Informacje

27.02.2016 19:47 usłyszał zarzuty

Kajetan P. przyznał się do winy.
Nie chce pomocy adwokata

SERWISY:


Kajetan P. złożył w sobotę wyjaśnienia w siedzibie Prokuratury Okręgowej. Jak informuje prokuratura, 27-latek przyznał się do zabójstwa. Stwierdził też, że nie chce pomocy adwokata. Wieczorem sąd zadecydował, że przedłuży P. areszt tymczasowy do 25 maja.

W sobotę chwilę przed godziną 10 Kajetan P.został przewieziony z aresztu na Rakowieckiej do prokuratury. Tam złożył wyjaśnienia.

- Dzisiaj Kajetan P. usłyszał zarzut zabójstwa Katarzyny J. w dniu 3 lutego. Przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia zbieżne z zebranym materiałem dowodowym - powiedział Wojciech Sołdaczuk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Prokurator zaznaczył, że śledztwo jest w toku, dlatego szczegółów wyjaśnień złożonych przez Kajetana P., nie może zdradzić. - Być może będą podane na późniejszym etapie postępowania - stwierdził Sołdaczuk.

Nie chce adwokata

Jak relacjonowała reporterka TVN24 Małgorzata Telmińska, Kajetan P. odmówił skorzystania z usług adwokata, który stawił się na przesłuchanie w prokuraturze.

Potwierdził to dotychczasowy obrońca mec. Tadeusz Wolfowicz, który podkreślił, że to "suwerenna decyzja" podejrzanego. Zarazem zwrócił uwagę, że zapewne P. będzie wyznaczony obrońca z urzędu.

Kodeks postępowania karnego stanowi bowiem, że "oskarżony musi mieć obrońcę, jeżeli jest nieletni; głuchy, niemy lub niewidomy oraz gdy zachodzi uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności". Ponadto obrońcę przed sądem okręgowym musi mieć oskarżony o zbrodnię zabójstwa.

Areszt przedłużony

Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów wniosek o przedłużenie aresztu dla Kajetana P. do trzech miesięcy. Uzasadniając ten wniosek, Sołdaczuk wyjaśnił, że przestępstwo zagrożone jest wysoką karą, obawą ucieczki i ukrywania się podejrzanego.

Sąd zebrał się po południu. Jak powiedziała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie Ewa Leszczyńska-Furtak, areszt - zastosowany wcześniej przy zarządzeniu poszukiwania go - przedłużono do 25 maja.

Według niej powodem decyzji były: wysokie uprawdopodobnienie popełnienia zarzucanego mu czynu oraz chęć zapobieżenia popełnienia przez niego innego ciężkiego przestępstwa przeciw życiu i zdrowiu. - Z wyjaśnień podejrzanego wynika bowiem, że popełniłby on ponownie takie przestępstwo - dodała, nie ujawniając szczegółów.

Sędzia podkreśliła, że sąd wziął też pod uwagę obawę ucieczki podejrzanego oraz ustawową przesłankę stosowania aresztu, jaką jest grożąca mu wysoka kara, a także konieczność poddania go badaniom sądowo-psychiatrycznym.

Jak dodała sędzia, P. przydzielono obrońcę z urzędu.

Czekają na sekcję zwłok

Najprawdopodobniej podejrzany zostanie poddany także opinii sądowo-psychiatrycznej. Prokuratura nie wyklucza, że biegli będą wnioskować o obserwację mężczyzny, która może potrwać co najmniej 4 tygodnie. Śledczy czekają na ostateczny wyniki sekcji zwłok.

Kiedy rozpocznie się rozprawa? Nie wiadomo, ale jak mówią prawnicy na pewno będzie to ciekawy i skomplikowany proces. Za zabójstwo podejrzanemu grozi dożywocie.

Zatrzymany na Malcie

W ubiegłym tygodniu mężczyznę, za którym wystawiono europejski nakaz aresztowania i tzw. czerwoną notę Interpolu, zatrzymano w stolicy Malty, La Vallecie. 18 lutego maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję.

27-latek., który pracował w jednej z wolskich bibliotek, jest podejrzany o to, że na początku lutego zamordował lektorkę języka włoskiego Katarzynę J. Następnie jej ciało z odciętą głową przewiózł taksówką do wynajmowanego mieszkania na Żoliborzu. Tam odkryli je strażacy, wezwani do pożaru.

Z ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna na Maltę przypłynął 9 lutego, promem z Sycylii. Planował przedostać się do Afryki Północnej. Ostatecznie wpadł na dworcu, gdy próbował przesiąść się w inny autobus. Wcześniej był w biurze podróży i tunezyjskim konsulacie, w którym zgłosił zaginięcie paszportu i prosił o pozwolenie na przedostanie się do Tunisu - jak tłumaczył - do polskiej ambasady. Nie wyrażono na to jednak zgody.

W piątek po południu 26 lutego Kajetan P. został przetransportowany z Malty do Warszawy samolotem wojskowym CASA. CZYTAJ WIĘCEJ.

Główne zdjęcie: Marcin Obara/PAP


ran/PAP/jb/gp

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • damazy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.04.2016 17:56 ~damazy

    Przyznał się do winy, a teraz będzie proces przez pół roku żeby wszystkie mendy prawnicze mogły sobie zarobić i zyskać trochę sławy

  • aaa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.03.2016 13:41 ~aaa

    Bardziej współczuję rodzinie dziewczyny, która w brutalny sposób została zamordowana. Kajetan żyje i ma się dobrze, rodzina ma możliwość widzenia się z nim, a jak ma żyć rodzina dziewczyny, która tak smutno skończyła swoje życie.

  • Mam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.03.2016 11:16 ~Mam

    A mi jest Go szkoda,biedny chłopak moim zdanie jest chory i strasznie się pogubił.Szkoda,że nikt wcześniej Mu nie pomógł,podobno tyle osób widziało,że się zmienił...całe życie przed Nim i przed Tą młodą dziewczyną...mam nadzieję,że Mu pomogą mimo,że zrobił tak makabryczną rzecz ja Mu współczuje szkoda przystojnego i młodego faceta...

  • Kasia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.02.2016 21:34 ~Kasia

    bardzo przykre, rowniez wspolczuje rodzinie Kajetana. Nie sadze zeby oni w jakikolwiek sposob ponosili za niego wine. A kwestie jego winy czy tez ewentualnej choroby psychicznej, nalezy pozostawic ekspertom, a nie naszym wlasnym subiektywnym odczuciom. Stala sie wileka tragedia, i nie czas teraz na wyrzucanie swoich frustracji, ale na zastanowienie sie, jak tego typu sytuacji uniknac w przyszlosci.

  • Kasia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.02.2016 21:29 ~Kasia

    joanna~joanna

    Bardzo współczuję jego rodzicom. Trudno sobie wyobrazić co oni przeżywają. Sily Państwu życzę.

  • marti_el

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.02.2016 19:09 ~marti_el

    Mówcie co chcecie, ale na gołe oko widać, że on jest chory. Biedny chłopak,to nie jest żadne zagranie z jego strony,by uniknąć kary. Bo tak ją dostanie.przyznał,też że zabijałby dalej, wiec nie kręcił jakoś. Odrzucił najklepszego adwokata, (musial miec jakis powod), albo rodzicom na zlosc, albo jest przekoanny o swej mocy (taka mania psychiczna),ze on sam moze sobie pomoc,obronic sie. W jednym artykule napisali troszke wiecej uchylili rabka z przesluchania,i wychodzi na to,ze nawet nie trzeba doswadczonego psychiatry czy obserwacji,zeby widziec,ze on robil wszystko chaotycznie i ze wszystkie te zachowania są mocno nienormalne. Nie muszą z niego robic niepoczytalnego na potrzeby mamy,ktora jak zarzucali ludzie ze bedzie z niego robic niepoczytalnego. Nie potrzeba mamy, on JEST CHORY. I to zostalo przeoczone,moze wlasnie przez rodzicow, ale tez nie chce ich oskarzac,bo niewiadomo co naprawde spowodowalo,ze taki sie stal. Cos mu na glowe uderzylo. Gdyby byl podstępnym psychopatą,to robil by wszystko by wyjsc z wiezienia, bralby tego adwokata,nie przyznalby sie,ze chcialby wiecej ofiar zabic.udawalby pokorę,zal zeby jaknajszybciej wyjsc. Jego zachowanie jest zupelnie sprzeczne,i juz mowią że z tym panem będzie potęzny problem by go rozgryść. wspolczuje rodzinie tej dziewczyny,ale tez wspolczuję matce.ciekawe czy sie z nim juz widziala i czy w ogole chcial ją widzieć.

  • psycholog

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2016 20:35 ~psycholog

    choroba psychiczna kajetana na bank. jakiś rodzaj schizofrenii. rodzice napewno wiedzieli o jego chorobie.ważniejszy był biznes. a chłopak żył we własnym świecie. co rodzina nie widziała,że ostatnio się dziwnie zachowywał? dziwactwa to początek choroby psychicznej.

  • joanna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2016 17:38 ~joanna

    Bardzo współczuję jego rodzicom. Trudno sobie wyobrazić co oni przeżywają. Sily Państwu życzę.

  • kaktus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2016 17:23 ~kaktus

    Wyrachowany gosc, ktory nie docenil tego co mial. Zero poszanowania dla zycia, zero wspolczucia dla wlasnej rodziny. Egocentryk przekonany o swojej wyzszosci nad innymi. Nie zasluguje na tyle uwagi w mediach.

  • nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.02.2016 14:37 ~nick


    milicia~milicia

    gdyby była kara śmierci to by nie doszło do tragedii bo kara śmierci odstrasza większość bandytów przed dokonaniem zbrodni. szkoda że aby mieć taką ochronę trzeba być bandytą a nie zwykłym człowiekiem
    nick~nick

    Chrzanisz bo kara śmierci nie odstrasza nikogo. Wystarczy na USA spojrzeć.

    U nich nie ma tygodnia bez strzelaniny tylko w Polsce nawet nie informują o tym. A na karę śmierci to można i czekać 40 lat w Stanach.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Taki będzie Sezam w nowej odsłonie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Nie chcą pracować na czarno

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zagrali "Skrzypka..." na placu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: W hołdzie polskiej inżynierii

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Tak obezwładniali nożownika

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Pożegnanie starych kolejek

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Huk i brzęk tłuczonego szkła

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Sportowe BMW na środku trawnika. Tuż pod znakiem zakazu

Sportowe BMW na środku trawnika. Tuż pod znakiem zakazu

W okolicy Płyty Desantu wzdłuż Wisłostrady kierowca sportowego BMW porzucił auto na trawniku. – Samochód stoi mimo, że znajdują się tu znaki zakazu... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »