Informacje

12.01.2017 10:20 Ministerstwo odpowiada na apel

Alarmy smogowe pozostaną bez zmian,
bo... trzeba by je ogłaszać za często

SERWISY:

Minister Środowiska nie obniży poziomów, po przekroczeniu których ogłasza się alarm smogowy. Urzędnicy uznali, że byłoby to działanie nieskuteczne, bo... alarm trzeba by ogłaszać zbyt często. Apelował o to Greenpeace i organizacje zajmujące się ochroną zdrowia.

Od kilku dni znów głośno jest o trującym smogu, po tym jak w weekend normy zanieczyszczenia powietrza zostały poważnie przekroczone. Według ekspertów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w ostatnią niedzielę odnotowano najwyższe stężenie szkodliwych pyłów w województwie mazowieckim w ostatnich kilkunastu latach.

Jednym z problemów w walce ze skutkami smogu, jak podkreślają organizacje ekologiczne, są zbyt wysokie poziomy, przy których ogłasza się alarmy. Dopuszczalna norma dobowa stężenia pyłów PM10 to 50 mikrogramów na metr sześcienny (µg/m3). Tymczasem tzw. poziom informowania to 200 µg/m3, a poziom alarmowy – 300 µg/m3.

Ministerstwo głuche na apel

Dlatego fundacja Greenpeace Polska i organizacje zajmujące się ochroną zdrowia zwróciły się do Jana Szyszki, ministra środowiska, z apelem o obniżenie tych poziomów. Ich zdaniem alarm smogowy powinien być ogłaszany już przy średniodobowym stężeniu 100 µg/m3, czyli przy dwukrotnym przekroczeniu dopuszczalnych norm.

Ale resort odpowiadający za stan powietrza w Polsce pozostaje głuchy na ten apel.

Fundacja Greenpeace Polska opublikowała w środę odpowiedź na swój apel, którą dostała z Departamentu Ochrony Powietrza i Klimatu Ministerstwa Środowiska.

Agnieszka Sosnowska, dyrektor tego departamentu, na trzech stronach szczegółowo opisała obowiązujące w Polsce prawo i działania podejmowane przez resort środowiska na rzecz ochrony powietrza i odpowiednie służby.

"Zauważyć należy także, że w związku z nagminnym występowaniem w Polsce, w okresie jesienno-zimowym przekroczeń poziomów dopuszczalnych dla pyłu PM10, wprowadzenie poziomu alarmowego dla tego zanieczyszczenia na poziomie poniżej 300, a nawet 100 µg/m3, byłoby działaniem nieskutecznym. Powodowałoby bowiem konieczność częstego ogłaszania stanu alarmowego. Ze względu na skalę zjawiska może powodować to, że społeczeństwo szybko przyzwyczai się do tego stanu rzeczy i nie będzie reagować na sytuacje, kiedy stężenia pyłu są przekraczane wielokrotnie i nie będzie traktować przekroczeń norm jakości powietrza jako sytuacji nadzwyczajnej" – czytamy.

Minister "stłukł termometr"

Ministerstwo podkreśla, że służby podejmują odpowiednie działania już przy przekroczeniu dopuszczalnych norm. "Wprowadzone w 2012 r. do polskiego prawodawstwa rozszerzone mechanizmy informowania społeczeństwa przez wyspecjalizowane jednostki, jak Inspekcja Ochrony Środowiska oraz wojewódzkie zespoły zarządzania kryzysowego, o ryzyku wystąpienia oraz o wystąpieniu przekroczenia norm nie tylko poziomów alarmowych i informowania, ale także poziomów dopuszczalnych i docelowych, wydają się wystarczające".

Tymczasem we wtorek premier Beata Szydło poinformowała, że problemem smogu na najbliższym posiedzeniu zajmie się rząd. "W związku z zaistniałym zagrożeniem związanym z wysokim stężeniem zanieczyszczeń powietrza (smogiem) na znacznym obszarze kraju" szefowa rządu zwróciła się do przewodniczącego Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów wicepremiera Mateusza Morawieckiego "o wprowadzenie pod obrady najbliższego KERM tej kwestii w celu przygotowania stosowanych rekomendacji dla Rady Ministrów na 17 stycznia 2017 r.".

Nie wiadomo więc, po jakie środki zamierza sięgnąć rząd, za to wiadomo już, po jakie nie sięgnie minister środowiska, który hołduje zasadzie "stłucz termometr, nie będziesz miał gorączki". Chyba, że Beata Szydło zachęci go do zmiany zdania. List, który resort wysłał do Greenpeace nosi datę 4 stycznia, a więc powstał jeszcze przed deklaracją premier rządu.

"Wyraz niezwykłej arogancji"

"Zmiana ta może doprowadzić do realnej poprawy zdrowia publicznego i umożliwić osobom z grup ryzyka podjęcie działań zmierzających do ochrony zdrowia w dniach o wysokim natężeniu zanieczyszczeń powietrza" – czytamy w apelu, który został wysłany do ministerstwa jeszcze w listopadzie zeszłego roku.

"W Polsce oddychamy najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w całej Unii Europejskiej. Z analiz Europejskiej Agencja Środowiska (EEA) wynika, że z tego powodu co roku przedwcześnie umiera ok. 47 tys. osób. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 33 z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w UE znajduje się w naszym kraju. Smog przyczynia się m.in. do rozwoju chorób układu krążenia, układu oddechowego oraz chorób neurologicznych i onkologicznych" – napisali autorzy apelu, podpisanego przez szefów Polskiego Towarzystwo Chorób Płuc, Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego, Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, Polskiej Ligi Walki z Rakiem, Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POCHP.

Dlatego działaczom ekologicznym trudno ukryć irytację po odmowie ministerstwa.

- Próżno w stanowisku ministerstwa szukać odniesienia do tego, co w apelu najważniejsze: potrzeby ochrony zdrowia publicznego. Zignorowanie wspólnego głosu kardiologów, neonatologów, neurologów, onkologów, pediatrów oraz pulmonologów, wskazujących, że epizody smogowe powodują liczne zagrożenia dla zdrowia, to wyraz niezwykłej arogancji. Osoby z grup ryzyka nie dostaną realnego dostępu do informacji pomagających im chronić zdrowie, a nawet życie, bo taką informację należałoby kierować do nich zbyt często. Logika tego rozumowania poraża - skomentował Paweł Szypulski z Greenpeace.

Możliwe kary dla Polski

Nasz kraj od dawna ma problem z utrzymaniem czystości powietrza. W połowie ubiegłego roku Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi o przekroczenia w latach 2007-13 dobowych wartości dopuszczalnych dla stężenia w powietrzu pyłów PM10 w 35 z 46 stref jakości powietrza oraz przekroczenia rocznych wartości w dziewięciu strefach. Jak poinformowało we wtorek RMF, wyrok w tej sprawie może zapaść jeszcze w tym roku. Według rozgłośni "Bruksela wskazuje też na brak informacji wskazujących na to, że sytuacja ta uległa poprawie".

Obniżenie poziomów "informowania" i "alarmowego" mogłoby poprawić wizerunek Polski w oczach urzędników z Brukseli.

Zobacz też: "Smogowozy sprawdzają, czym palą warszawiacy"

pm/r

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ziutek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.01.2017 09:43 ~ziutek

    jack~jack

    Witam,
    Powodów jest kilka ale jeden jest znany tym co się zajmowali planowaniem przestrzennym i zagospodarowaniem terenów korytarzy powietrznych które miały za zadanie przewietrzyć miasto. Ale przez ostatnie kilkanaście lat te tereny s a zabudowywane bezmyślnie przez tych co dadzą więcej

  • dssdsd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.01.2017 04:11 ~dssdsd

    taqyz7~taqyz7

    Stary już jestem, ale wytłumaczcie mi dlaczego na przemysłowej Woli 40 lat temu nie było smogu, a teraz gdy nie ma przemysłu smog jest?


    1. Za socjalizmu smog był symbolem rozwoju przemysłowego kraju. To nie było złe, tylko dobre.

    2. Był zakaz informowania o wpływie smogu na zdrowie.

    3. Rozróżniaj emisję niską i wysoką. Przemysł ma wysokie kominy, gdzie zanieczyszczenia inaczej się rozprzestrzeniają. Obecnie problem jest z niską emisją, czyli taką z domów jednorodzinnych.

    4. Nie było tylu plastików, które spalano w piecach.

  • nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 17:52 ~nick


    nick~nick

    Obecny smog nie jest skutkiem nadmiernej ilości gazów typu CO, NO2 lub SO2 lecz pyłów czyli brudu. Sprawdźcie sobie na stronie GIOŚ jakie normy są przekroczone - tylko pyłowe. Zaczęło się sypanie soli i chlorku potasu i powstał pył, który widać na samochodach w postaci białego nalotu. Doszła do tego inwersja temperatur mas powietrza oraz kilka bezwietrznych dni i wyszło co wyszło.
    mao tse tse~mao tse tse


    te konkretnie pyły są produktami spalania. to nie jest zwykły kurz, który sobie osiada, bo jest brudno.


    Produktami spalania czego konkretnie? Może na starej Pradze są jeszcze piece węglowe. Może na dalekich obrzeżach miasta również. Jednak przepracowałem na Pradze w okolicy Ząbkowskiej 5 ostatnich lat i ani razu nie widziałem kopcącego komina. Ten pył to zwykły kurz, który stanął w powietrzu po tym, jak zatrzymała się cyrkulacja powietrza. Chlorek wapnia (nie potasu - pomyliłem pierwiastki)wysypany obficie na drogę dopełnił reszty.

  • rychu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 15:49 ~rychu

    Panie Schetyna nastepna forma protestu to zrezygnujcie z pensji I z subwencji?oraz POniesienie wszystkich kosztow protest.

  • stardust

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 15:48 ~stardust

    taqyz7~taqyz7

    Stary już jestem, ale wytłumaczcie mi dlaczego na przemysłowej Woli 40 lat temu nie było smogu, a teraz gdy nie ma przemysłu smog jest?

    oczywiście, że był, tylko nikt go nie mierzył ani się nawet nad tym nie zastanawiał.

  • jack

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 15:10 ~jack

    Witam,
    Powodów jest kilka ale jeden jest znany tym co się zajmowali planowaniem przestrzennym i zagospodarowaniem terenów korytarzy powietrznych które miały za zadanie przewietrzyć miasto. Ale przez ostatnie kilkanaście lat te tereny s a zabudowywane bezmyślnie przez tych co dadzą więcej

  • Toms

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 14:45 ~Toms

    Jakby ogłaszali alarm częściej to by się przyznali że węgiel nie jest najlepszym źródłem zasilania zarówno pieców jak i elektrowni, a dotowanie kopalń i uwalenie farm wiatrowych było błędem.

  • taqyz7

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 14:20 ~taqyz7

    Stary już jestem, ale wytłumaczcie mi dlaczego na przemysłowej Woli 40 lat temu nie było smogu, a teraz gdy nie ma przemysłu smog jest?

  • dramat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 12:23 ~dramat

    To może weźmiecie się do roboty i zaczniecie coś z tym robić, to alarmów nie będzie.

  • mao tse tse

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.01.2017 12:19 ~mao tse tse

    nick~nick

    Obecny smog nie jest skutkiem nadmiernej ilości gazów typu CO, NO2 lub SO2 lecz pyłów czyli brudu. Sprawdźcie sobie na stronie GIOŚ jakie normy są przekroczone - tylko pyłowe. Zaczęło się sypanie soli i chlorku potasu i powstał pył, który widać na samochodach w postaci białego nalotu. Doszła do tego inwersja temperatur mas powietrza oraz kilka bezwietrznych dni i wyszło co wyszło.


    te konkretnie pyły są produktami spalania. to nie jest zwykły kurz, który sobie osiada, bo jest brudno.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Parkowanie "po królewsku". Zastawił chodnik, bo robił zakupy

Parkowanie "po królewsku". Zastawił chodnik, bo robił zakupy

To Wilanów, więc postanowił zaparkować "po królewsku". Kierowca tej hondy jak gdyby nigdy nic zostawił auto na chodniku przed sklepem.... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »