Informacje

15.01.2017 10:33 110 lat temu urodził się Janusz Kusociński

Bohater stadionów i II wojny światowej

SERWISY:


"Na stadionie kierowała mną ambicja i miłość do ojczyzny. Wolałbym paść, byle tylko zwyciężyć" - mówił sanitariuszce ranny we wrześniu 1939 roku Janusz Kusociński. Mistrz olimpijski z 1932 roku w biegu na 10 km urodził się w Warszawie 110 lat temu.

W Muzeum Sportu i Turystyki w Centrum Olimpijskim są dwa najcenniejsze eksponaty należące do mistrza igrzysk w Los Angeles z 1932 roku - dyplom jaki otrzymał za zwycięstwo i stoper, z którym się prawie nie rozstawał.

- 31 lipca 1932 roku Kusociński staje na starcie biegu na 10 000 m. Na koszulce ma numer 364 - cyfry łącznie dają jego ulubioną trzynastkę, w ręce - stoper. Do pokonania ma niesamowitych Finów - Volmariego Iso-Hollo i Lauriego Virtanena. Ale od 15. okrążenia walczy przede wszystkim z okropnym bólem stóp - to wina nowych butów. Mimo to wpada na metę pierwszy, bijąc rekord olimpijski i Polski, który przetrwa aż 22 lata (30.11,4). Niestety, złoty medal został skradziony z katedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście w Warszawie w roku 1981 - przypomniał w przededniu rocznicy urodzin Kusocińskiego Maciej Płuska z Muzeum Sportu i Turystyki.

Z kolejarskiej rodziny

Dodał, że podobnie jak ze stoperem, "Kusy" (przydomek ten nosił od początku kariery) nie rozstawał się z figurką św. Antoniego. Otrzymał ją w dniu startu od ks. Bronisława Krzemińskiego, proboszcza parafii Matki Bożej Jasnogórskiej w Los Angeles, po porannej mszy. Przyszedł do kościoła razem z Jadwigą Wajsówną, pierwszą kobietą na świecie, która rzuciła dyskiem ponad 40 m, a w 1932 roku zdobyła brązowy medal igrzysk.

Wielka kariera, urodzonego 15 stycznia 1907 roku w wielodzietnej rodzinie urzędnika kolejowego Klemensa i Zofii ze Śmiechowskich, Kusocińskiego (miał dwóch braci i trzy siostry) rozpoczęła się w 1928 roku. W klubie Warszawianka dostał się pod opiekę estońskiego olimpijczyka oraz trenera Aleksandra Klumberga i poznał na bieżni Stanisława Petkiewicza, z którym bezustannie rywalizował. Mimo szybkich postępów nie zdążył zakwalifikować się do ekipy na igrzyska w Amsterdamie (1928), czego zawsze żałował.

Na swoją wielką formę musiał czekać do 1932 roku. Z powodu choroby wcześniejsze sezony miał stracone. Start w Los Angeles był nagrodą za upór i umiejętność walki z kontuzjami. Efekty morderczego treningu były imponujące. Jeszcze przed wyjazdem do USA ustanowił dwa rekordy świata: na 3000 m - 8.18,8 i na 4 mile - 19.02,6. Kilka miesięcy przed wybuchem wojny "Kusy" dwa razy poprawił rekord Polski na 5000 m.

Ochotnik z kategorią D

Ma 32 lata i... wojskową kategorię D, ale 1 września zgłasza się w Cytadeli i błaga, by przyjęli go do 360. Pułku Piechoty. Jest kapralem, bierze udział w obronie Okęcia. Kilka dni przed kapitulacją zostaje dowódcą plutonu w Forcie Czerniaków. Zostaje poważnie ranny w udo, mdleje z upływu krwi. Zofia Biernacka, organizatorka punktu opatrunkowego na Sadybie, wspominała na łamach "Stolicy" z 1967 roku, że poprosił ją, by ukryła go u siebie w domu. Mieszkał na Sadybie kilka tygodni.

"Budynek przy ul. Marszyńskiej był przepełniony rannymi żołnierzami. Zofia Biernacka przeprowadzała wieczorny obchód. Poczułam, że ktoś mnie chwycił za fartuch i usłyszałam głos: Proszę mnie ratować. Ja jestem Janusz Kusociński. W czasie zmiany opatrunku patrząc na te jego małe i szczupłe nogi zastanawiałam się, jak mógł on zdobyć takie światowej miary sukcesy. Nawet zrobiłam na ten temat uwagę w czasie opatrunku. Usłyszałam wtedy odpowiedź: Na stadionie kierowała mną ambicja i miłość do ojczyzny. Wolałbym paść, byle tylko zwyciężyć" – napisał Maciej Piekarski w książce "Samotna placówka".

Śmierć w Palmirach

26 września 1939 roku fort zajęli Niemcy, w gruzach zginęło 20 obrońców. Tutaj został ranny "Kusy", co upamiętnia obelisk odsłonięty w 1989 roku.

W marcu 1940 roku gestapo aresztowało Kusocińskiego w bramie domu, w którym mieszkał, przy ul. Noakowskiego 16. Mimo prawie trzymiesięcznego śledztwa nie wydał nikogo z towarzyszy walki, zachowując wysoce moralną i patriotyczną postawę. Zbity, zmaltretowany i niechodzący już o własnych siłach mistrz olimpijski został włączony do transportu, który partiami w dniach 20-21 czerwca kierowano do Palmir na miejsce masowej egzekucji.

W stolicy nie brakuje imprez dla biegaczy:

PAP/skw/mś

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Axel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.01.2017 15:05 ~Axel

    Fantastyczny człowiek !

  • Jaro

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.01.2017 14:57 ~Jaro

    To były czasy kiedy Kenijczycy jeszcze nie startowali tylko żyli w buszu. Teraz na każde zawody w Polsce przyjeżdża grupa z Afryki. O zajęciu miejsca w pierwszej 10-tce Polak można pomarzyć.

  • punio1

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.01.2017 14:10 punio1

    Czesc Jego pamieci.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Parkowanie "po królewsku". Zastawił chodnik, bo robił zakupy

Parkowanie "po królewsku". Zastawił chodnik, bo robił zakupy

To Wilanów, więc postanowił zaparkować "po królewsku". Kierowca tej hondy jak gdyby nigdy nic zostawił auto na chodniku przed sklepem.... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »