mafii. Nie da sie nad tym zapanowac . Jedna osoba w stadzie i destrukcja gotowa. Dzieci sa mile i cudowne kochane . Kazde jest inne nie ma zlech dzieciakow ale ile ine kosztuja uwagi. Daja maluszki popalic,oj daja. Rodzice powinni pomagac rozwiazywac problemy a nie doprowadzac do eskalacji medialnej.

  • Alimenciarz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 22:17 ~Alimenciarz

    agkykfgkytf~agkykfgkytf

    ktoś pod dyrekcją kopie dołki bo szykuje sobie ciepłą posadkę, niestety...

    Kto pod kims dolki kopie sam w nie wpada

  • Przedszkolanka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 21:51 ~Przedszkolanka

    domi~domi

    Natychmiast zabrałabym dziecko z takiego przedszkola. Co to za rodzice? Dzieci zgłaszają, że są szarpane itp. a rodzice nadal je tam prowadzają? Chore! Nie wydaje mi się że wszyscy rodzice są w tak podbramkowej sytuacji że jeśli nie zaprowadzą dziecka do przedszkola to nie mają co z nim zrobić.

    Tak dziala patologia spoleczna

  • Mateusz przedszkolak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 21:44 ~Mateusz…

    rodzic~rodzic

    I tak jak to w edukacji zwykle bywa wszystko zostanie zamiecione pod dywan - to tylko kwestia czasu. Solidarność zawodowa nade wszystko. Szanowni redaktorzy pogrzebcie w kuratorium, prokuraturze (wystarczy nawet tylko naszej warszawskiej) to dowiecie jak wiele spraw dotyczących przedszkoli i szkół jest wyciszanych. Uzasadnienia są co najmniej szokujące dla zwykłego obywatela. No chyba, że kwestia pobicia kończy się w szpitalu lub na cmentarzu - wówczas okazuje się, że organy nadzorcze są zaskoczone, bo przecież nikt nic nie wiedział. I pozostają tylko szczytne hasła, którymi każdy sobie gębę wyciera, że "Dziecko to nasze największe dobro".

    No dobra ale o co Ci chodzi w koncu.

  • ella

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 20:07 ~ella

    Moi drodzy w dzisiejszych czasach być może rodzice przesadnie chronią swoje dzieci. Dzieci są różne ciche - manekiny oraz te żywe, dociekliwe potrzebujące większej uwagi.Nauczyciel w przedszkolu czy też w szkole powinien być autoryteten dla dzieci a nie straszydłem. Nie może być tak, że dziecko jak niegrzeczne to do ciemnego schowka na leżaki.
    Wiem, że to trudny zawód ale przecież nikt nikogo nie zmusza do pracy z dziećmi.
    A te dzieci przeszły niezłą gehennę. Rodzice dzieci, którzy\e nie doświadczyły przemocy w tym przedszkolu niech lepiej dopytają swoje dzieci. dzieci zwykle są dodatkowo i perfidnie zastraszone przez taka osobę aby właśnie one czuły się winne.

  • agkykfgkytf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 19:34 ~agkykfgkytf

    ktoś pod dyrekcją kopie dołki bo szykuje sobie ciepłą posadkę, niestety...

  • rodzic

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 17:42 ~rodzic

    I tak jak to w edukacji zwykle bywa wszystko zostanie zamiecione pod dywan - to tylko kwestia czasu. Solidarność zawodowa nade wszystko. Szanowni redaktorzy pogrzebcie w kuratorium, prokuraturze (wystarczy nawet tylko naszej warszawskiej) to dowiecie jak wiele spraw dotyczących przedszkoli i szkół jest wyciszanych. Uzasadnienia są co najmniej szokujące dla zwykłego obywatela. No chyba, że kwestia pobicia kończy się w szpitalu lub na cmentarzu - wówczas okazuje się, że organy nadzorcze są zaskoczone, bo przecież nikt nic nie wiedział. I pozostają tylko szczytne hasła, którymi każdy sobie gębę wyciera, że "Dziecko to nasze największe dobro".

  • Rene

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 16:27 ~Rene

    To była fajna pani.Czasem krzyczała , ale nie było mowy o przemocy. Co to ma znaczyć ????? przedszkolanka niema prawa krzyczeć na dzieci !!!

  • Zbok

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 16:16 ~Zbok

    WB1~WB1

    A wystarczy zamontować w salach monitoring z nagrywaniem dźwięku i zostaną wyeliminowane takie zachowania.

    Mam nadzieje , ze w Twojej toalecie masz juz taka instalacje. Kreci Cie to co?

  • Wanda

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 16:15 ~Wanda

    dla dobra dzieci~dla dobra dzieci

    RODZICE MAJĄ RACJE - ZWOLNIĆ TAKĄ PRZEDSZKOLANKĘ ORAZ NAŁOŻYĆ DODATKOWY ZAKAZ PRACY Z MALUSZKAMI

    Maluszki wyslac na teapie razem z chorymi rodzicami.
    I nie przyjmowac ich do przedszkola . Ustanowic zakaz dla takich rodzicow , taka czarna lista. W spoleczenstwie nie ma miejsca dla takich agresywnych ludzi.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Mistrz parkowania przed komisariatem. Nie zainteresował policjantów

Mistrz parkowania przed komisariatem. Nie zainteresował policjantów

Przejechał radiowóz, przeszedł policjant. Honda zaparkowana w taki sposób, że ograniczała widoczność i blokowała chodnik, nie wzbudziła zainteresowania... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »